W poprzednim rozdziale
-Alleee obiecujes?- zapytał patrząc się na mnie i nie puszczając mojej ręki.
-Obiecuje.- uśmiechnęłam się do niego.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Uśmiechnął się niemrawo i puścił moją rękę. Czym prędzej popędziłam w stronę zakochańców.
-Kate?- stuknęłam ją w ramie.
-Mmm?- odwróciła głowę w moją stronę.
-Chodźcie idziemy do domu.
Potaknęła głową. Zdziwiło mnie to. Odwróciła się w stronę Harry'ego i wtuliła się w niego. I tak jak myślałam. Nie ruszy się stąd.
-Harry?- dźgnęłam go w plecy.
Odwrócił się do mnie.
-Idziemy do domu. Teraz.
Potaknął. Objął Kate ramieniem i chwiejnym krokiem ruszył w stronę wyjścia. Trochę im zajmie to dojście więc ja zdarzę Horan'a zgarnąć. Szybkim krokiem wróciłam do Horan'a.
-Wróóóóóócilasz.- powiedział wieszając się na mnie.
-Tak. A teraz chodźmy bo czekają na nas.
Objęłam go w pasie i ruszyliśmy wolno do wyjścia. Po upływie 7 minut byliśmy już na zewnątrz. Po 2 minutach Kate razem z Harry'm wyszli i stanęli obok nas. Niall pocałował mnie w policzek. Uśmiechnęłam się lekko.
-Harry, teraz idziemy tam.- pokazałam mu ręką właściwy kierunek i skierowaliśmy się we czwórkę w stronę parkingu.
Dojście do samochodu zajęło nam 9 minut. Otworzyłam kluczykiem drzwi. Harry i Ktae jakimś cudem weszli do samochodu. Na dworze zostaliśmy tylko ja i Niall.
-Niall chodź. Usiądziesz z przodu.
-Ale ja prrrrowadze.- kiwał głową w przód i w tył.
-Jesteś pijany.- przypomniałam mu.
-Ale ja mogę jechać, jako kieeecjavcja. kieeegaw. kieeegwavdre.- bełkotał coś pod nosem.
-Jechać to sobie możesz na klapie od majtek.- mówiąc to wcisnęłam go na siedzenia pasażera.
Obeszłam samochód i wsiadłam od strony kierowcy. Otworzyłam torebkę i wyciągnęłam telefon Niall'a. Była godzina 2:50. Zastanawiałam się czy dzwonić do Liam'a, żeby podał mi adres. Pewnie śpi teraz. Postanowiłam że pojedziemy do nas do domu i przenocuje ich. chowałam telefon do torebki, zapięłam pas i odpaliłam silnik. Po 5 minutach zajechałam na parking pod naszym domem. Wyszłam z samochodu, okrążyłam go i otworzyłam drzwi od strony Horan'a. Spał. Kate z Harry'm kręcili się na tylnym siedzeniu. Postanowiłam, ze najpierw zaprowadzę ich do pokoi a później wrócę do Niall'a. Jak postanowiłam tak i zrobiłam. Zamknęłam drzwiczki od Niall'a i otworzyłam od strony Kate.
-Kate, chodź idziemy.- mówiąc to pochyliłam się nad nią, wyplątałam ja z objęć Harry'ego, co nie było łatwe i jej rękę wieszając sobie na szyi. Wyprowadziłam ją z samochodu. Otworzyłam drzwi i weszłyśmy do domu. Powoli poprowadziłam Kate po schodach do jej pokoju. Rozebrałam ją i przebrałam w piżamę. Zdjęłam jej też buty. Położyłam ją do łóżka i otuliłam kołdrą. Wyszłam cicho z jej pokoju i skierowałam się z powrotem na dół. Wyszłam na zewnątrz i skierowałam się w stronę Harry'ego.
-Harry teraz Twoja kolej.- powiedziałam i przewiesiłam jego rękę.
Ważył więcej niż Kate i dlatego dłużej mi się zeszło z wprowadzeniem go do domu. Następne kilka minut wchodzenia razem z nim po schodach i po chwili znajdowaliśmy się w jednym z dwóch pokoi gościnnych.
-Kate...Kate...- wybełkotał cicho Harry.
-Ciiiii.- powiedziałam cicho i położyłam go do łóżka, zdejmując mu buty.
Przykryłam go kołdrą. Wyszłam z pokoju, zamykając drzwi i poszłam do samochodu. Został tylko Niall. Otworzyłam drzwiczki samochodu i powiedziałam:
-Niall, chodź do domu.
-Mmm?- mruknął.
Założyłam jego ręce na szyje, i objęłam go ręką w pasie. Wyszedł jakimś cudem z samochodu. Kopniakiem zamknęłam drzwiczki samochodu i poszliśmy do domu. Jedna ręką zamknęłam drzwi i przekręciłam kluczyk. Weszliśmy po schodach aby po chwili znaleźć się w pokoju gościnnym. Położyłam Niall'a na łóżko, wcześniej zdejmując mu buty. Powoli odchodziłam od łóżka, kiedy poczułam ucisk na lewym nadgarstku.
-Caroline??- usłyszałam cichy szept.
-Tak, Niall jestem tu.- złapałam drugą ręką za jego rękę.
-Nie idźźź.....Proszrzrzsze..- powiedział to tak błagalnym głosem ze nie miałam serca odmówić.
Torebkę przewieszoną przez ramie zdjęłam i położyłam na szafce nocnej obok łóżka. Usiadłam na skrawku łóżka. Po chwili Niall przytulił mnie.
-Niall, pójdę się umyć. Zaraz do Ciebie wrócę dobrze?- powiedziałam cicho.
-Alle przyjdziesz na prawdee? Nnnie zoooostawisz mnnie?- zapytał równie cicho.
-Obiecuje, Ci.
Jego uścisk zelżał i po chwili mnie puścił. Wstałam z łóżka i chwytając torebkę, wyszłam z pokoju kierując się do swojego. Będąc już w nim, wyjęłam z torebki telefon Niall'a i napisałam sms'a do Liam'a o takiej treści Hej. Niall i Harry śpią dziś u nas. Dobranoc :) Życz Danielle szybkiego powrotu do zdrowia. Caroline." Po wysłaniu, urządzenie odłożyłam na stolik, wzięłam piżamę składającą się z białego topu i spodenek i poszłam do łazienki. Zeszło mi się 20 minut. Ciuchy rzuciłam na krzesło i łapiąc telefon Niall'a i swój wyszłam z pokoju. Weszłam do naprzeciwległego pokoju gościnnego w którym był Niall. Telefony położyłam na szafce nocnej.
-Już jestem Niall.- powiedziałam cicho, myśląc że chłopak śpi.
Poczułam jak chwyta mnie za rękę i ciągnie lekko w stronę łóżka. Weszłam na nie i położyłam się na plecach.
-Zostanieeeszz ze mnom?- zapytał cicho, nie puszczając mojej ręki.
-Jasne. No chyba, że mnie wygonisz.- zaśmiałam się cicho.
Przytulił się do mnie bełkocząc coś pod nosem.
-Jak dobrze że tu jesteś.- powiedział zrozumiale przytulając mnie mocniej i dając buziaka w policzek.
-Znasz mnie niecały dzień.. Nie możliwe że aż tak mnie lubisz...
-Jesteś moją przyjaciółką.
-Miło mi na prawdę, ale jesteś pijany.- skomentowałam jego wypowiedź.
Sięgnęłam po telefon. Byłą 3:31.
-Jest już późno. Nie wiem jak Ty ale ja jestem zmęczona.Dobranoc.- powiedziałam cicho, wyplątując się z jego objęć i wchodząc pod kołdrę.
On natomiast położył się w poprzek łóżka, kładąc swoją głowę na moim brzuchu i momentalnie zasypiając. Westchnęłam cicho. Zamknęłam oczy, by po chwili przenieść się do krainy snu. Obudził mnie dźwięk dzwonka informujący o połączeniu. Otworzyłam oczy, złapałam szybko za telefon i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
Rozmowa telefoniczna-Halo?- zapytałam zaspanym głosem.
-Dzień dobry! Z tej strony Paul. Czy mam przyjemność z Caroline?
-To ja.
-Zastanowiłaś się nad moją propozycją?
O fuck. Całkiem o tym zapomniałam. Ja piernicze...
-Halo?
-Jestem, jestem. No więc przyjmuje propozycje.
-To świetnie!
-Kiedy mogę zacząć?
-Nawet dziś.
-Emmm. Paul mieliśmy imprezę i tak nie do końca będziemy się czuć na siłach. Ja nie piłam ale Harry i Niall tak więc..
-Rozumiem, rozumiem. Liam mi coś wspominał. To już Cie nie męczę. Do usłyszenia.
-Do usłyszenia.
Koniec rozmowy.Zobaczyłam na godzinę. Byłą 11:04. Odłożyłam telefon na szafkę i zamknęłam oczy. Po otworzeniu ich ponownie zobaczyłam, że Niall nadal śpi na moim brzuchu. Przesunęłam powoli jego głowę i wyszłam z pościeli. Trzeba im będzie śniadanie zrobić. Wzięłam swój telefon i cicho wyszłam z pokoju.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć wam!! Jest rozdział 8. Przepraszam za błędy jak są. Wydaje mi się ze rozdział trochę dłuższy niż poprzednie :) Życzę miłego czytania. Pozdrawiam.
niedziela, 31 marca 2013
sobota, 30 marca 2013
Wesołych świąt!
W dniu Wielkanocy
życzę Wam mocy,
zero zmęczenia,
dużo natchnienia,
serca szczerego,
domu ciepłego.
Niech to będzie czas uroczy,
życzę wszystkim miłej nocy.
Życzę wam także mokrego śmingusa - dyngusa :D
życzę Wam mocy,
zero zmęczenia,
dużo natchnienia,
serca szczerego,
domu ciepłego.
Niech to będzie czas uroczy,
życzę wszystkim miłej nocy.
Życzę wam także mokrego śmingusa - dyngusa :D
poniedziałek, 25 marca 2013
Rozdział 7
W poprzednim rozdziale
Wybiegłyśmy przed dom. Zamknęłam drzwi i wskoczyłam za kierownice. Pojechałyśmy pod adres napisany przez Louis'a. Po 5 minutach ukazał nam się dosyć duży budynek.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zaparkowałam samochód. Wyszłyśmy z auta. Zamknęłam go i kluczyki włożyłam do torebki.
-Jak myślisz są już w środku?- zapytała Kate, kiedy szłyśmy do wejścia do klubu.
-Są przed nami.
-Witam ponownie dziewczyny.- powiedział Harry.
-Cześć wszystkim.- przywitałyśmy się z chłopakami buziakami w policzek.
-A gdzie reszta?- zapytała Kate
-Louis pojechał razem z Liam'em i Zayn'em po dziewczyny.- powiedział szybko Niall.
-To może zaczekamy na nich w środku?- zapytała Kate.
-Aaa. Jasne.
We czwórkę skierowaliśmy się w stronę drzwi. Weszliśmy bez problemu. Uderzyła w nas fala perfum zmieszana z alkoholem. Usiedliśmy przy barem. Dosyć tu głośno.
-Co podać?- zapytał nas barman.
-Ja poproszę kieliszek whisky na początek.- powiedziała szybko Kate.
-Wow. Ja poproszę to samo.- powiedział Harry nie kryjąc swojego zdumienia.
-Ja poproszę szklankę wody niegazowanej.- powiedziałam szybko.
-A ja piwo.- uśmiechnął się Niall.
Po minucie nasze zamówienia stały już przed nami. Upiłam łyk wody. Coś czuję, że ta impreza będzie gruba. Kate zamawia whisky tylko w wyjątkowych sytuacjach.
-No wiecie co? Pić tak bez nas?- usłyszeliśmy za sobą krzyk Louis'a.
-Cześć Lou- krzyknęłam machając mu na przywitanie.
-Poznajcie. Caroline, Kate to Eleanor. Eleanor to Caroline i Kate.- powiedział Louis pokazując na nas.
-Cześć dziewczyny. Mówcie mi El.- powiedziała wyciągając rękę w moją stronę.
-Caroline.- uścisnęłam ja lekko.
-Kate.- powiedziała przyjaciółka witając się tak jak ja.
Lou razem z El usiedli obok nas na krzesełkach.
-A reszta gdzie?- zapytał Harry wypijając jednym duszkiem swoje whisky.
-Zayn z Pezz, zostali jeszcze przy aucie, a Dan jest chora i Li z nią został.- powiedziała El.
-Idę potańczyć.- powiedziała Kate, wypijając swoją whisky i ruszając na parkiet.
Po chwili Lou razem z El też poszli potańczyć. Wzięłam łyk wody.
-Gdzie Zayn i Perrie?
-Nie wiem.- wzruszył ramionami Niall, biorąc łyk piwa.
-Dostałem właśnie od Zayn'a sms'a że zmienili plany co do wieczoru.- powiedział Harry stukając coś w telefonie.
Poszłam potańczyć. Po 6 piosenkach z rzędu usiałam na swoim miejscu i zamówiłam sobie 3 wodę.
Muzyka stała się wolniejsza i cichsza. Nagle zadzwonił telefon. Niall zaczął szybko grzebać po kieszeniach, po czym wyjął swój telefon. Odebrał go.
-Halo? Siema. No jest. Ale że teraz? A mi nie możesz powiedzieć? No ok.- powiedział tylko podając mi telefon. Zakrztusiłam się wodą.
Rozmowa telefoniczna-Halo?- zapytałam kaszląc jeszcze.
-Caroline? Tu Li. Wszystko w porządku?- usłyszałam jego zatroskany głos.
-Tak, tak. Zakrztusiłam się tylko. O co chodzi?- zapytałam wprost.
-Jak zamierzacie wrócić do domu?
-Ja nie pije.
-Miałbym do Ciebie prośbę. Jeżeli chłopaki byli by bardzo pijani to czy byś mogła ich przywieść do domu?
-Mmmm. Ok. Tylko by się przydał adres. Czuje, że będę musiała ich odwieść bo Niall pije już 3 piwo a Harry razem z Kate po 5 kieliszku whisky piją.- powiedziałam patrząc w ich stronę.
-Jakby co to zabierz Niall'owi telefon i dzwoń na mój numer. To przyjadę i Ci pomogę.
-Dam sobie radę.- zapewniłam go.
-Na pewno?
-Na pewno. Powiedz Danielle, żeby do zdrowia wracała.
-Przekażę. To miłej zabawy życzę. Paa.
-Dzięki. Pa
Koniec rozmowy.
Popatrzyłam na zegarek. już 22:00. Jak ten czas szybko mija. Włożyłam telefon Niall'a do torebki.
