czwartek, 14 marca 2013

Rozdział 4

W poprzednim rozdziale
-Ej. Mam pomysł.. Tylko Caroline się musi zgodzić.- powiedział Louis, znacząco się na mnie patrząc.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
-Mam się bać?-zapytałam
-Czy my jesteśmy aż tak straszni?-zapytał Liam
-No nie, ale..
-Louis możesz nam powiedzieć co to za genialny pomysł?- przerwał mi Niall, biorąc łyk wody.
-Nie ładnie tak przerywać kobiecie.- skarcił go Harry- Co chciałaś dodać, Caroline?- dodał, zwracając się w moją stronę.
-Już nic.- odpowiedziałam cicho.
-Widzisz Horan! Teraz nie chce nam powiedzieć, tego co chciała!- krzyknął Liam.
-Przepraszam.- powiedział Niall, patrząc się na mnie niebieskimi tęczówkami z błaganiem w oczach.
-Nic się nie stało.- odpowiedziałam lekko uśmiechając się.- Lou jaki masz pomysł?- zapytałam patrząc na chłopaka.- Mogę tak do Ciebie mówić, prawda?-dodałam, speszona odwracając wzrok.
-Och jasne że tak.- powiedział, podchodząc do mnie i obejmując mnie ramieniem.
Zastygłam w bezruchu. Czy ja właśnie zostałam przytulona? Objęta ramieniem? Dokładnie tak zostałam przytulana przez Mark... Nieżyjącego już brata... Pamiętam ostatnie jego słowa, jakby to było wczoraj. ,, Zapomniałaś o kanapkach!" krzyknął, biegnąc za mną na przystanek. Podaj mi je i życząc mi miłego dnia w szkole, przechodził przez pasy... Gdy był już na środku został..... został potrącony przez samochód. Pamiętam płacz mojej rodziny. Mama tuląca się do taty. Tate chowającego twarz we włosy mamy. Siebie klęczącą przy jego jeszcze ciepłym ciele.... Zawsze mówił, żeby się nie poddawać. To , że jeszcze tu jestem zasługuje jemu i Kate. Kate była ze mną zawsze. Wspierała mnie.. Była dla mnie jedynym oparciem w tamtej sytuacji... Jemu obiecałam, że nie będę się poddawać... Nigdy.
-Zrobiłem coś nie tak?-zapytał zdezorientowany Louis, wycierając kciukiem łzę spływającą po policzku.
Nawet nie wiedziałam, że płacze. Oczy chłopaków były wpatrzone we mnie. Nawet Niall przestał jeść, napoczętego batonika.
-Przepraszam... Nie powinienem.- odpowiedział zmieszany zabierając rękę z mojego ramienia, przenosząc wzrok na podłogę.
Kiedy była jeszcze w powietrzu, chwyciłam ją w obie dłonie. Lou podniósł wzrok na mnie. Widziałam w jego oczach, strach, smutek. Przytuliłam się do niego, płacząc w jego koszulkę. Czemu to zrobiłam? Sama nie wiem. Musiałam się do kogoś przytulić. Padło na Louis'a.Po chwili poczułam jego drżące ręce, nieśmiało zatrzymujące się na moich plecach. Cicho szlochałam, przytulając się do niego. Poczułam coś mokrego na swoich włosach. Louis płakał. Usłyszałam obok siebie, pociągnięcie nosem. Czyli nie tylko Louis. Reszta też. Po chwili poczułam  że od tyłu tez mnie ktoś obejmuje. Z prawego i lewego boku to samo. Zostałam przykryta tulącymi się do mnie i Louis'a ciałami.
-Udusicie ją.- usłyszałam czyiś stłumiony głos.
Uściski zelżały, ale ja nadal stałam i nie ruszałam się z miejsca.
-Wszystko w porządku?-usłyszałam cichy szept przy moim uchu.
Odeszłam od Louis'a, chwiejnym krokiem podążając w stronę torby. Wyjęłam z niej paczkę chusteczek i wydmuchałam nos. Wzięłam kilka głębszych wdechów. Zawsze tak kończyły się myśli, wspomnienia o bracie. Odwróciłam się w ich stronę blado się uśmiechając i mówiąc
-Lepiej niż wcześniej.
Odpowiedzieli mi takimi samymi słabymi uśmiechami. Wróciłam do nich.
-Jaki to pomysł Lou?- zapytałam, patrząc się na niego
-Ehhh. Już nie ważne.- odpowiedział machając ręką.
-Proszę, powiedz. W końcu to dotyczy mnie. A chyba nie tylko ja chciałabym się dowiedzieć co to za pomysł.- powiedziałam, przenosząc wzrok na pozostałych.
Kiwnęli zgodnie głowami.
-No więc. Jak zobaczyłem zdjęcia jakie robi Caroline, to się tak zastanawiałem..... Lubicie Michael'a?- zapytał Louis, kierują wzrok na chłopaków.
-Niezbyt-przyznał się jako pierwszy Zayn.
A więc to mógł być jego głos. Najważniejsze, ze już się nie gniewa.
-Zgadzam się z Tobą.- poklepał go po plecach Harry.
-No wiecie nie jest taki zły.. Byli gorsi....-zaczął Liam.
-Liam też go nie lubi. Ja też nie.- powiedział Niall, przerywając  Liam'owi.
-Więc tak sobie pomyślałem, że Caroline mogłaby nam zrobić zdjęcia.- powiedział Louis.
Wszystkie oczy skierowały się na mnie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej wszystkim! I mamy rozdział 4 :D Taki na szybko pisany bo KTOŚ mnie musiał szantażować -,- Taki trochę krótki :/ Mam nadzieję ze się jednak spodoba :) Proszę o komentarze :)

1 komentarz:

  1. Cudowneee!
    Płakali razem z nią.
    awwwwww (*.*)
    słodziutko :D
    rozdział super hiper GENIALNY!
    pisz szybko następny!
    już nie mogę się doczekać! :D

    a po za tym cóż to za szuja Cię szantażowała.. żebym ja tylko tą osobę dorwała..
    To normalnie nogi z tyłka powyrywam..

    No i wenyy życzę!

    < 33

    OdpowiedzUsuń