-Chciałbym Cię zatrudnić.- powiedział Paul, prostując się.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zapadła cisza. Popatrzyłam w stronę chłopaków i Kate. Patrzyli się na nas, czekając co powiem.
-Nie musisz od razu odpowiadać Caroline, chociaż wolałbym abyś jak najszybciej dała odpowiedź. O wynajmowanie sali i te inne rzeczy nie będziesz musiała się martwić, będę wszystko finansował. A wynagrodzenie będzie wynosiło....
-Skontaktuje się z Panem.- powiedziałam przerywając mu.
-Aaa. No dobrze. To jaki jest Twój numer Caroline?-zapytał wyciągając telefon.
Podałam mu ciąg cyfr.
-To kiedy mogę zadzwonić?- zapytał Paul, chowając telefon z powrotem do kieszeni.
-Jutro, ok 11?-zapytałam, wzruszając ramionami.
-Więc spodziewaj się telefonu. Do usłyszenia.- powiedział podając rękę na pożegnanie.
-Do usłyszenia.- powiedziałam lekko potrząsając jego ręką.
Wróciłam do chłopaków.
-Bardzo mi przykro....- zaczął Niall, przytulając mnie.
Czyli Kate im wszystko opowiedziała. Cudownie. Przytuliłam go także. Zobaczyłam zdziwione spojrzenie Kate. Uśmiechnęłam się do niej. Odwzajemniła uśmiech.
-My już będziemy się zbierać.- powiedziała Kate, patrząc na zegarek na ścianie.- Jest 16:04.- dodała patrząc na mnie wymownie.
No tak. Cały czas byłam w objęciach Niall'a.
-Niall my też będziemy się zbierać.- powiedział Liam, pukając blondasa w plecy.
-A tak... Jasne.- odpowiedział blondyn, odsuwając się ode mnie speszony.
-A może byśmy się wybrali na imprezę? W siódemkę? No chyba, ze Dan, Pezz i El będą mogły to też je zabierzemy?-zapytał Harry, patrząc na nas.
-Całkiem niezły pomysł.- popatrzyła na mnie Kate.
-No nie wiem..
-Oj Car chodź! Dawno nigdzie nie byłyśmy! Proszę.- prosiła mnie Kate.
-No ale... Nie mam się w co ubrać.- podałam pierwszy powód, który wpadł mi do głowy.
-O ubrania się martwisz? Pożyczę Ci swoje, tylko się zgódź.- powiedziała Kate.
-No dobra.- uległam jej.
-Kocham Cię!- krzyknęłam i przytuliła mnie.
-Podjechać po was?- zapytał Liam.
-Nie, podaj adres klubu. Spotkamy się na miejscu.- powiedziałam odklejając się od Kate i podchodząc do Liam'a.
Napisał mi na kartce adres i podał mi ją.
-O 19? Może być?- zapytał Louis.
-Jasne.- odpowiedziała Kate.
-To do zobaczenia.- pożegnałam się z chłopakami, krótkim przytuleniem.
-Do zobaczenia.- odpowiedzieli wszyscy zgodnie.
Wyszłyśmy z sali, uprzednio zabierając torby z aparatem i ciuchami. Weszłyśmy do samochodu. Po jeździe, która trwała 5 minut, byłyśmy przed domem. Otworzyłam drzwi i padłyśmy do środka Była 16:09. Odstawiłyśmy torby na swoje miejsca, i każda pobiegła na górę, do swojego pokoju. Poszłam się odświeżyć przed wyjściem. Po 15 minutach byłam z powrotem w pokoju. Teraz dopiero zaczynają się schody, a mianowicie w co sie ubrać na impreze. Mamy niecałe 3 godziny na makijaż i strój. Otworzyłam szafę i zaczęłam wybieranie ciuchów. Po upływie 50 minut wybrałam dwa zestawy. Ale który wybrać? Za chiny nie wiem. Wzięłam ciuchy w ręce i ruszyłam do pokoju Kate. Weszłam bez pukania i zastałam ją siedzącą przed szafą.
-Kate, pierwszy zestaw czy drugi ?
Odwróciła się w moją stronę i popatrzyła chwilę.
-Zdecydowanie drugi.
-Dzięki.
Wybiegłam z jej pokoju. Wpadłam do swojego. Ubrałam się w wybrany zestaw i zrobiłam lekki makijaż, popsikałam się perfumami. Popatrzyłam na zegarek. Była 17:20. Nawet szybko sie wyrobiłam. Do torebki włożyłam telefon, chusteczki higieniczne, kartkę papieru i długopis na wypadek gdyby dziewczyny jechały z nami, dowód osobisty i prawo jazdy. Postanowiłam zajrzeć do Kate. Weszłam do jej pokoju. Siedziała tak jak przedtem, nie ruszyła się nawet o milimetr.
-Kate, co jest?-zapytałam podchodząc bliżej.
-Nie mam się w co ubrać.- bezradnie wzruszyła ramionami.
-Słuchaj, idź się odświeżyć a ja Ci coś znajdę- uśmiechnęłam się do niej.
-Dziękuje! Jesteś najlepsza!- pocałowała mnie w policzek i pobiegła do łazienki.
Zaśmiałam się. To teraz trzeba wybrać strój. Po minięciu 25 minut Kate wyszła z łazienki i usiadła na łóżku, patrząc na moje poczynania.Po upływie następnych 50 minut ,,wyczarowałam" taki zestaw .
-Podoba się?- zapytałam pokazując jej wybrane ciuchy.
-No jasne! A wspominałam już że Cię kocham?- zapytała odbierając ode mnie ciuchy.
-Tak, ale możesz powtórzyć.- zaśmiałam się.
-Kocham Cię!- krzyknęła i przytuliła mnie.
-Lepiej się ubieraj bo mamy........... Cholera jasna! Mamy 25 minut!- złapałam się za głowę.
-O cholera. To ja idę się ubrać.- pobiegła do łazienki.
Wróciła po 5 minutach. Zrobiłam jej makijaż i fryzurę w 15 minut. Wybiegłyśmy przed dom. Zamknęłam drzwi i wskoczyłam za kierownice. Pojechałyśmy pod adres napisany przez Louis'a. Po 5 minutach ukazał nam się dosyć duży budynek.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest 6 rozdział! :D mam nadzieje że isę spodoba. Przepraszam za błędy jeżeli takowe wystąpiły. Pisany był na szybko więc przepraszam jeszcze raz 3 KOMENTARZE = ROZDZIAŁ 7. Jeżeli chcecie byś informowani o publikowaniu rozdziałów proszę napisać do mnie na tt @SmileeBaaby.Pozdrawiam :).
No po prostu uwielbiam.
OdpowiedzUsuńprzepraszam że dopiero teraz, ale miałam problemy z komputerem, ;/
rozdział cudowny!
Po prostu kocham to!
już nie mogę się doczekać co oni tam wymyślą w tym klubie.
bo jakieś jaja na pewną będę..
muszą być.. no w końcu to te ciołki z 1D. :D
KOCHAM CIĘ!
I Dziękuję!
Za rozdział.
Za to.. za to że jesteś i piszesz.
I już z góry dziękuję Ci za następny rozdział, który mam nadzieje pojawi się już niedługo. :) i na pewno będzie cudowny. tak jak ten. jak nie lepszy. :)
no i oczywiście weny życzę! :*