-A gdzieee mój telefon?- zapytał Niall
-Schowałam go. Nie martw się nie zginie.- zapewniłam go.
-A. No dobrze.
Zapadła cisza.
-Emmm. Caroline?- zapytał Niall przerywając ciszę.
-Tak?- zapytałam się odwracając głowę w jego stronę.
-Może... chcesz... pójść... zatańczyć?- zapytał Niall nieśmiało.
-Ok.- odpowiedziałam cicho i wstałam z krzesła.
Niall złapał mnie za rękę i poprowadził w stronę parkietu. Kiedy chwycił ją poczułam się niesamowicie. Tak lekko, pewniej tak cieplej aż mi się zrobiło, tak... nie da się tego opisać. Dotarliśmy na środek parkietu. Stanęliśmy naprzeciwko siebie. Niall nieśmiało położył swoje ręce na moich biodrach. Oplotłam ręce wokół jego szyi. Patrzyliśmy sobie w oczy. Uśmiechnęłam się lekko. Odwzajemnił uśmiech. Po 2 magicznych minutach piosenka się skończyła. Zaczęła się szybsza jakaś. Niall popatrzył na mnie pytającym wzrokiem. Złapałam go za rękę i zaczęliśmy wirować wokół innych par. Przetańczyliśmy z 4 godziny robiąc krótkie przerwy na napicie się. Oczywiście ja wody a Niall przestawił się na coś mocniejszego, a mianowicie na wódkę. Kiedy siedzieliśmy przy barze, wyjęłam telefon by sprawdzić która godzina. Była 2:30. El podeszła do mnie powiedziała że zabierze Lou do domu i wyszli z lokalu. Kate i Harry tańczyli wtuleni w siebie na parkiecie. Widać było, że są już dosyć mocno schlani. Czemu to było aż tak widać? Tańczyli, właściwie to stali w miejscu, na środku parkietu a muzyka leciała coraz szybsza. Trzeba wracać już do domu. Wstałam z krzesła i chciałam iść w ich stronę ale poczułam jak ktoś łapie mnie za nadgarstek. Odwróciłam się w tą stronę i zobaczyłam Niall'a z załzawionymi oczami.
-Carrrroline gdzie e e idziesz?- powiedział bełkocząc.
-Niall, usiądź tu i poczekaj na mnie ok? Zaraz wrócę.- mówiąc a właściwie krzycząc to w jego stronę usadziłam go z powrotem na krześle.
-Alleee obiecujes?- zapytał patrząc się na mnie i nie puszczając mojej ręki.
-Obiecuje.- uśmiechnęłam sie do niego.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest 7 :) Jak widzicie dodałam następny chociaż pod poprzednim nie było 3 komentarzy. Ten rozdział dedykuje Kasi Puczyńskiej. To dzięki Tobie tak właściwie ten rozdział w ogóle powstał jako tako. Dziękuje Ci ze uświadomiłaś mi kilka rzeczy :***
Przepraszam za błędy jeśli jakieś są. Co mogę jeszcze powiedzieć. Miłego czytania :) Komentarze mile widziane :) Pozdrawiam.
Wybiegłyśmy przed dom. Zamknęłam drzwi i wskoczyłam za kierownice. Pojechałyśmy pod adres napisany przez Louis'a. Po 5 minutach ukazał nam się dosyć duży budynek.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zaparkowałam samochód. Wyszłyśmy z auta. Zamknęłam go i kluczyki włożyłam do torebki.
-Jak myślisz są już w środku?- zapytała Kate, kiedy szłyśmy do wejścia do klubu.
-Są przed nami.
-Witam ponownie dziewczyny.- powiedział Harry.
-Cześć wszystkim.- przywitałyśmy się z chłopakami buziakami w policzek.
-A gdzie reszta?- zapytała Kate
-Louis pojechał razem z Liam'em i Zayn'em po dziewczyny.- powiedział szybko Niall.
-To może zaczekamy na nich w środku?- zapytała Kate.
-Aaa. Jasne.
We czwórkę skierowaliśmy się w stronę drzwi. Weszliśmy bez problemu. Uderzyła w nas fala perfum zmieszana z alkoholem. Usiedliśmy przy barem. Dosyć tu głośno.
-Co podać?- zapytał nas barman.
-Ja poproszę kieliszek whisky na początek.- powiedziała szybko Kate.
-Wow. Ja poproszę to samo.- powiedział Harry nie kryjąc swojego zdumienia.
-Ja poproszę szklankę wody niegazowanej.- powiedziałam szybko.
-A ja piwo.- uśmiechnął się Niall.
Po minucie nasze zamówienia stały już przed nami. Upiłam łyk wody. Coś czuję, że ta impreza będzie gruba. Kate zamawia whisky tylko w wyjątkowych sytuacjach.
-No wiecie co? Pić tak bez nas?- usłyszeliśmy za sobą krzyk Louis'a.
-Cześć Lou- krzyknęłam machając mu na przywitanie.
-Poznajcie. Caroline, Kate to Eleanor. Eleanor to Caroline i Kate.- powiedział Louis pokazując na nas.
-Cześć dziewczyny. Mówcie mi El.- powiedziała wyciągając rękę w moją stronę.
-Caroline.- uścisnęłam ja lekko.
-Kate.- powiedziała przyjaciółka witając się tak jak ja.
Lou razem z El usiedli obok nas na krzesełkach.
-A reszta gdzie?- zapytał Harry wypijając jednym duszkiem swoje whisky.
-Zayn z Pezz, zostali jeszcze przy aucie, a Dan jest chora i Li z nią został.- powiedziała El.
-Idę potańczyć.- powiedziała Kate, wypijając swoją whisky i ruszając na parkiet.
Po chwili Lou razem z El też poszli potańczyć. Wzięłam łyk wody.
-Gdzie Zayn i Perrie?
-Nie wiem.- wzruszył ramionami Niall, biorąc łyk piwa.
-Dostałem właśnie od Zayn'a sms'a że zmienili plany co do wieczoru.- powiedział Harry stukając coś w telefonie.
Poszłam potańczyć. Po 6 piosenkach z rzędu usiałam na swoim miejscu i zamówiłam sobie 3 wodę.
Muzyka stała się wolniejsza i cichsza. Nagle zadzwonił telefon. Niall zaczął szybko grzebać po kieszeniach, po czym wyjął swój telefon. Odebrał go.
-Halo? Siema. No jest. Ale że teraz? A mi nie możesz powiedzieć? No ok.- powiedział tylko podając mi telefon. Zakrztusiłam się wodą.
Rozmowa telefoniczna-Halo?- zapytałam kaszląc jeszcze.
-Caroline? Tu Li. Wszystko w porządku?- usłyszałam jego zatroskany głos.
-Tak, tak. Zakrztusiłam się tylko. O co chodzi?- zapytałam wprost.
-Jak zamierzacie wrócić do domu?
-Ja nie pije.
-Miałbym do Ciebie prośbę. Jeżeli chłopaki byli by bardzo pijani to czy byś mogła ich przywieść do domu?
-Mmmm. Ok. Tylko by się przydał adres. Czuje, że będę musiała ich odwieść bo Niall pije już 3 piwo a Harry razem z Kate po 5 kieliszku whisky piją.- powiedziałam patrząc w ich stronę.
-Jakby co to zabierz Niall'owi telefon i dzwoń na mój numer. To przyjadę i Ci pomogę.
-Dam sobie radę.- zapewniłam go.
-Na pewno?
-Na pewno. Powiedz Danielle, żeby do zdrowia wracała.
-Przekażę. To miłej zabawy życzę. Paa.
-Dzięki. Pa
Koniec rozmowy.
Popatrzyłam na zegarek. już 22:00. Jak ten czas szybko mija. Włożyłam telefon Niall'a do torebki.
-A gdzieee mój telefon?- zapytał Niall
-Schowałam go. Nie martw się nie zginie.- zapewniłam go.
-A. No dobrze.
Zapadła cisza.
-Emmm. Caroline?- zapytał Niall przerywając ciszę.
-Tak?- zapytałam się odwracając głowę w jego stronę.
-Może... chcesz... pójść... zatańczyć?- zapytał Niall nieśmiało.
-Ok.- odpowiedziałam cicho i wstałam z krzesła.
Niall złapał mnie za rękę i poprowadził w stronę parkietu. Kiedy chwycił ją poczułam się niesamowicie. Tak lekko, pewniej tak cieplej aż mi się zrobiło, tak... nie da się tego opisać. Dotarliśmy na środek parkietu. Stanęliśmy naprzeciwko siebie. Niall nieśmiało położył swoje ręce na moich biodrach. Oplotłam ręce wokół jego szyi. Patrzyliśmy sobie w oczy. Uśmiechnęłam się lekko. Odwzajemnił uśmiech. Po 2 magicznych minutach piosenka się skończyła. Zaczęła się szybsza jakaś. Niall popatrzył na mnie pytającym wzrokiem. Złapałam go za rękę i zaczęliśmy wirować wokół innych par. Przetańczyliśmy z 4 godziny robiąc krótkie przerwy na napicie się. Oczywiście ja wody a Niall przestawił się na coś mocniejszego, a mianowicie na wódkę. Kiedy siedzieliśmy przy barze, wyjęłam telefon by sprawdzić która godzina. Była 2:30. El podeszła do mnie powiedziała że zabierze Lou do domu i wyszli z lokalu. Kate i Harry tańczyli wtuleni w siebie na parkiecie. Widać było, że są już dosyć mocno schlani. Czemu to było aż tak widać? Tańczyli, właściwie to stali w miejscu, na środku parkietu a muzyka leciała coraz szybsza. Trzeba wracać już do domu. Wstałam z krzesła i chciałam iść w ich stronę ale poczułam jak ktoś łapie mnie za nadgarstek. Odwróciłam się w tą stronę i zobaczyłam Niall'a z załzawionymi oczami.
-Carrrroline gdzie e e idziesz?- powiedział bełkocząc.
-Niall, usiądź tu i poczekaj na mnie ok? Zaraz wrócę.- mówiąc a właściwie krzycząc to w jego stronę usadziłam go z powrotem na krześle.
-Alleee obiecujes?- zapytał patrząc się na mnie i nie puszczając mojej ręki.
-Obiecuje.- uśmiechnęłam sie do niego.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest 7 :) Jak widzicie dodałam następny chociaż pod poprzednim nie było 3 komentarzy. Ten rozdział dedykuje Kasi Puczyńskiej. To dzięki Tobie tak właściwie ten rozdział w ogóle powstał jako tako. Dziękuje Ci ze uświadomiłaś mi kilka rzeczy :***
Przepraszam za błędy jeśli jakieś są. Co mogę jeszcze powiedzieć. Miłego czytania :) Komentarze mile widziane :) Pozdrawiam.
środa, 20 marca 2013
Rozdział 6
W poprzednim rozdziale
-Chciałbym Cię zatrudnić.- powiedział Paul, prostując się.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zapadła cisza. Popatrzyłam w stronę chłopaków i Kate. Patrzyli się na nas, czekając co powiem.
-Nie musisz od razu odpowiadać Caroline, chociaż wolałbym abyś jak najszybciej dała odpowiedź. O wynajmowanie sali i te inne rzeczy nie będziesz musiała się martwić, będę wszystko finansował. A wynagrodzenie będzie wynosiło....
-Skontaktuje się z Panem.- powiedziałam przerywając mu.
-Aaa. No dobrze. To jaki jest Twój numer Caroline?-zapytał wyciągając telefon.
Podałam mu ciąg cyfr.
-To kiedy mogę zadzwonić?- zapytał Paul, chowając telefon z powrotem do kieszeni.
-Jutro, ok 11?-zapytałam, wzruszając ramionami.
-Więc spodziewaj się telefonu. Do usłyszenia.- powiedział podając rękę na pożegnanie.
-Do usłyszenia.- powiedziałam lekko potrząsając jego ręką.
Wróciłam do chłopaków.
-Bardzo mi przykro....- zaczął Niall, przytulając mnie.
Czyli Kate im wszystko opowiedziała. Cudownie. Przytuliłam go także. Zobaczyłam zdziwione spojrzenie Kate. Uśmiechnęłam się do niej. Odwzajemniła uśmiech.
-My już będziemy się zbierać.- powiedziała Kate, patrząc na zegarek na ścianie.- Jest 16:04.- dodała patrząc na mnie wymownie.
No tak. Cały czas byłam w objęciach Niall'a.
-Niall my też będziemy się zbierać.- powiedział Liam, pukając blondasa w plecy.
-A tak... Jasne.- odpowiedział blondyn, odsuwając się ode mnie speszony.
-A może byśmy się wybrali na imprezę? W siódemkę? No chyba, ze Dan, Pezz i El będą mogły to też je zabierzemy?-zapytał Harry, patrząc na nas.
-Całkiem niezły pomysł.- popatrzyła na mnie Kate.
-No nie wiem..
-Oj Car chodź! Dawno nigdzie nie byłyśmy! Proszę.- prosiła mnie Kate.
-No ale... Nie mam się w co ubrać.- podałam pierwszy powód, który wpadł mi do głowy.
-O ubrania się martwisz? Pożyczę Ci swoje, tylko się zgódź.- powiedziała Kate.
-No dobra.- uległam jej.
-Kocham Cię!- krzyknęłam i przytuliła mnie.
-Podjechać po was?- zapytał Liam.
-Nie, podaj adres klubu. Spotkamy się na miejscu.- powiedziałam odklejając się od Kate i podchodząc do Liam'a.
Napisał mi na kartce adres i podał mi ją.
-O 19? Może być?- zapytał Louis.
-Jasne.- odpowiedziała Kate.
-To do zobaczenia.- pożegnałam się z chłopakami, krótkim przytuleniem.
-Do zobaczenia.- odpowiedzieli wszyscy zgodnie.
Wyszłyśmy z sali, uprzednio zabierając torby z aparatem i ciuchami. Weszłyśmy do samochodu. Po jeździe, która trwała 5 minut, byłyśmy przed domem. Otworzyłam drzwi i padłyśmy do środka Była 16:09. Odstawiłyśmy torby na swoje miejsca, i każda pobiegła na górę, do swojego pokoju. Poszłam się odświeżyć przed wyjściem. Po 15 minutach byłam z powrotem w pokoju. Teraz dopiero zaczynają się schody, a mianowicie w co sie ubrać na impreze. Mamy niecałe 3 godziny na makijaż i strój. Otworzyłam szafę i zaczęłam wybieranie ciuchów. Po upływie 50 minut wybrałam dwa zestawy. Ale który wybrać? Za chiny nie wiem. Wzięłam ciuchy w ręce i ruszyłam do pokoju Kate. Weszłam bez pukania i zastałam ją siedzącą przed szafą.
-Kate, pierwszy zestaw czy drugi ?
Odwróciła się w moją stronę i popatrzyła chwilę.
-Zdecydowanie drugi.
-Dzięki.
Wybiegłam z jej pokoju. Wpadłam do swojego. Ubrałam się w wybrany zestaw i zrobiłam lekki makijaż, popsikałam się perfumami. Popatrzyłam na zegarek. Była 17:20. Nawet szybko sie wyrobiłam. Do torebki włożyłam telefon, chusteczki higieniczne, kartkę papieru i długopis na wypadek gdyby dziewczyny jechały z nami, dowód osobisty i prawo jazdy. Postanowiłam zajrzeć do Kate. Weszłam do jej pokoju. Siedziała tak jak przedtem, nie ruszyła się nawet o milimetr.
-Kate, co jest?-zapytałam podchodząc bliżej.
-Nie mam się w co ubrać.- bezradnie wzruszyła ramionami.
-Słuchaj, idź się odświeżyć a ja Ci coś znajdę- uśmiechnęłam się do niej.
-Dziękuje! Jesteś najlepsza!- pocałowała mnie w policzek i pobiegła do łazienki.
Zaśmiałam się. To teraz trzeba wybrać strój. Po minięciu 25 minut Kate wyszła z łazienki i usiadła na łóżku, patrząc na moje poczynania.Po upływie następnych 50 minut ,,wyczarowałam" taki zestaw .
-Podoba się?- zapytałam pokazując jej wybrane ciuchy.
-No jasne! A wspominałam już że Cię kocham?- zapytała odbierając ode mnie ciuchy.
-Tak, ale możesz powtórzyć.- zaśmiałam się.
-Kocham Cię!- krzyknęła i przytuliła mnie.
-Lepiej się ubieraj bo mamy........... Cholera jasna! Mamy 25 minut!- złapałam się za głowę.
-O cholera. To ja idę się ubrać.- pobiegła do łazienki.
Wróciła po 5 minutach. Zrobiłam jej makijaż i fryzurę w 15 minut. Wybiegłyśmy przed dom. Zamknęłam drzwi i wskoczyłam za kierownice. Pojechałyśmy pod adres napisany przez Louis'a. Po 5 minutach ukazał nam się dosyć duży budynek.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest 6 rozdział! :D mam nadzieje że isę spodoba. Przepraszam za błędy jeżeli takowe wystąpiły. Pisany był na szybko więc przepraszam jeszcze raz 3 KOMENTARZE = ROZDZIAŁ 7. Jeżeli chcecie byś informowani o publikowaniu rozdziałów proszę napisać do mnie na tt @SmileeBaaby.Pozdrawiam :).
-Chciałbym Cię zatrudnić.- powiedział Paul, prostując się.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zapadła cisza. Popatrzyłam w stronę chłopaków i Kate. Patrzyli się na nas, czekając co powiem.
-Nie musisz od razu odpowiadać Caroline, chociaż wolałbym abyś jak najszybciej dała odpowiedź. O wynajmowanie sali i te inne rzeczy nie będziesz musiała się martwić, będę wszystko finansował. A wynagrodzenie będzie wynosiło....
-Skontaktuje się z Panem.- powiedziałam przerywając mu.
-Aaa. No dobrze. To jaki jest Twój numer Caroline?-zapytał wyciągając telefon.
Podałam mu ciąg cyfr.
-To kiedy mogę zadzwonić?- zapytał Paul, chowając telefon z powrotem do kieszeni.
-Jutro, ok 11?-zapytałam, wzruszając ramionami.
-Więc spodziewaj się telefonu. Do usłyszenia.- powiedział podając rękę na pożegnanie.
-Do usłyszenia.- powiedziałam lekko potrząsając jego ręką.
Wróciłam do chłopaków.
-Bardzo mi przykro....- zaczął Niall, przytulając mnie.
Czyli Kate im wszystko opowiedziała. Cudownie. Przytuliłam go także. Zobaczyłam zdziwione spojrzenie Kate. Uśmiechnęłam się do niej. Odwzajemniła uśmiech.
-My już będziemy się zbierać.- powiedziała Kate, patrząc na zegarek na ścianie.- Jest 16:04.- dodała patrząc na mnie wymownie.
No tak. Cały czas byłam w objęciach Niall'a.
-Niall my też będziemy się zbierać.- powiedział Liam, pukając blondasa w plecy.
-A tak... Jasne.- odpowiedział blondyn, odsuwając się ode mnie speszony.
-A może byśmy się wybrali na imprezę? W siódemkę? No chyba, ze Dan, Pezz i El będą mogły to też je zabierzemy?-zapytał Harry, patrząc na nas.
-Całkiem niezły pomysł.- popatrzyła na mnie Kate.
-No nie wiem..
-Oj Car chodź! Dawno nigdzie nie byłyśmy! Proszę.- prosiła mnie Kate.
-No ale... Nie mam się w co ubrać.- podałam pierwszy powód, który wpadł mi do głowy.
-O ubrania się martwisz? Pożyczę Ci swoje, tylko się zgódź.- powiedziała Kate.
-No dobra.- uległam jej.
-Kocham Cię!- krzyknęłam i przytuliła mnie.
-Podjechać po was?- zapytał Liam.
-Nie, podaj adres klubu. Spotkamy się na miejscu.- powiedziałam odklejając się od Kate i podchodząc do Liam'a.
Napisał mi na kartce adres i podał mi ją.
-O 19? Może być?- zapytał Louis.
-Jasne.- odpowiedziała Kate.
-To do zobaczenia.- pożegnałam się z chłopakami, krótkim przytuleniem.
-Do zobaczenia.- odpowiedzieli wszyscy zgodnie.
Wyszłyśmy z sali, uprzednio zabierając torby z aparatem i ciuchami. Weszłyśmy do samochodu. Po jeździe, która trwała 5 minut, byłyśmy przed domem. Otworzyłam drzwi i padłyśmy do środka Była 16:09. Odstawiłyśmy torby na swoje miejsca, i każda pobiegła na górę, do swojego pokoju. Poszłam się odświeżyć przed wyjściem. Po 15 minutach byłam z powrotem w pokoju. Teraz dopiero zaczynają się schody, a mianowicie w co sie ubrać na impreze. Mamy niecałe 3 godziny na makijaż i strój. Otworzyłam szafę i zaczęłam wybieranie ciuchów. Po upływie 50 minut wybrałam dwa zestawy. Ale który wybrać? Za chiny nie wiem. Wzięłam ciuchy w ręce i ruszyłam do pokoju Kate. Weszłam bez pukania i zastałam ją siedzącą przed szafą.
-Kate, pierwszy zestaw czy drugi ?
Odwróciła się w moją stronę i popatrzyła chwilę.
-Zdecydowanie drugi.
-Dzięki.
Wybiegłam z jej pokoju. Wpadłam do swojego. Ubrałam się w wybrany zestaw i zrobiłam lekki makijaż, popsikałam się perfumami. Popatrzyłam na zegarek. Była 17:20. Nawet szybko sie wyrobiłam. Do torebki włożyłam telefon, chusteczki higieniczne, kartkę papieru i długopis na wypadek gdyby dziewczyny jechały z nami, dowód osobisty i prawo jazdy. Postanowiłam zajrzeć do Kate. Weszłam do jej pokoju. Siedziała tak jak przedtem, nie ruszyła się nawet o milimetr.
-Kate, co jest?-zapytałam podchodząc bliżej.
-Nie mam się w co ubrać.- bezradnie wzruszyła ramionami.
-Słuchaj, idź się odświeżyć a ja Ci coś znajdę- uśmiechnęłam się do niej.
-Dziękuje! Jesteś najlepsza!- pocałowała mnie w policzek i pobiegła do łazienki.
Zaśmiałam się. To teraz trzeba wybrać strój. Po minięciu 25 minut Kate wyszła z łazienki i usiadła na łóżku, patrząc na moje poczynania.Po upływie następnych 50 minut ,,wyczarowałam" taki zestaw .
-Podoba się?- zapytałam pokazując jej wybrane ciuchy.
-No jasne! A wspominałam już że Cię kocham?- zapytała odbierając ode mnie ciuchy.
-Tak, ale możesz powtórzyć.- zaśmiałam się.
-Kocham Cię!- krzyknęła i przytuliła mnie.
-Lepiej się ubieraj bo mamy........... Cholera jasna! Mamy 25 minut!- złapałam się za głowę.
-O cholera. To ja idę się ubrać.- pobiegła do łazienki.
Wróciła po 5 minutach. Zrobiłam jej makijaż i fryzurę w 15 minut. Wybiegłyśmy przed dom. Zamknęłam drzwi i wskoczyłam za kierownice. Pojechałyśmy pod adres napisany przez Louis'a. Po 5 minutach ukazał nam się dosyć duży budynek.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest 6 rozdział! :D mam nadzieje że isę spodoba. Przepraszam za błędy jeżeli takowe wystąpiły. Pisany był na szybko więc przepraszam jeszcze raz 3 KOMENTARZE = ROZDZIAŁ 7. Jeżeli chcecie byś informowani o publikowaniu rozdziałów proszę napisać do mnie na tt @SmileeBaaby.Pozdrawiam :).
poniedziałek, 18 marca 2013
Rozdział 5
W poprzednim rozdziale
-Więc tak sobie pomyślałem, że Caroline mogłaby nam zrobić zdjęcia.- powiedział Louis.
Wszystkie oczy skierowały się na mnie.
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Boże... To się dzieje na prawdę?? Louis Tomlinson chce, żebym robiła im zdjęcia. Powinnam chyba skakać z radości i przyjąć tą propozycje, wiele sławnych fotografów dałoby się za to pokroić, a ja tymczasem stałam nieruchowo i wpatrywałam się w Louis'a.
-No jeżeli nie chcesz to zrozumiemy.- dodał Liam, przerywając ciszę.
-Nie, nie chodzi o to. Ja bardzo bym chciała, ale...
-Mogę batonika?- przerwał mi Niall, wskazując głową na pozostałe batoniki, leżące obok mojej torby.
-Niall nie przerywaj Caroline!- krzyknął Harry, lekko waląc Niall'a w tył głowy.
-Proszę, przestańcie. Nie chce, żebyście z mojego powodu się kłócili.
-Ale to żadne kłócenie się. Nie zrobię mu krzywdy.- zapewnił mnie Harry, uśmiechając się.
-To co chciałaś dodać?-zapytał Zayn.
-Niall możesz wziąć batoniki.- uśmiechnęłam się w stronę blondyna.
-Dziękuje!- krzyknął, podbiegł do mnie, nieśmiało przytulił i pobiegł w stronę jedzenia.
Uśmiechnęłam się. Mała rzecz a cieszy.
-Jestem dopiero początkująca.
-Jak patrze na te zdjęcia, to są wykonane przez profesjonalistkę.- powiedział Liam, przeglądając zdjęcia w aparacie.
-To jak? Zgadzasz się?- zapytał Louis.
-Jeżeli chcecie to możemy spróbować.- odpowiedziałam wzruszając ramionami.
-Chcemy.- odpowiedzieli zgodnie.
Liam oddał mi aparat, i ruszyliśmy w stronę mojego stanowiska pracy.
-To jak mamy się ustawić?-zapytał Louis, kiedy byliśmy już na miejscu.
-Jak chcecie.
-Ale, ale że jak?- zapytał zdezorientowany Liam.
-Ja wam nie wiadomo jakich układów nie będę wam wymyślać. Pokażcie się takimi jakimi jesteście.- uśmiechnęłam się do nich.
I rozpętało się piekło. Piekło w dobrym tego słowa znaczeniu. Niall z batonikiem zbożowym w ręku uśmiechając się słodko, stał na środku. Z jego lewej strony Louis trzymał Harry'ego na barana. Oboje mieli uśmiechy na ustach. Po prawej stronie blondyna stał Liam, opierając się mu rękę na ramieniu. Zayn stanął za Liam'em i Niall'em, położył głowę na ręku Liam'a i uśmiechnął się. Zrobiłam im zdjęcie.
-Pokaż!- krzyknął Liam i znalazł za mną, patrząc mi przez ramię na zrobione zdjęcie w aparacie.
-Payne suń dupe! Ja też chce zobaczyć!- zmaterializował się przy moim boku Niall.
-Chłopaki spokojnie.- zaśmiałam się.- Poczekajcie chwilę. Przerzucę na laptop.- dodałam, gdy zobaczyłam zbliżającą się pozostałą trójkę w naszą stronę.
Podeszłam do torby, wyjęłam laptop i kabelek. Usiadłam po turecku, podłączyłam jedną końcówką kabel do laptopa a drugą do aparatu. Po 5 sekundach zdjęcie znajdowało się już na laptopie. Pokazałam im.
-Wow.
-Ładnie wyszedłem.- popatrzył z uznaniem Zayn.
Zaśmialiśmy się.
-Zayn, odkąd przeglądam Twoje zdjęcia, czyli od przeszło 2 lat, zawsze wyglądasz ładnie.- zaśmiałam się.
Matko moja kochana! Czy ja powiedziałam to na głos?! Ja piernicze! Jaki wstyd! Ja to zawsze muszę coś palnąć! Nosz .... Pomyślą, że chce go odbić.
-Uuuuuuuuuu- podnieśli okrzyk chłopaki.
-Malik właśnie dostałeś komplement od dziewczyny, którą to Ty powinieneś skomplementować.- poklepał go po plecach Louis, śmiejąc się cicho.
-Bez przesady...- powiedziałam cicho.
-Caroline! Jak Ty ładnie się rumienisz!- krzyknął Niall, uśmiechając się.
-Przesadzasz.- odpowiedziałam biorąc łyk wody niegazowanej.
-Nie przesadza.- powiedział Zayn, uśmiechając się.
-Uuuuu- zaśmieli się chłopaki.
-Zayn, przypominam Ci, że masz dziewczynę.- zaśmiałam się.
-Uuuuuuu. Dostałeś kosza.- zasmiał się Niall.
-Następnym razem się uda.- puścił mi oczko Zayn.
-Już jestem!- krzyknęła Kate, stając przed nami.
-Zeszło Ci się, ponad pół godziny.- powiedziałam kręcąc głową.
-Oj no nie wiedziałam co wybrać.
-Koniec przerwy!!- usłyszeliśmy krzyk Paul'a.
-Mogę na chwile pożyczyć laptopa?- zapytał się Liam.
-Jasne.- odpowiedziałam odłączając kabelek od laptopa, aparatu i chowając go do torby.
Liam razem z chłopakami pobiegli do Paul'a a ja popatrzyłam na zegarek. Była 15:58.
-Późno przyjechałaś. W 2 minuty Ci zdjęć nie zrobię.- popatrzyłam na nią.
-Ej, płakałaś?- zapytała uważnie mi się przyglądając.
-Nie ważne..- odpowiedziałam odwracając wzrok.
-Mark?- zapytała, podchodząc bliżej i kładąc mi rękę na ramieniu.
Kiwnęłam twierdząco głową. Czułam jak oczy zachodzą mi łzami.
-Chodź do mnie.- powiedziawszy to przytuliła mnie.
I płacz. Nie mogę tak reagować na wspomnienia. Muszę się na uczyć być twarda. Nie będzie łatwo. Minie dużo czasu zanim się tego nauczę. Mark chciałby abym go pamiętała jako uśmiechniętego, pogodnego chłopaka.Nie mogę go zawieźć.
-Dziękuje.- wyszeptałam.
-Zawsze możesz na mnie liczyć.
-Jesteś najlepszą przyjaciółką.
Usłyszałyśmy chrząchnięcie.Odsunęłam się od niej, rękawem przecierając oczy.Stali przed nami chłopaki razem z Paul'em i tym fotografem Michael'em.
-Caroline, co się stało?!- krzyknął przerażony Niall.
-Nic takiego....- odpowiedziałam.
Miałam całe czerwone oczy.
-A właśnie. Co się wtedy stało?- zapytał Louis- Wtedy co płakałaś.- dodał szybko.
No za chwile się rozpłacze. I jakby na zawołanie oczy mi się zaszkliły. Zaczęłam szybko mrugać. Czy one nigdy się nie skończą?
-Możemy o tym nie rozmawiać?-powiedziała szybko Kate podając mi chusteczkę.
Wydmuchałam nos i wytarłam oczy.
-Caroline, możemy porozmawiać?- zapytał po chwili ciszy Paul, poważnym głosem.
-Tak, jasne.
Odeszliśmy na bok.
-Liam pokazał mi zdjęcie zrobione przez Ciebie. Muszę przyznać, że chłopaki wyglądają na nim szczęśliwie? Nie. Radośnie. I nawet Photoshopa nie trzeba będzie zastosować.
-To miłe, słyszeć komplement od osoby, która się na tym zna.- uśmiechnęłam się lekko.
-Tak między nami mówiąc, to chłopcy chyba nie lubią za bardzo Michael'a prawda?- zapytał zniżając swój głos do szeptu.
-No niezbyt.- potaknęłam
-Chciałbym Cię zatrudnić.- powiedział Paul, prostując się.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć wszystkim!! :D I mamy rozdział 5 :D Mam nadzieję że isę podoba. Jeżeli zależy wam na ciągu dalszym tego opowiadania, to proszę pod tym rozdziałem o przynajmniej 2 komentarze :) Nie ważne czy będą one pozytywne czy negatywne. :) Napiszcie co wam nie pasuje, lub co byście zmieniły a ja spróbuje się poprawić :) Czyli pamiętajcie
2 KOMENTARZE = ROZDZIAŁ 6
-Więc tak sobie pomyślałem, że Caroline mogłaby nam zrobić zdjęcia.- powiedział Louis.
Wszystkie oczy skierowały się na mnie.
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Boże... To się dzieje na prawdę?? Louis Tomlinson chce, żebym robiła im zdjęcia. Powinnam chyba skakać z radości i przyjąć tą propozycje, wiele sławnych fotografów dałoby się za to pokroić, a ja tymczasem stałam nieruchowo i wpatrywałam się w Louis'a.
-No jeżeli nie chcesz to zrozumiemy.- dodał Liam, przerywając ciszę.
-Nie, nie chodzi o to. Ja bardzo bym chciała, ale...
-Mogę batonika?- przerwał mi Niall, wskazując głową na pozostałe batoniki, leżące obok mojej torby.
-Niall nie przerywaj Caroline!- krzyknął Harry, lekko waląc Niall'a w tył głowy.
-Proszę, przestańcie. Nie chce, żebyście z mojego powodu się kłócili.
-Ale to żadne kłócenie się. Nie zrobię mu krzywdy.- zapewnił mnie Harry, uśmiechając się.
-To co chciałaś dodać?-zapytał Zayn.
-Niall możesz wziąć batoniki.- uśmiechnęłam się w stronę blondyna.
-Dziękuje!- krzyknął, podbiegł do mnie, nieśmiało przytulił i pobiegł w stronę jedzenia.
Uśmiechnęłam się. Mała rzecz a cieszy.
-Jestem dopiero początkująca.
-Jak patrze na te zdjęcia, to są wykonane przez profesjonalistkę.- powiedział Liam, przeglądając zdjęcia w aparacie.
-To jak? Zgadzasz się?- zapytał Louis.
-Jeżeli chcecie to możemy spróbować.- odpowiedziałam wzruszając ramionami.
-Chcemy.- odpowiedzieli zgodnie.
Liam oddał mi aparat, i ruszyliśmy w stronę mojego stanowiska pracy.
-To jak mamy się ustawić?-zapytał Louis, kiedy byliśmy już na miejscu.
-Jak chcecie.
-Ale, ale że jak?- zapytał zdezorientowany Liam.
-Ja wam nie wiadomo jakich układów nie będę wam wymyślać. Pokażcie się takimi jakimi jesteście.- uśmiechnęłam się do nich.
I rozpętało się piekło. Piekło w dobrym tego słowa znaczeniu. Niall z batonikiem zbożowym w ręku uśmiechając się słodko, stał na środku. Z jego lewej strony Louis trzymał Harry'ego na barana. Oboje mieli uśmiechy na ustach. Po prawej stronie blondyna stał Liam, opierając się mu rękę na ramieniu. Zayn stanął za Liam'em i Niall'em, położył głowę na ręku Liam'a i uśmiechnął się. Zrobiłam im zdjęcie.
-Pokaż!- krzyknął Liam i znalazł za mną, patrząc mi przez ramię na zrobione zdjęcie w aparacie.
-Payne suń dupe! Ja też chce zobaczyć!- zmaterializował się przy moim boku Niall.
-Chłopaki spokojnie.- zaśmiałam się.- Poczekajcie chwilę. Przerzucę na laptop.- dodałam, gdy zobaczyłam zbliżającą się pozostałą trójkę w naszą stronę.
Podeszłam do torby, wyjęłam laptop i kabelek. Usiadłam po turecku, podłączyłam jedną końcówką kabel do laptopa a drugą do aparatu. Po 5 sekundach zdjęcie znajdowało się już na laptopie. Pokazałam im.
-Wow.
-Ładnie wyszedłem.- popatrzył z uznaniem Zayn.
Zaśmialiśmy się.
-Zayn, odkąd przeglądam Twoje zdjęcia, czyli od przeszło 2 lat, zawsze wyglądasz ładnie.- zaśmiałam się.
Matko moja kochana! Czy ja powiedziałam to na głos?! Ja piernicze! Jaki wstyd! Ja to zawsze muszę coś palnąć! Nosz .... Pomyślą, że chce go odbić.
-Uuuuuuuuuu- podnieśli okrzyk chłopaki.
-Malik właśnie dostałeś komplement od dziewczyny, którą to Ty powinieneś skomplementować.- poklepał go po plecach Louis, śmiejąc się cicho.
-Bez przesady...- powiedziałam cicho.
-Caroline! Jak Ty ładnie się rumienisz!- krzyknął Niall, uśmiechając się.
-Przesadzasz.- odpowiedziałam biorąc łyk wody niegazowanej.
-Nie przesadza.- powiedział Zayn, uśmiechając się.
-Uuuuu- zaśmieli się chłopaki.
-Zayn, przypominam Ci, że masz dziewczynę.- zaśmiałam się.
-Uuuuuuu. Dostałeś kosza.- zasmiał się Niall.
-Następnym razem się uda.- puścił mi oczko Zayn.
-Już jestem!- krzyknęła Kate, stając przed nami.
-Zeszło Ci się, ponad pół godziny.- powiedziałam kręcąc głową.
-Oj no nie wiedziałam co wybrać.
-Koniec przerwy!!- usłyszeliśmy krzyk Paul'a.
-Mogę na chwile pożyczyć laptopa?- zapytał się Liam.
-Jasne.- odpowiedziałam odłączając kabelek od laptopa, aparatu i chowając go do torby.
Liam razem z chłopakami pobiegli do Paul'a a ja popatrzyłam na zegarek. Była 15:58.
-Późno przyjechałaś. W 2 minuty Ci zdjęć nie zrobię.- popatrzyłam na nią.
-Ej, płakałaś?- zapytała uważnie mi się przyglądając.
-Nie ważne..- odpowiedziałam odwracając wzrok.
-Mark?- zapytała, podchodząc bliżej i kładąc mi rękę na ramieniu.
Kiwnęłam twierdząco głową. Czułam jak oczy zachodzą mi łzami.
-Chodź do mnie.- powiedziawszy to przytuliła mnie.
I płacz. Nie mogę tak reagować na wspomnienia. Muszę się na uczyć być twarda. Nie będzie łatwo. Minie dużo czasu zanim się tego nauczę. Mark chciałby abym go pamiętała jako uśmiechniętego, pogodnego chłopaka.Nie mogę go zawieźć.
-Dziękuje.- wyszeptałam.
-Zawsze możesz na mnie liczyć.
-Jesteś najlepszą przyjaciółką.
Usłyszałyśmy chrząchnięcie.Odsunęłam się od niej, rękawem przecierając oczy.Stali przed nami chłopaki razem z Paul'em i tym fotografem Michael'em.
-Caroline, co się stało?!- krzyknął przerażony Niall.
-Nic takiego....- odpowiedziałam.
Miałam całe czerwone oczy.
-A właśnie. Co się wtedy stało?- zapytał Louis- Wtedy co płakałaś.- dodał szybko.
No za chwile się rozpłacze. I jakby na zawołanie oczy mi się zaszkliły. Zaczęłam szybko mrugać. Czy one nigdy się nie skończą?
-Możemy o tym nie rozmawiać?-powiedziała szybko Kate podając mi chusteczkę.
Wydmuchałam nos i wytarłam oczy.
-Caroline, możemy porozmawiać?- zapytał po chwili ciszy Paul, poważnym głosem.
-Tak, jasne.
Odeszliśmy na bok.
-Liam pokazał mi zdjęcie zrobione przez Ciebie. Muszę przyznać, że chłopaki wyglądają na nim szczęśliwie? Nie. Radośnie. I nawet Photoshopa nie trzeba będzie zastosować.
-To miłe, słyszeć komplement od osoby, która się na tym zna.- uśmiechnęłam się lekko.
-Tak między nami mówiąc, to chłopcy chyba nie lubią za bardzo Michael'a prawda?- zapytał zniżając swój głos do szeptu.
-No niezbyt.- potaknęłam
-Chciałbym Cię zatrudnić.- powiedział Paul, prostując się.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć wszystkim!! :D I mamy rozdział 5 :D Mam nadzieję że isę podoba. Jeżeli zależy wam na ciągu dalszym tego opowiadania, to proszę pod tym rozdziałem o przynajmniej 2 komentarze :) Nie ważne czy będą one pozytywne czy negatywne. :) Napiszcie co wam nie pasuje, lub co byście zmieniły a ja spróbuje się poprawić :) Czyli pamiętajcie
2 KOMENTARZE = ROZDZIAŁ 6
czwartek, 14 marca 2013
Rozdział 4
W poprzednim rozdziale
-Ej. Mam pomysł.. Tylko Caroline się musi zgodzić.- powiedział Louis, znacząco się na mnie patrząc.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
-Mam się bać?-zapytałam
-Czy my jesteśmy aż tak straszni?-zapytał Liam
-No nie, ale..
-Louis możesz nam powiedzieć co to za genialny pomysł?- przerwał mi Niall, biorąc łyk wody.
-Nie ładnie tak przerywać kobiecie.- skarcił go Harry- Co chciałaś dodać, Caroline?- dodał, zwracając się w moją stronę.
-Już nic.- odpowiedziałam cicho.
-Widzisz Horan! Teraz nie chce nam powiedzieć, tego co chciała!- krzyknął Liam.
-Przepraszam.- powiedział Niall, patrząc się na mnie niebieskimi tęczówkami z błaganiem w oczach.
-Nic się nie stało.- odpowiedziałam lekko uśmiechając się.- Lou jaki masz pomysł?- zapytałam patrząc na chłopaka.- Mogę tak do Ciebie mówić, prawda?-dodałam, speszona odwracając wzrok.
-Och jasne że tak.- powiedział, podchodząc do mnie i obejmując mnie ramieniem.
Zastygłam w bezruchu. Czy ja właśnie zostałam przytulona? Objęta ramieniem? Dokładnie tak zostałam przytulana przez Mark... Nieżyjącego już brata... Pamiętam ostatnie jego słowa, jakby to było wczoraj. ,, Zapomniałaś o kanapkach!" krzyknął, biegnąc za mną na przystanek. Podaj mi je i życząc mi miłego dnia w szkole, przechodził przez pasy... Gdy był już na środku został..... został potrącony przez samochód. Pamiętam płacz mojej rodziny. Mama tuląca się do taty. Tate chowającego twarz we włosy mamy. Siebie klęczącą przy jego jeszcze ciepłym ciele.... Zawsze mówił, żeby się nie poddawać. To , że jeszcze tu jestem zasługuje jemu i Kate. Kate była ze mną zawsze. Wspierała mnie.. Była dla mnie jedynym oparciem w tamtej sytuacji... Jemu obiecałam, że nie będę się poddawać... Nigdy.
-Zrobiłem coś nie tak?-zapytał zdezorientowany Louis, wycierając kciukiem łzę spływającą po policzku.
Nawet nie wiedziałam, że płacze. Oczy chłopaków były wpatrzone we mnie. Nawet Niall przestał jeść, napoczętego batonika.
-Przepraszam... Nie powinienem.- odpowiedział zmieszany zabierając rękę z mojego ramienia, przenosząc wzrok na podłogę.
Kiedy była jeszcze w powietrzu, chwyciłam ją w obie dłonie. Lou podniósł wzrok na mnie. Widziałam w jego oczach, strach, smutek. Przytuliłam się do niego, płacząc w jego koszulkę. Czemu to zrobiłam? Sama nie wiem. Musiałam się do kogoś przytulić. Padło na Louis'a.Po chwili poczułam jego drżące ręce, nieśmiało zatrzymujące się na moich plecach. Cicho szlochałam, przytulając się do niego. Poczułam coś mokrego na swoich włosach. Louis płakał. Usłyszałam obok siebie, pociągnięcie nosem. Czyli nie tylko Louis. Reszta też. Po chwili poczułam że od tyłu tez mnie ktoś obejmuje. Z prawego i lewego boku to samo. Zostałam przykryta tulącymi się do mnie i Louis'a ciałami.
-Udusicie ją.- usłyszałam czyiś stłumiony głos.
Uściski zelżały, ale ja nadal stałam i nie ruszałam się z miejsca.
-Wszystko w porządku?-usłyszałam cichy szept przy moim uchu.
Odeszłam od Louis'a, chwiejnym krokiem podążając w stronę torby. Wyjęłam z niej paczkę chusteczek i wydmuchałam nos. Wzięłam kilka głębszych wdechów. Zawsze tak kończyły się myśli, wspomnienia o bracie. Odwróciłam się w ich stronę blado się uśmiechając i mówiąc
-Lepiej niż wcześniej.
Odpowiedzieli mi takimi samymi słabymi uśmiechami. Wróciłam do nich.
-Jaki to pomysł Lou?- zapytałam, patrząc się na niego
-Ehhh. Już nie ważne.- odpowiedział machając ręką.
-Proszę, powiedz. W końcu to dotyczy mnie. A chyba nie tylko ja chciałabym się dowiedzieć co to za pomysł.- powiedziałam, przenosząc wzrok na pozostałych.
Kiwnęli zgodnie głowami.
-No więc. Jak zobaczyłem zdjęcia jakie robi Caroline, to się tak zastanawiałem..... Lubicie Michael'a?- zapytał Louis, kierują wzrok na chłopaków.
-Niezbyt-przyznał się jako pierwszy Zayn.
A więc to mógł być jego głos. Najważniejsze, ze już się nie gniewa.
-Zgadzam się z Tobą.- poklepał go po plecach Harry.
-No wiecie nie jest taki zły.. Byli gorsi....-zaczął Liam.
-Liam też go nie lubi. Ja też nie.- powiedział Niall, przerywając Liam'owi.
-Więc tak sobie pomyślałem, że Caroline mogłaby nam zrobić zdjęcia.- powiedział Louis.
Wszystkie oczy skierowały się na mnie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej wszystkim! I mamy rozdział 4 :D Taki na szybko pisany bo KTOŚ mnie musiał szantażować -,- Taki trochę krótki :/ Mam nadzieję ze się jednak spodoba :) Proszę o komentarze :)
-Ej. Mam pomysł.. Tylko Caroline się musi zgodzić.- powiedział Louis, znacząco się na mnie patrząc.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
-Mam się bać?-zapytałam
-Czy my jesteśmy aż tak straszni?-zapytał Liam
-No nie, ale..
-Louis możesz nam powiedzieć co to za genialny pomysł?- przerwał mi Niall, biorąc łyk wody.
-Nie ładnie tak przerywać kobiecie.- skarcił go Harry- Co chciałaś dodać, Caroline?- dodał, zwracając się w moją stronę.
-Już nic.- odpowiedziałam cicho.
-Widzisz Horan! Teraz nie chce nam powiedzieć, tego co chciała!- krzyknął Liam.
-Przepraszam.- powiedział Niall, patrząc się na mnie niebieskimi tęczówkami z błaganiem w oczach.
-Nic się nie stało.- odpowiedziałam lekko uśmiechając się.- Lou jaki masz pomysł?- zapytałam patrząc na chłopaka.- Mogę tak do Ciebie mówić, prawda?-dodałam, speszona odwracając wzrok.
-Och jasne że tak.- powiedział, podchodząc do mnie i obejmując mnie ramieniem.
Zastygłam w bezruchu. Czy ja właśnie zostałam przytulona? Objęta ramieniem? Dokładnie tak zostałam przytulana przez Mark... Nieżyjącego już brata... Pamiętam ostatnie jego słowa, jakby to było wczoraj. ,, Zapomniałaś o kanapkach!" krzyknął, biegnąc za mną na przystanek. Podaj mi je i życząc mi miłego dnia w szkole, przechodził przez pasy... Gdy był już na środku został..... został potrącony przez samochód. Pamiętam płacz mojej rodziny. Mama tuląca się do taty. Tate chowającego twarz we włosy mamy. Siebie klęczącą przy jego jeszcze ciepłym ciele.... Zawsze mówił, żeby się nie poddawać. To , że jeszcze tu jestem zasługuje jemu i Kate. Kate była ze mną zawsze. Wspierała mnie.. Była dla mnie jedynym oparciem w tamtej sytuacji... Jemu obiecałam, że nie będę się poddawać... Nigdy.
-Zrobiłem coś nie tak?-zapytał zdezorientowany Louis, wycierając kciukiem łzę spływającą po policzku.
Nawet nie wiedziałam, że płacze. Oczy chłopaków były wpatrzone we mnie. Nawet Niall przestał jeść, napoczętego batonika.
-Przepraszam... Nie powinienem.- odpowiedział zmieszany zabierając rękę z mojego ramienia, przenosząc wzrok na podłogę.
Kiedy była jeszcze w powietrzu, chwyciłam ją w obie dłonie. Lou podniósł wzrok na mnie. Widziałam w jego oczach, strach, smutek. Przytuliłam się do niego, płacząc w jego koszulkę. Czemu to zrobiłam? Sama nie wiem. Musiałam się do kogoś przytulić. Padło na Louis'a.Po chwili poczułam jego drżące ręce, nieśmiało zatrzymujące się na moich plecach. Cicho szlochałam, przytulając się do niego. Poczułam coś mokrego na swoich włosach. Louis płakał. Usłyszałam obok siebie, pociągnięcie nosem. Czyli nie tylko Louis. Reszta też. Po chwili poczułam że od tyłu tez mnie ktoś obejmuje. Z prawego i lewego boku to samo. Zostałam przykryta tulącymi się do mnie i Louis'a ciałami.
-Udusicie ją.- usłyszałam czyiś stłumiony głos.
Uściski zelżały, ale ja nadal stałam i nie ruszałam się z miejsca.
-Wszystko w porządku?-usłyszałam cichy szept przy moim uchu.
Odeszłam od Louis'a, chwiejnym krokiem podążając w stronę torby. Wyjęłam z niej paczkę chusteczek i wydmuchałam nos. Wzięłam kilka głębszych wdechów. Zawsze tak kończyły się myśli, wspomnienia o bracie. Odwróciłam się w ich stronę blado się uśmiechając i mówiąc
-Lepiej niż wcześniej.
Odpowiedzieli mi takimi samymi słabymi uśmiechami. Wróciłam do nich.
-Jaki to pomysł Lou?- zapytałam, patrząc się na niego
-Ehhh. Już nie ważne.- odpowiedział machając ręką.
-Proszę, powiedz. W końcu to dotyczy mnie. A chyba nie tylko ja chciałabym się dowiedzieć co to za pomysł.- powiedziałam, przenosząc wzrok na pozostałych.
Kiwnęli zgodnie głowami.
-No więc. Jak zobaczyłem zdjęcia jakie robi Caroline, to się tak zastanawiałem..... Lubicie Michael'a?- zapytał Louis, kierują wzrok na chłopaków.
-Niezbyt-przyznał się jako pierwszy Zayn.
A więc to mógł być jego głos. Najważniejsze, ze już się nie gniewa.
-Zgadzam się z Tobą.- poklepał go po plecach Harry.
-No wiecie nie jest taki zły.. Byli gorsi....-zaczął Liam.
-Liam też go nie lubi. Ja też nie.- powiedział Niall, przerywając Liam'owi.
-Więc tak sobie pomyślałem, że Caroline mogłaby nam zrobić zdjęcia.- powiedział Louis.
Wszystkie oczy skierowały się na mnie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej wszystkim! I mamy rozdział 4 :D Taki na szybko pisany bo KTOŚ mnie musiał szantażować -,- Taki trochę krótki :/ Mam nadzieję ze się jednak spodoba :) Proszę o komentarze :)
niedziela, 10 marca 2013
Rozdział 3
W poprzednim rozdziale
Weszłyśmy do środka. Przeszłyśmy przez korytarz i skręciłyśmy w prawo. Z sali na której miałyśmy mieć sesje dobiegały śmiechy. Kate wkroczyła pierwsza, a ja za nią. To co zobaczyłyśmy wprawiło nas w osłupienie.
--------------------------------------------------------------------------------------------
Ogólnie panował tu wielki chaos. Naliczyłam 4 chłopaków którzy biegali po całym pomieszczeniu. Starszy i przysadzisty koleś próbował ich uspokoić. Bynajmniej tak mi się zdawało. Jeden chłopak siedział oparty o ścianę na końcu sali i coś jadł. Jeszcze jeden majstrował coś na drugim końcu sali przy aparacie.
-Przepraszam co tu się dzieje!! - wykrzyknęła Kate patrząc się po sali.
Wszyscy momentalnie się zatrzymali i odwrócili się w naszą stronę.
-Co wy tu robicie?!- podbiegł do nas ten starsy koleś
-Wynajęłyśmy tą salę na godzinę 15. - odpowiedziała Kate patrząc temu facetowi prosto w oczy.
-Przepraszam ale to ja ją wynająłem dla zespołu na godzinę 15.- odpowiedział facet szperając po kieszeniach i wyjmując świstek papieru i podając Kate.
Zajrzałam jej przez ramie. Rzeczywiście.. Pisało tam ze sala od 15 do 16 jest wynajęta dla gościa imieniem Paul. Kate wyciągnęła kartkę podając temu kolesiowi i mówiąc
-My też mamy wynajętą salę pomiędzy tymi godzinami.
Facet podrapał sie po głowie.
-Faktycznie. Jestem Paul- odpowiedział wyciągając rękę w naszą stronę.
-Kate - odpowiedziała przyjaciółka potrząsając jego ręką.
-Caroline - odpowiedziałam czyniąc to samo co Kate.
Chłopaki przybliżyli się do nas.
-Caroline? Kate? Co wy tu robicie? - zapytał zaskoczony Louis.
A więc i oni mają tu sesje.
-Mamy tu sesje. Jak codziennie.- uśmiechnęłam się do nich.
-To wy się znacie?- zapytał Liam.
-Spotkaliśmy się przypadkowo w sklepie. Kate i Caroline są naszymi fankami- odpowiedział szybko Harry i uśmiechnął się w naszą stronę.
Teraz staliśmy wszyscy w jednym kółku.
-Nie musimy się przedstawiać no nie?- zapytał Zayn
-Wy nie. Ale my chyba powinnyśmy się przedstawić. Jestem Caroline.- odpowiedziałam nieśmiało wchodząc do środka koła i witając się ze wszystkimi.
Kiedy wróciłam na swoje miejsce zastałam Kate z szeroko otwartymi oczami. No tak... Ja zawsze taka nieśmiała i w ogóle.. trzeba mnie było wołami zaciągać żebym się z kimś poznała a tu takie zdziwienie. Ale tu, teraz, czuję się przy nich jakoś tak swobodniej.
-Teraz Twoja kolej.- szepnęłam Kate na ucho i cicho się zaśmiałam.
-Kate jestem.- powiedziała lekko oszołomiona przyjaciółka i przywitała się ze wszystkimi.
-Więc.. Kate, Caroline.. Mogę się zwracać do was po imieniu prawda?-zapytał się Liam.
-Właśnie to zrobiłeś.-zaśmiała się Kate
-Moglibyśmy się podzielić tą salą.- zaproponował Liam. -Co wy na to? - dodał po chwili.
Kate opatrzyła się na mnie.
-Jasne.- uśmiechnęłam się do niej.
- Nam pasuje.- odpowiedziała Kate odwzajemniając uśmiech.
-To załatwione. A teraz chłopaki do pracy do pracy!- krzyną Paul, a chłopaki podeszli do nowo przybyłych dziewczyn.
,,Pewnie makijażystki" pomyślałam podążając z torbą na ramieniu za Kate. Zaczęłam rozstawiać sprzęt, a Kate poszła do pobliskiego sklepu kupić coś do jedzenia. Z rozstawianiem sprzętu nie zeszło mi się więcej niż 5 minut, ponieważ często go rozstawiałam i wiedziałam co gdzie połączyć. Kiedy tylko skończyłam Kate stanęła obok mnie, podając mi butelkę wody niegazowanej i 6 batoników zbożowych. Uśmiechnęłam się do niej z wdzięcznością i odkręciłam korek od butelki i upiłam dwa większe łyki. Zakręciłam butelkę i odłożyłam ja obok torby razem z batonikami.
-To pozuj.- uśmiechnęłam się do niej.
Odwzajemniła uśmiech i stanęła przede mną. Wzięłam do ręki aparat i zaczęła się zabawa.
-Stań bokiem.
Ustawiła się tak jak jej powiedziałam i cyknęłam jej fotkę.
-Teraz w drugą stronę, prawa noga lekko unieś, a wzrok przenieś na podłogę.- poinstruowałam ją.
Zrobiła co kazałam. Zrobiłam zdjęcie.
-Pokaż- znalazła się obok mnie. -Mm. Nawet ładnie.-dodała widząc zdjęcie.
-Ładnie?! To jest genialne!
-Możecie być troszkę ciszej?- zapytał się nas Paul z oddali.
-Och. Jasne. Przepraszam.- powiedziałam w jego stronę zawstydzona.
Wróciłyśmy do swojej roboty. Cały czas się śmiałyśmy. Patrzyłam ukradkiem na chłopaków. Radzili sobie dosyć dobrze. Myślałam że to będą zadufane w sobie gwiazdeczki a tak nie jest. Nie zamy się zbyt dobrze, ale mam nadzieję że to się zmieni. Zrobiłam jeszcze Kate z sześć zdjęć po czym powiedziałam
-Teraz idź się przebrać.
-W co?-zapytała
-Nie wzięłaś ubrań?- jęknęłam
-Mogę po nie pojechać.
-Nie ,,możesz" tylko musisz. Leć szybko. Masz kluczyki.- rzuciłam jej kluczyki. Poszła spokojnym krokiem w stronę drzwi.
-Nie mamy całego dnia!- wykrzyknęłam w jej stronę.
Odwróciła głowę uśmiechając się do mnie i jeszcze bardziej zwalniając krok. Pokręciłam głową. Wzięłam wodę i upiłam z niej 3 duże łyki. Wzięłam dwa batoniki zbożowe i podeszłam bliżej Paul'a.
-Mogę popatrzeć?- zapytałam się nieśmiało.
-Jasne.- odpowiedział uśmiechając się szeroko
Odwzajemniłam uśmiech i usiadłam na podłodze i rozpakowałam batonika. Patrzyłam jak chłopaki pozują, co nawet nieźle im wychodziło ale nie lepiej niż Kate. Ona po prostu była stworzona do pozowania. Ugryzłam kawałek batonika.
-Nie nie nie nie. Chłopaki! Ogarnijcie się!- krzyknął fotograf - Ty Liam unieś rękę do góry, Harry stań z jego lewej strony, Niall połóż się na podłodze i podeprzyj łokciem, Louis stań nad Niall'em, a Zayn kucnij obok niego.- dodał a chłopaki ustawili się tak jak im on kazał.
Szczerze mówiąc niezbyt mi się podobało to ustawienie.
-A teraz uśmiechnijcie się!- wykrzyknął fotograf.
Chłopaki uśmiechnęli się owszem, ale nie były to uśmiech prawdziwe. Oczy och zdradzały.
-Nie nie nie! Przerwa!- krzyknął Paul i podszedł do fotografa odciągając go na bok.
-I jak wyszło?-zapytał się Li który nie wiadomo kiedy znalazła się naprzeciwko mnie z resztą chłopaków i pociągnął łyk ze swojej butelki z wodą.
-Szczerze?- zapytałam nieśmiało.
-Wal prosto z mostu.- uśmiechnął się Louis siadając po mojej prawej stronie.
-Moim zdaniem to ustawienie było badziewne, widać po was było że wam nie odpowiada. Uśmiechy były sztuczne jak moja butelka z wodą.- uśmiechnęłam się do nich.
-Też mi się tak wydawało.- przyznał mi rację Zayn.
-Caroline mam do Ciebie pytanie.- zwrócił się do mnie Niall siedzący po mojej lewej stronie.
-Tak?- zapytałam uśmiechając się lekko.
-Będziesz może jadła tego drugiego batona?-zapytał robiąc słodkie oczka.
-Proszę.- podałam mu go a ten rzucił sie na mnie krzycząc- Dziękuje!!.
-Nie ma za co. Tylko ze mnie zejść- zaśmiałam się cicho.
Kiedy już znalazłam się na wcześniejszej pozycji, wszyscy byli uśmiechnięci od ucha do ucha.
Cieszyłam się z takiego obrotu sprawy.
-Nie lubię tego Michael'a.- powiedział Louis odwracając się do stojących do nas plecami menagera i fotografa i pokazał im język.
-Wow. Ładne zdjęcia.- powiedział Harry, trzymając w rękach mój aparat.
-Pokaż.- zawołał Louis zrywając się z miejsca i biegnąc do Harry'ego.
-Ejjjj. Ja tez chce zobaczyć- Poderwał się Zayn.
Wstałam wyprzedziłam go, podbiegłam do Harry'ego wyrwałam mu aparat i śmiejąc się powiedziałam
-Chłopaki, bo wam muchy do buzi wlecą.
-Szybko biegasz- powiedział z podziwem Liam jako pierwszy przytomniejąc jako pierwszy i podchodząc do mnie.
-Zayn! Dziewczyna cie wyprzedziła!- powiedział Niall turlając się po ziemi ze śmiechu.
-Zamknij się!- wypalił Zayn i powiedział do Paul'a- Idę zapalić.
Po czym wyszedł.
- Ktoś tu się chyba obraził- powiedział Louis, podchodząc do mnie z Harry'm i Niall'em
-Pokażesz zdjęcia? Prooszę.- prosił mnie Niall robiąc słodkie oczka.
-No dobra. Macie.- powiedziałam z rezygnacją w głosie oddając im aparat.
-Ładnee. Szacun.- pochwalił mnie Liam.
-Dzięki.- powiedziałam cicho
-Ej. Mam pomysł.. Tylko Caroline się musi zgodzić.- powiedział Louis, znacząco się na mnie patrząc.
------------------------------------------------------------------------------------
Witam :D Na początku chciałabym podziękować za ponad 100 wyświetleń :D Dziękuje wam :D Zapraszam do komentowania :D
Weszłyśmy do środka. Przeszłyśmy przez korytarz i skręciłyśmy w prawo. Z sali na której miałyśmy mieć sesje dobiegały śmiechy. Kate wkroczyła pierwsza, a ja za nią. To co zobaczyłyśmy wprawiło nas w osłupienie.
--------------------------------------------------------------------------------------------
Ogólnie panował tu wielki chaos. Naliczyłam 4 chłopaków którzy biegali po całym pomieszczeniu. Starszy i przysadzisty koleś próbował ich uspokoić. Bynajmniej tak mi się zdawało. Jeden chłopak siedział oparty o ścianę na końcu sali i coś jadł. Jeszcze jeden majstrował coś na drugim końcu sali przy aparacie.
-Przepraszam co tu się dzieje!! - wykrzyknęła Kate patrząc się po sali.
Wszyscy momentalnie się zatrzymali i odwrócili się w naszą stronę.
-Co wy tu robicie?!- podbiegł do nas ten starsy koleś
-Wynajęłyśmy tą salę na godzinę 15. - odpowiedziała Kate patrząc temu facetowi prosto w oczy.
-Przepraszam ale to ja ją wynająłem dla zespołu na godzinę 15.- odpowiedział facet szperając po kieszeniach i wyjmując świstek papieru i podając Kate.
Zajrzałam jej przez ramie. Rzeczywiście.. Pisało tam ze sala od 15 do 16 jest wynajęta dla gościa imieniem Paul. Kate wyciągnęła kartkę podając temu kolesiowi i mówiąc
-My też mamy wynajętą salę pomiędzy tymi godzinami.
Facet podrapał sie po głowie.
-Faktycznie. Jestem Paul- odpowiedział wyciągając rękę w naszą stronę.
-Kate - odpowiedziała przyjaciółka potrząsając jego ręką.
-Caroline - odpowiedziałam czyniąc to samo co Kate.
Chłopaki przybliżyli się do nas.
-Caroline? Kate? Co wy tu robicie? - zapytał zaskoczony Louis.
A więc i oni mają tu sesje.
-Mamy tu sesje. Jak codziennie.- uśmiechnęłam się do nich.
-To wy się znacie?- zapytał Liam.
-Spotkaliśmy się przypadkowo w sklepie. Kate i Caroline są naszymi fankami- odpowiedział szybko Harry i uśmiechnął się w naszą stronę.
Teraz staliśmy wszyscy w jednym kółku.
-Nie musimy się przedstawiać no nie?- zapytał Zayn
-Wy nie. Ale my chyba powinnyśmy się przedstawić. Jestem Caroline.- odpowiedziałam nieśmiało wchodząc do środka koła i witając się ze wszystkimi.
Kiedy wróciłam na swoje miejsce zastałam Kate z szeroko otwartymi oczami. No tak... Ja zawsze taka nieśmiała i w ogóle.. trzeba mnie było wołami zaciągać żebym się z kimś poznała a tu takie zdziwienie. Ale tu, teraz, czuję się przy nich jakoś tak swobodniej.
-Teraz Twoja kolej.- szepnęłam Kate na ucho i cicho się zaśmiałam.
-Kate jestem.- powiedziała lekko oszołomiona przyjaciółka i przywitała się ze wszystkimi.
-Więc.. Kate, Caroline.. Mogę się zwracać do was po imieniu prawda?-zapytał się Liam.
-Właśnie to zrobiłeś.-zaśmiała się Kate
-Moglibyśmy się podzielić tą salą.- zaproponował Liam. -Co wy na to? - dodał po chwili.
Kate opatrzyła się na mnie.
-Jasne.- uśmiechnęłam się do niej.
- Nam pasuje.- odpowiedziała Kate odwzajemniając uśmiech.
-To załatwione. A teraz chłopaki do pracy do pracy!- krzyną Paul, a chłopaki podeszli do nowo przybyłych dziewczyn.
,,Pewnie makijażystki" pomyślałam podążając z torbą na ramieniu za Kate. Zaczęłam rozstawiać sprzęt, a Kate poszła do pobliskiego sklepu kupić coś do jedzenia. Z rozstawianiem sprzętu nie zeszło mi się więcej niż 5 minut, ponieważ często go rozstawiałam i wiedziałam co gdzie połączyć. Kiedy tylko skończyłam Kate stanęła obok mnie, podając mi butelkę wody niegazowanej i 6 batoników zbożowych. Uśmiechnęłam się do niej z wdzięcznością i odkręciłam korek od butelki i upiłam dwa większe łyki. Zakręciłam butelkę i odłożyłam ja obok torby razem z batonikami.
-To pozuj.- uśmiechnęłam się do niej.
Odwzajemniła uśmiech i stanęła przede mną. Wzięłam do ręki aparat i zaczęła się zabawa.
-Stań bokiem.
Ustawiła się tak jak jej powiedziałam i cyknęłam jej fotkę.
-Teraz w drugą stronę, prawa noga lekko unieś, a wzrok przenieś na podłogę.- poinstruowałam ją.
Zrobiła co kazałam. Zrobiłam zdjęcie.
-Pokaż- znalazła się obok mnie. -Mm. Nawet ładnie.-dodała widząc zdjęcie.
-Ładnie?! To jest genialne!
-Możecie być troszkę ciszej?- zapytał się nas Paul z oddali.
-Och. Jasne. Przepraszam.- powiedziałam w jego stronę zawstydzona.
Wróciłyśmy do swojej roboty. Cały czas się śmiałyśmy. Patrzyłam ukradkiem na chłopaków. Radzili sobie dosyć dobrze. Myślałam że to będą zadufane w sobie gwiazdeczki a tak nie jest. Nie zamy się zbyt dobrze, ale mam nadzieję że to się zmieni. Zrobiłam jeszcze Kate z sześć zdjęć po czym powiedziałam
-Teraz idź się przebrać.
-W co?-zapytała
-Nie wzięłaś ubrań?- jęknęłam
-Mogę po nie pojechać.
-Nie ,,możesz" tylko musisz. Leć szybko. Masz kluczyki.- rzuciłam jej kluczyki. Poszła spokojnym krokiem w stronę drzwi.
-Nie mamy całego dnia!- wykrzyknęłam w jej stronę.
Odwróciła głowę uśmiechając się do mnie i jeszcze bardziej zwalniając krok. Pokręciłam głową. Wzięłam wodę i upiłam z niej 3 duże łyki. Wzięłam dwa batoniki zbożowe i podeszłam bliżej Paul'a.
-Mogę popatrzeć?- zapytałam się nieśmiało.
-Jasne.- odpowiedział uśmiechając się szeroko
Odwzajemniłam uśmiech i usiadłam na podłodze i rozpakowałam batonika. Patrzyłam jak chłopaki pozują, co nawet nieźle im wychodziło ale nie lepiej niż Kate. Ona po prostu była stworzona do pozowania. Ugryzłam kawałek batonika.
-Nie nie nie nie. Chłopaki! Ogarnijcie się!- krzyknął fotograf - Ty Liam unieś rękę do góry, Harry stań z jego lewej strony, Niall połóż się na podłodze i podeprzyj łokciem, Louis stań nad Niall'em, a Zayn kucnij obok niego.- dodał a chłopaki ustawili się tak jak im on kazał.
Szczerze mówiąc niezbyt mi się podobało to ustawienie.
-A teraz uśmiechnijcie się!- wykrzyknął fotograf.
Chłopaki uśmiechnęli się owszem, ale nie były to uśmiech prawdziwe. Oczy och zdradzały.
-Nie nie nie! Przerwa!- krzyknął Paul i podszedł do fotografa odciągając go na bok.
-I jak wyszło?-zapytał się Li który nie wiadomo kiedy znalazła się naprzeciwko mnie z resztą chłopaków i pociągnął łyk ze swojej butelki z wodą.
-Szczerze?- zapytałam nieśmiało.
-Wal prosto z mostu.- uśmiechnął się Louis siadając po mojej prawej stronie.
-Moim zdaniem to ustawienie było badziewne, widać po was było że wam nie odpowiada. Uśmiechy były sztuczne jak moja butelka z wodą.- uśmiechnęłam się do nich.
-Też mi się tak wydawało.- przyznał mi rację Zayn.
-Caroline mam do Ciebie pytanie.- zwrócił się do mnie Niall siedzący po mojej lewej stronie.
-Tak?- zapytałam uśmiechając się lekko.
-Będziesz może jadła tego drugiego batona?-zapytał robiąc słodkie oczka.
-Proszę.- podałam mu go a ten rzucił sie na mnie krzycząc- Dziękuje!!.
-Nie ma za co. Tylko ze mnie zejść- zaśmiałam się cicho.
Kiedy już znalazłam się na wcześniejszej pozycji, wszyscy byli uśmiechnięci od ucha do ucha.
Cieszyłam się z takiego obrotu sprawy.
-Nie lubię tego Michael'a.- powiedział Louis odwracając się do stojących do nas plecami menagera i fotografa i pokazał im język.
-Wow. Ładne zdjęcia.- powiedział Harry, trzymając w rękach mój aparat.
-Pokaż.- zawołał Louis zrywając się z miejsca i biegnąc do Harry'ego.
-Ejjjj. Ja tez chce zobaczyć- Poderwał się Zayn.
Wstałam wyprzedziłam go, podbiegłam do Harry'ego wyrwałam mu aparat i śmiejąc się powiedziałam
-Chłopaki, bo wam muchy do buzi wlecą.
-Szybko biegasz- powiedział z podziwem Liam jako pierwszy przytomniejąc jako pierwszy i podchodząc do mnie.
-Zayn! Dziewczyna cie wyprzedziła!- powiedział Niall turlając się po ziemi ze śmiechu.
-Zamknij się!- wypalił Zayn i powiedział do Paul'a- Idę zapalić.
Po czym wyszedł.
- Ktoś tu się chyba obraził- powiedział Louis, podchodząc do mnie z Harry'm i Niall'em
-Pokażesz zdjęcia? Prooszę.- prosił mnie Niall robiąc słodkie oczka.
-No dobra. Macie.- powiedziałam z rezygnacją w głosie oddając im aparat.
-Ładnee. Szacun.- pochwalił mnie Liam.
-Dzięki.- powiedziałam cicho
-Ej. Mam pomysł.. Tylko Caroline się musi zgodzić.- powiedział Louis, znacząco się na mnie patrząc.
------------------------------------------------------------------------------------
Witam :D Na początku chciałabym podziękować za ponad 100 wyświetleń :D Dziękuje wam :D Zapraszam do komentowania :D
czwartek, 7 marca 2013
Rozdział 2
W poprzednim rozdziale
-Przepraszam, że pytam, ale czy zamierzasz kupić ten zestaw? - zapytał, wskazując na strój który miałam na sobie.
-Tak. Jakiś problem? - zapytałam niepewnie mrużąc oczy.
---------------------------------------------------------------------------------------
-Można tak powiedzieć. - odpowiedział krzyżując ręce na piersi.
-To słucham. - powiedziałam biorąc się pod boki.
Kate znalazła się obok mnie zaciekawiona.
,,Oj coś czuje, że się przejedziesz koleś" - pomyślałam i uśmiechnęłam się lekko do swoich myśli. Chłopak chyba zrozumiał, że do niego się uśmiecham albo coś sobie pomyślał... W każdym bądź razie uśmiechnął się. Wziął głęboki wdech i powiedział
-Bo tylko ja mogę nosić bluzki w paski. - uśmiechnął się przepraszająco.
-Jasne. A ja jestem z Zayn'em Malik'iem. - uśmiechnęłam się.
Ten uśmiech był zaraźliwy.
-Ale jak to? Przecież wczoraj go widziałem z Perrie.- wypowiedział na jednym wydechu.
Szybkim ruchem zdjął okulary przeciwsłoneczne i ujrzałam przed sobą...... Louis'a Tomlinson'a. TEGO Louis'a Tomlinson'a.
-Llllouis? - zapytała Kate z szeroko otwartymi oczami.
Chłopak znaczy Louis zaśmiał się. Że też wcześniej do tego nie doszłam. ten zaraźliwy uśmiech, vansy, brak skarpetek i bluzka w paski. Przecież to było takie oczywiste.
-Możemy prosić o autograf?! - zapytała Kate krzycząc niemal na cały sklep.
-Fanki? - zapytał Louis wyciągając rękę po wystawiony długopis.
-Wolimy określenie Directioners. - powiedziałam cicho, wyciągając nieśmiało kartkę w jego stronę.
-A. Jasne. - odpowiedział ciepło uśmiechając się w moją stronę.
Wziął moją kartkę, podpisał się szybko i oddał mi ją.
-I zdjęcie!- wykrzyknęła Kate szperając po kieszeniach, aby po chwili wyjąć telefon.
-Jeśli możemy. - dodałam szybko.
-Oczywiście.- odpowiedział Louis, a uśmiech nie schodził mu z twarzy.
Kate podała mi telefon i znalazła się obok Louis'a. Objęła go jedną ręką w pasie, a on otoczył ją ramieniem.
-Uśmiech!- powiedziałam głośno.
Pstryk. Zdjęcie zrobione. Kate zrobiła dwa kroki, żeby się przy mnie znaleźć i popatrzyła na zdjęcie zrobione przed chwilą. Uśmiechnęła się promiennie.
-Teraz Ty.- wyrwała mi telefon z ręki i popchnęła w stronę Louis'a.
-No chodź. Nie gryzę.- jego uśmiech się pogłębił.
Swoją drogą to się jeszcze w ogóle da?
-No mam nadzieję. Bo z kim ja do parku będę chodzić.-zaśmiała się Kate.
Stanęłam obok Louis. Objął mnie w pasie. Wyprostowałam się.
-Co taka spięta? Chyba się mnie nie boisz?- powiedział cicho, że tylko ja go usłyszałam.
Też go objęłam w pasie.
- Uśmiech!-krzyknęła Kate i przycisnęła przycisk. Po zrobiony zdjęciu odeszłam od Louis'a i poszłam zobaczyć jak wyszłam na zdjęciu. Całkiem ładnie. Uśmiechnęłam się lekko.
-A co tu tak właściwie robisz? Nie powinieneś ćwiczyć? Przecież za miesiąc masz trasa.- zapytała się Kate chowając telefon do kieszeni.
-Przyszedłem kupić ciuchy. - widać było po nim że się zmieszał.
-W damskim dziale?- zapytała się przyjaciółka.
-Nie dla mnie tylko dla....
-Louis! Tu jesteś! Ja Cię wszędzie szukałem! Nie pomyliłeś działów?!- przerwał nam głos chłopaka podchodzącego do nas. Był ubrany w czarne rurki, biały top, szarą marynarkę i czarne trampki. Na oczach miał okulary przeciwsłoneczne. -Aaa już rozumiem co a raczej kto Cię zatrzymał. Te dwie piękne panie. Stary, ale ty jesteś zajęty- poklepał Louis'a po ramieniu - Harry jestem.- zwrócił się w naszą stronę Harry wyciągając prawą rękę w stronę Kate a lewą zdejmując okulary.
-Kate- uśmiechnęła się do niego wesoło.
-Caroline- powiedziałam cicho potrząsając lekko jego dłonią.
-Możemy autograf?- powiedziała śmiało Kate wyciągając długopis i kartkę w jego stronę.
Louis zaśmiał się cicho.
-Jasne. - odpowiedział uśmiechając się szeroko, ukazując swoje dołeczki w policzkach.
I powtórka z rozrywki. Autograf dla Kate, później dla mnie. Zdjęcie zrobione przeze mnie i przez Kate.
-Musimy już iść.- powiedziałam cicho w stronę Kate.
-Czemu?
-Sesje masz.- przypomniałam jej.
Popatrzyła na zegarek w telefonie.
-A no rzeczywiście.-powiedziała chowając do spodni telefon. - Musimy już lecieć- zwróciła się do chłopaków.
-Już?- zapytał się smutnym głosem Harry.- Dopiero co się poznaliśmy.- dodał szybko.
-Może byście do nas wpadły na maraton filmowy?-zapytał się Louis
-To chyba nie jest dobry....
-Ja się zgadzam. A Ty Car?- przerwała mi Kate spoglądając na mnie proszącym wzrokiem.
-No.. Dobrze.- odpowiedziałam niepewnie.
-Może dacie swoje adresy żebyśmy przyjechali po was tak ok....18:30?-zapytał Harry, spoglądając poprzednio na zegarek.
- Wystarczy jeden adres. Mieszkamy razem.- powiedziała Kate podając Harry'emu i obejmując mnie ramieniem.
-Aaa. Ok.- odpowiedział Harry, zginając kartkę na pół i chowając z tyłu do kieszeni spodni.
-Do widzenia.- pożegnała się z nimi Kate
-Cześć.- wyszeptałam w stronę chłopaków lekko się uśmiechając.
-Do zobaczenia.- odpowiedzieli równocześnie, odwzajemniając uśmiech.
Ruszyłyśmy w stronę wyjścia. Zahaczyłam jeszcze o kasę, płacąc za ciuchy. W 10 minut dotarłyśmy do domu. Kate pobiegła na górę się przebrać. Ja zajrzałam do salonu i zostawiłam tam ciuchy. Potem poszłam do pokoju, wzięłam torbę z aparatem. Stwierdziłam że nie będę się przebierać. Poszłam na dół rozsiadłam się na kanapie. Spojrzałam na zegarek 14:53.
-Pośpiesz się!! Bo się spóźnimy!! I zajmą nam salę!- wykrzyknęłam wstając z kanapy.
-Już idę!
Nie minęło 2 minuty a Kate stała już gotowa przede mną. Miała na sobie fioletową sukienkę do połowy uda, fioletowe białe balerinki i białe bolerko. Wyszłyśmy z domu. Zamknęłam drzwi i ruszyłam do samochodu. Z domu do sali miałyśmy ok. 15 minut piechotą. Samochodem natomiast 5 minut. Dobrze że niedawno zrobiłam prawo jazdy. Siadłam za kierownicą i ruszyłyśmy. Nie było prawie żadnego ruchu, nie licząc 3 samochodów które wyminęłam. Zaparkowałam na parkingu. Weszłyśmy do środka. Przeszłyśmy przez korytarz i skręciłyśmy w prawo. Z sali na której miałyśmy mieć sesje dobiegały śmiechy. Kate wkroczyła pierwsza, a ja za nią. To co zobaczyłyśmy wprawiło nas w osłupienie.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam Wszystkich :D
Jak myślicie co tam zobaczyły? :D Wasze pomysły proszę pisać w komentarzach :D
-Przepraszam, że pytam, ale czy zamierzasz kupić ten zestaw? - zapytał, wskazując na strój który miałam na sobie.
-Tak. Jakiś problem? - zapytałam niepewnie mrużąc oczy.
---------------------------------------------------------------------------------------
-Można tak powiedzieć. - odpowiedział krzyżując ręce na piersi.
-To słucham. - powiedziałam biorąc się pod boki.
Kate znalazła się obok mnie zaciekawiona.
,,Oj coś czuje, że się przejedziesz koleś" - pomyślałam i uśmiechnęłam się lekko do swoich myśli. Chłopak chyba zrozumiał, że do niego się uśmiecham albo coś sobie pomyślał... W każdym bądź razie uśmiechnął się. Wziął głęboki wdech i powiedział
-Bo tylko ja mogę nosić bluzki w paski. - uśmiechnął się przepraszająco.
-Jasne. A ja jestem z Zayn'em Malik'iem. - uśmiechnęłam się.
Ten uśmiech był zaraźliwy.
-Ale jak to? Przecież wczoraj go widziałem z Perrie.- wypowiedział na jednym wydechu.
Szybkim ruchem zdjął okulary przeciwsłoneczne i ujrzałam przed sobą...... Louis'a Tomlinson'a. TEGO Louis'a Tomlinson'a.
-Llllouis? - zapytała Kate z szeroko otwartymi oczami.
Chłopak znaczy Louis zaśmiał się. Że też wcześniej do tego nie doszłam. ten zaraźliwy uśmiech, vansy, brak skarpetek i bluzka w paski. Przecież to było takie oczywiste.
-Możemy prosić o autograf?! - zapytała Kate krzycząc niemal na cały sklep.
-Fanki? - zapytał Louis wyciągając rękę po wystawiony długopis.
-Wolimy określenie Directioners. - powiedziałam cicho, wyciągając nieśmiało kartkę w jego stronę.
-A. Jasne. - odpowiedział ciepło uśmiechając się w moją stronę.
Wziął moją kartkę, podpisał się szybko i oddał mi ją.
-I zdjęcie!- wykrzyknęła Kate szperając po kieszeniach, aby po chwili wyjąć telefon.
-Jeśli możemy. - dodałam szybko.
-Oczywiście.- odpowiedział Louis, a uśmiech nie schodził mu z twarzy.
Kate podała mi telefon i znalazła się obok Louis'a. Objęła go jedną ręką w pasie, a on otoczył ją ramieniem.
-Uśmiech!- powiedziałam głośno.
Pstryk. Zdjęcie zrobione. Kate zrobiła dwa kroki, żeby się przy mnie znaleźć i popatrzyła na zdjęcie zrobione przed chwilą. Uśmiechnęła się promiennie.
-Teraz Ty.- wyrwała mi telefon z ręki i popchnęła w stronę Louis'a.
-No chodź. Nie gryzę.- jego uśmiech się pogłębił.
Swoją drogą to się jeszcze w ogóle da?
-No mam nadzieję. Bo z kim ja do parku będę chodzić.-zaśmiała się Kate.
Stanęłam obok Louis. Objął mnie w pasie. Wyprostowałam się.
-Co taka spięta? Chyba się mnie nie boisz?- powiedział cicho, że tylko ja go usłyszałam.
Też go objęłam w pasie.
- Uśmiech!-krzyknęła Kate i przycisnęła przycisk. Po zrobiony zdjęciu odeszłam od Louis'a i poszłam zobaczyć jak wyszłam na zdjęciu. Całkiem ładnie. Uśmiechnęłam się lekko.
-A co tu tak właściwie robisz? Nie powinieneś ćwiczyć? Przecież za miesiąc masz trasa.- zapytała się Kate chowając telefon do kieszeni.
-Przyszedłem kupić ciuchy. - widać było po nim że się zmieszał.
-W damskim dziale?- zapytała się przyjaciółka.
-Nie dla mnie tylko dla....
-Louis! Tu jesteś! Ja Cię wszędzie szukałem! Nie pomyliłeś działów?!- przerwał nam głos chłopaka podchodzącego do nas. Był ubrany w czarne rurki, biały top, szarą marynarkę i czarne trampki. Na oczach miał okulary przeciwsłoneczne. -Aaa już rozumiem co a raczej kto Cię zatrzymał. Te dwie piękne panie. Stary, ale ty jesteś zajęty- poklepał Louis'a po ramieniu - Harry jestem.- zwrócił się w naszą stronę Harry wyciągając prawą rękę w stronę Kate a lewą zdejmując okulary.
-Kate- uśmiechnęła się do niego wesoło.
-Caroline- powiedziałam cicho potrząsając lekko jego dłonią.
-Możemy autograf?- powiedziała śmiało Kate wyciągając długopis i kartkę w jego stronę.
Louis zaśmiał się cicho.
-Jasne. - odpowiedział uśmiechając się szeroko, ukazując swoje dołeczki w policzkach.
I powtórka z rozrywki. Autograf dla Kate, później dla mnie. Zdjęcie zrobione przeze mnie i przez Kate.
-Musimy już iść.- powiedziałam cicho w stronę Kate.
-Czemu?
-Sesje masz.- przypomniałam jej.
Popatrzyła na zegarek w telefonie.
-A no rzeczywiście.-powiedziała chowając do spodni telefon. - Musimy już lecieć- zwróciła się do chłopaków.
-Już?- zapytał się smutnym głosem Harry.- Dopiero co się poznaliśmy.- dodał szybko.
-Może byście do nas wpadły na maraton filmowy?-zapytał się Louis
-To chyba nie jest dobry....
-Ja się zgadzam. A Ty Car?- przerwała mi Kate spoglądając na mnie proszącym wzrokiem.
-No.. Dobrze.- odpowiedziałam niepewnie.
-Może dacie swoje adresy żebyśmy przyjechali po was tak ok....18:30?-zapytał Harry, spoglądając poprzednio na zegarek.
- Wystarczy jeden adres. Mieszkamy razem.- powiedziała Kate podając Harry'emu i obejmując mnie ramieniem.
-Aaa. Ok.- odpowiedział Harry, zginając kartkę na pół i chowając z tyłu do kieszeni spodni.
-Do widzenia.- pożegnała się z nimi Kate
-Cześć.- wyszeptałam w stronę chłopaków lekko się uśmiechając.
-Do zobaczenia.- odpowiedzieli równocześnie, odwzajemniając uśmiech.
Ruszyłyśmy w stronę wyjścia. Zahaczyłam jeszcze o kasę, płacąc za ciuchy. W 10 minut dotarłyśmy do domu. Kate pobiegła na górę się przebrać. Ja zajrzałam do salonu i zostawiłam tam ciuchy. Potem poszłam do pokoju, wzięłam torbę z aparatem. Stwierdziłam że nie będę się przebierać. Poszłam na dół rozsiadłam się na kanapie. Spojrzałam na zegarek 14:53.
-Pośpiesz się!! Bo się spóźnimy!! I zajmą nam salę!- wykrzyknęłam wstając z kanapy.
-Już idę!
Nie minęło 2 minuty a Kate stała już gotowa przede mną. Miała na sobie fioletową sukienkę do połowy uda, fioletowe białe balerinki i białe bolerko. Wyszłyśmy z domu. Zamknęłam drzwi i ruszyłam do samochodu. Z domu do sali miałyśmy ok. 15 minut piechotą. Samochodem natomiast 5 minut. Dobrze że niedawno zrobiłam prawo jazdy. Siadłam za kierownicą i ruszyłyśmy. Nie było prawie żadnego ruchu, nie licząc 3 samochodów które wyminęłam. Zaparkowałam na parkingu. Weszłyśmy do środka. Przeszłyśmy przez korytarz i skręciłyśmy w prawo. Z sali na której miałyśmy mieć sesje dobiegały śmiechy. Kate wkroczyła pierwsza, a ja za nią. To co zobaczyłyśmy wprawiło nas w osłupienie.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam Wszystkich :D
Jak myślicie co tam zobaczyły? :D Wasze pomysły proszę pisać w komentarzach :D
poniedziałek, 4 marca 2013
Rozdział 1
Siedziałam razem z Kate na kanapie w salonie. Oglądałyśmy jakiś denną telenowele. Nagle Kate poderwała się z kanapy, stanęła naprzeciwko mnie i powiedziała:
-Car wstawaj! Idziemy do parku!
-Nie chce mi się. Daj mi spokój! - jęknęłam
-No proszę. I tak mi wisisz przysługę.
-A to niby za co? - wyprostowałam się
-A nie pamiętasz jak spławiłam tego faceta tydzień temu na imprezie? Tego co się do Ciebie przystawiał? Tego co...
-Dobra, nie kończ. Nie chce tego pamiętać. - kiedy chciała coś jeszcze powiedzieć dodałam - Pójdę z Tobą, tylko mi nic już o nim nie wspominaj.
Uśmiechnęła się tryumfująco. Westchnęłam. Wstałam z kanapy i ruszyłam na górę się przebrać. Założyłam jeansy, niebieską bluzkę z krótkim rękawem a na to bluzę z kapturem. Pod drodze wzięłam kasę, bo bez wejścia do sklepu się nie obejdzie. Zbiegłam na dół, po drodze zakładając niebieskie trampki. Kate stała już wyszykowana w przedpokoju, trzymając klucze w ręku. Wyszłyśmy przed dom. Mieszkałyśmy w średnio zamożnej części miasta, gdzie zawsze było spokojnie. Kate zamknęła drzwi i poszłyśmy w stronę parku. Po 5 minutach byłyśmy na miejscu. Park był niewielki. Idąc główną aleją po prawej stronie można było ujrzeć dość duży stawik, po którym pływały zawsze kaczki, a niekiedy nawet łabędzie. Natomiast po lewej stronie roztaczał się wielki plac zabaw. Idąc dalej co 5-6 metrów stoją ławeczki. Wszędzie latały gołębie. Na końcu alei mieścił się sklep spożywczy. Kate usiadła na ławce przy stawie a ja poszłam dalej do sklepu kupić chleba, żeby nakarmić kaczki. Kupiłam cały bochenek chleba i ruszyłam w drogę powrotną. Kate siedziała tak, jak ją zostawiłam. Rozpakowałam chleb i podałam jej parę kromek. Rzucałyśmy porwane kawałki chleba do wody a kaczki i łabędzie je jadły. Nawet przyleciało kilka gołębi. Rzuciłam im też trochę pożywienia. Cały ten czas gadałyśmy i śmiałyśmy się, wspominając dawne czasy. Po 15 minutach chleb nam się skończył. Wstałyśmy z ławeczki otrzepując ubrania z okruchów.
-To gdzie teraz? - zapytała Kate
-Jak ty mnie wyciągnęłaś do parku, to teraz idziesz ze mną do sklepu. I ja sama na pewno tam nie pójdę.- dodałam szybko, kiedy chciała coś powiedzieć.
-No... dobra. - powiedziała zrezygnowana. - Ale tylko do jednego sklepu.
W odpowiedzi uśmiechnęłam się promiennie. Ruszyłyśmy w stronę wyjścia z parku. Po 10 minutach weszłyśmy do pierwszego butiku. Rozglądając się po sklepie w oczy rzucił mi się biały top w paski. Podeszłam szybko do stojaka szukając mojego rozmiaru. Ze znalezioną bluzką , podeszłam do półek ze spodniami. Wybrałam krótkie jeansowe szorty i poszłam do przebieralni. Przebrałam się w wymienione ubrania i wszyłam przeglądając się w lustrze. Po popatrzeniu na swoje odbicie, zauważyłam Kate, która w dłoniach trzymała białe trampki. Odwróciłam się do niej, wzięłam vansy i założyłam je.
- I jak?
- Ładnie wyglądasz. Kup. - doradziła wskazując ręką na kasę.
Nagle poczułam jak czyjaś ręka puka mnie w ramie. Odwróciłam się i ujrzałam wyższego ode mnie, może o głowę chłopaka, ubranego w koszulkę w paski i czarne rurki. Na nogach miał czarne vansy a oczy przysłonięte okularami przeciwsłonecznym.
-Słucham? - zapytałam patrząc na niego.
-Przepraszam, że pytam, ale czy zamierzasz kupić ten zestaw? - zapytał, wskazując na strój który miałam na sobie.
-Tak. Jakiś problem? - zapytałam niepewnie mrużąc oczy.
------------------------------------------------------------------------------------
I jest rozdział pierwszy. Mam nadzieję, że choć troszkę Wam się spodoba. Nic innego mi nie pozostaje jak życzyć Wam miłego czytania. :) Proszę o komentowanie.
-Car wstawaj! Idziemy do parku!
-Nie chce mi się. Daj mi spokój! - jęknęłam
-No proszę. I tak mi wisisz przysługę.
-A to niby za co? - wyprostowałam się
-A nie pamiętasz jak spławiłam tego faceta tydzień temu na imprezie? Tego co się do Ciebie przystawiał? Tego co...
-Dobra, nie kończ. Nie chce tego pamiętać. - kiedy chciała coś jeszcze powiedzieć dodałam - Pójdę z Tobą, tylko mi nic już o nim nie wspominaj.
Uśmiechnęła się tryumfująco. Westchnęłam. Wstałam z kanapy i ruszyłam na górę się przebrać. Założyłam jeansy, niebieską bluzkę z krótkim rękawem a na to bluzę z kapturem. Pod drodze wzięłam kasę, bo bez wejścia do sklepu się nie obejdzie. Zbiegłam na dół, po drodze zakładając niebieskie trampki. Kate stała już wyszykowana w przedpokoju, trzymając klucze w ręku. Wyszłyśmy przed dom. Mieszkałyśmy w średnio zamożnej części miasta, gdzie zawsze było spokojnie. Kate zamknęła drzwi i poszłyśmy w stronę parku. Po 5 minutach byłyśmy na miejscu. Park był niewielki. Idąc główną aleją po prawej stronie można było ujrzeć dość duży stawik, po którym pływały zawsze kaczki, a niekiedy nawet łabędzie. Natomiast po lewej stronie roztaczał się wielki plac zabaw. Idąc dalej co 5-6 metrów stoją ławeczki. Wszędzie latały gołębie. Na końcu alei mieścił się sklep spożywczy. Kate usiadła na ławce przy stawie a ja poszłam dalej do sklepu kupić chleba, żeby nakarmić kaczki. Kupiłam cały bochenek chleba i ruszyłam w drogę powrotną. Kate siedziała tak, jak ją zostawiłam. Rozpakowałam chleb i podałam jej parę kromek. Rzucałyśmy porwane kawałki chleba do wody a kaczki i łabędzie je jadły. Nawet przyleciało kilka gołębi. Rzuciłam im też trochę pożywienia. Cały ten czas gadałyśmy i śmiałyśmy się, wspominając dawne czasy. Po 15 minutach chleb nam się skończył. Wstałyśmy z ławeczki otrzepując ubrania z okruchów.
-To gdzie teraz? - zapytała Kate
-Jak ty mnie wyciągnęłaś do parku, to teraz idziesz ze mną do sklepu. I ja sama na pewno tam nie pójdę.- dodałam szybko, kiedy chciała coś powiedzieć.
-No... dobra. - powiedziała zrezygnowana. - Ale tylko do jednego sklepu.
W odpowiedzi uśmiechnęłam się promiennie. Ruszyłyśmy w stronę wyjścia z parku. Po 10 minutach weszłyśmy do pierwszego butiku. Rozglądając się po sklepie w oczy rzucił mi się biały top w paski. Podeszłam szybko do stojaka szukając mojego rozmiaru. Ze znalezioną bluzką , podeszłam do półek ze spodniami. Wybrałam krótkie jeansowe szorty i poszłam do przebieralni. Przebrałam się w wymienione ubrania i wszyłam przeglądając się w lustrze. Po popatrzeniu na swoje odbicie, zauważyłam Kate, która w dłoniach trzymała białe trampki. Odwróciłam się do niej, wzięłam vansy i założyłam je.
- I jak?
- Ładnie wyglądasz. Kup. - doradziła wskazując ręką na kasę.
Nagle poczułam jak czyjaś ręka puka mnie w ramie. Odwróciłam się i ujrzałam wyższego ode mnie, może o głowę chłopaka, ubranego w koszulkę w paski i czarne rurki. Na nogach miał czarne vansy a oczy przysłonięte okularami przeciwsłonecznym.
-Słucham? - zapytałam patrząc na niego.
-Przepraszam, że pytam, ale czy zamierzasz kupić ten zestaw? - zapytał, wskazując na strój który miałam na sobie.
-Tak. Jakiś problem? - zapytałam niepewnie mrużąc oczy.
------------------------------------------------------------------------------------
I jest rozdział pierwszy. Mam nadzieję, że choć troszkę Wam się spodoba. Nic innego mi nie pozostaje jak życzyć Wam miłego czytania. :) Proszę o komentowanie.
sobota, 2 marca 2013
Prolog
Miłość może dużo namieszać w naszym życiu. Przychodzi niespodziewanie, w momencie w którym byśmy się najmniej spodziewali. Niektórzy na nią nie zasługują, inni wręcz przeciwnie.
Każdego prędzej czy później dopadnie. Pytanie tylko kiedy? Czy będziemy w stanie w niej wytrwać do końca? Często zakochujemy się w osobach nieodpowiednich. W moim przypadku też tak było. Nazywam się Caroline Johanson i mieszkam w Londynie. Moja historia z początku wydaje się normalna. Zwykła nastolatka poznaje swojego idola.Jednak potem... a z resztą. Zobaczcie sami.
--------------------------------------------------------------------------
I jest prolog. taki dosyć krótki ale chciałam żeby pojawił się jak najszybciej. Teraz może trochę o sprawach czysto organizacyjnych. Będę się starała dodawać rozdziały co 3-4 dni. Jeżeli się uda wcześniej to oczywista jest sprawa że dodam wcześniej. Wszystkie pytania kierujcie na mojego tt @SmileeBaaby
To na razie wszystko. I pamiętajcie czytasz = komentujesz
Każdego prędzej czy później dopadnie. Pytanie tylko kiedy? Czy będziemy w stanie w niej wytrwać do końca? Często zakochujemy się w osobach nieodpowiednich. W moim przypadku też tak było. Nazywam się Caroline Johanson i mieszkam w Londynie. Moja historia z początku wydaje się normalna. Zwykła nastolatka poznaje swojego idola.Jednak potem... a z resztą. Zobaczcie sami.
--------------------------------------------------------------------------
I jest prolog. taki dosyć krótki ale chciałam żeby pojawił się jak najszybciej. Teraz może trochę o sprawach czysto organizacyjnych. Będę się starała dodawać rozdziały co 3-4 dni. Jeżeli się uda wcześniej to oczywista jest sprawa że dodam wcześniej. Wszystkie pytania kierujcie na mojego tt @SmileeBaaby
To na razie wszystko. I pamiętajcie czytasz = komentujesz
piątek, 1 marca 2013
Bohaterowie
Caroline Johanson
Pogodna, szczera, cicha, nieśmiała 19-latka. Interesuje się muzyką i fotografią. Jej najlepszą przyjaciółką jest Kate Smith. Mieszka razem z nią w Londynie. Kocha zespół One Direction. Jest początkującym fotografem.
Pogodna, szczera, cicha, nieśmiała 19-latka. Interesuje się muzyką i fotografią. Jej najlepszą przyjaciółką jest Kate Smith. Mieszka razem z nią w Londynie. Kocha zespół One Direction. Jest początkującym fotografem.
Kate Smith
Odważna, szczera, wybuchowa, energiczna 18-latka. Jej najlepszą przyjaciółką jest Caroline Johanson.Mieszka razem z nią w Londynie. Tak jak ona interesuje się muzyką i kocha zespół One Direction. Jest początkującą modelką.
Perrie Edwards
Utalentowana muzycznie 19-latka. Mieszka w Londynie. Śpiewa w zespole Little Mix.
Jest dziewczyną Zayn'a. Przyjaźni się z Danielle i Eleanor.
Danielle Peazer
Utalentowana tancerka. Ma 24 lata. Jest z Liam'em. Tańczy m.in. w -factor. Przyjaźni się z Eleanor i Perrie. Mieszka w Londynie.

Eleanor CalderMa 21 lat. Mieszka w Londynie. Studiuje Politechnikę i Socjologię na Uniwersytecie w Manchesterze. Dziewczyna Louis'a. Przyjaźni się z Danielle i Perrie.
Harry StylesJeden z członków zespołu One Direction. Ma 19 lat. Jest nazywany największym ,,flirciarzem" z zespołu. Singiel. Mieszka w Londynie razem z resztą chłopaków.
Niall HoranUroczy blondyn o niesamowitych niebieskich oczach. Mieszka razem z resztą chłopaków w Londynie. Singiel. Uwielbia jeść. Ma 19 lat.
Liam Payne
Ma 19 lat. Spokojny, uważany za najrozsądniejszego z chłopaków. Mieszka w Londynie z resztą zespołu. Ma dziewczynę Danielle.
Louis TomlinsonMa 21 lat. Ma dziewczynę Eleanor. Mieszka z resztą zespołu w Londynie. Uważany za najzabawniejszego z zespołu. Lubi jeść marchewki.
Zayn MalikMa dziewczynę Perrie. Ma 20 lat. Mieszka razem z resztą zespołu w Londynie. Dba o swoją fryzurę bardziej niż ktokolwiek inny.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam wszystkich czytelników tego bloga!
Na początek chciałabym Wam podziękować za to, że w ogóle chciało się wam tu wejść i zobaczyć te moje bazgroły. Są bohaterzy. Za kilka minut dodam prolog. Mam nadzieję że będziecie miło spędzać czas czytając moje opowiadanie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
