piątek, 3 maja 2013

Rozdział 11

W poprzednim rozdziale
Chłopaki byli w połowie drogi do samochodu. Zejdzie im się trochę.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kate weszła do samochodu mówiąc.
-Musimy się wybrać na zakupy.
-Dziś?- zapytałam, odwracając się do niej i uśmiechając się.
-No wiesz. Ostatnio jak byłyśmy to spotkałyśmy swoich idoli.
-I dzięki temu masz wymarzonego chłopaka.
-Masz racje.- zaśmiała się.
Kiedy skończyłyśmy rozmowę do samochodu wsiedli chłopcy. Zapięłam pasy.
-Możemy jechać.
-Niezbyt.
Wokół samochodu stały nowo przybyłe fanki. Nacisnęłam parę razy klakson, ale to nic nie dało. Nadal kłębiły się wokół auta pukając w szyby.
-Trzymajcie się.- powiedziałam i zaciągnęłam hamulec ręczny, wrzuciłam pierwszy bieg, dodałam gazu i zwolniłam sprzęgło.
Samochód z piskiem opon wyrwał do przodu. Nacisnęłam hamulec, a przerażone fanki rozbiegły się. Wrzuciłam bieg, nacisnęłam gaz i wyjechaliśmy zostawiając zdumione fanki w tyle.
-Caroline! Czyś Ty zwariowała?! - krzyknęła Kate z tylnego siedzenia.
-Jeszcze nie.- uśmiechnęłam się, i spojrzałam w lusterko.
-Wow! - zawołał Harry.
Kate pacnęła go po głowie, a on złapał się za nią i powiedziała
-Za co?
-Mogłaś kogoś poturbować!- zignorowała go Kate.
-Przecież zahamowałam.- powiedziałam nie przestając się uśmiechać.
Wymianę zdań przerwał dzwonek telefonu. Niall pogrzebał po kieszeniach, by wyjąć swój telefon.
-Halo?
-Ok.- popatrzył na mnie Niall po czym powiedział- Car możesz zajechać do sklepu?
-Jasne.- odpowiedziałam i wrzuciłam kierunkowskaz.
-Dzięki.-popatrzył się na mnie po czym odwrócił wzrok i powiedział- a co mam kupić?
-Car nie znałem Cię od tej strony.- powiedział Harry.
Spojrzałam w lusterko i uśmiechnęłam się do niego. Odwzajemnił uśmiech, obiął Kate ramieniem i powiedział coś na ucho. Jej reakcji na to już nie widziałam bo światła się zmieniły i skręciłam na parking sklepu spożywczego. Zaparkowałam.
-Mmm, Caroline?-zapytał Niall.
-Co?-spojrzałam na niego.
-Pójdziesz ze mną?
-Niall nikt Cie tam nie zje.
-Proszę, proszę, bardzo proszę.-zrobił słodkie oczka.
Zaśmiałam się.
-Nie działa to na nią.- odezwała się Kate.
-Skąd wiesz?- zapytał Niall, robiąc nadal słodkie oczka w moją stronę.
-Próbowałam już.
-Uważaj żeby Ci oczy z orbit nie wyszły.- zaśmiałam się.
Przestał. Wyszedł bez słowa z samochodu trzaskając drzwiami. Wsadził ręce w kieszenie i poszedł w stronę sklepu. Harry zaśmiał się.
-Co mu się stało?-zapytałam.
Harry złapał się za brzuch, nie przestając się śmiać.
-Co jest takie śmieszne?- zapytałam poważnie odwracając się w jego stronę.
Przestał się śmiać, uśmiechnął się i powiedział
-Jeszcze nikt nie oparł się jego słodkiemu spojrzeniu.
-Kiedyś musi być ten pierwszy raz.- odwzajemniłam uśmiech.
Włączyłam radio. Nie leciało nic ciekawego więc przyciszyłam je, wyjęłam telefon i sprawdziłam godzinę. Była 12:23. Spojrzałam w lusterko. Kate szeptała coś Harry'emu pokazując oczami w moją stronę. Harry potaknął głową. Odwróciłam się do nich. Przestali coś szeptać wlepiając oczy we mnie.
-O co wam chodzi?-zapytałam prosto z mostu.
Nie odpowiedzieli, tylko popatrzyli się po sobie.
-Czekam.
-Nie wiem o co Ci chodzi.- powiedziała Kate unikając mojego wzroku.
-Widziałam jak wskazywałaś na mnie. Nie jestem ślepa.
-Komplementowała Twój dzisiejszy ubiór.- powiedział Harry, a Kate spojrzała na niego jakby urwał się z kosmosu.
-Lepszego kłamstwa nie umiesz wymyślić?- pokręciłam głową.
-Szybko się uwinął.- powiedziała Kate, patrząc gdzieś nad moją głową.
Odwróciłam się. Niall szedł w stronę samochodu z dwa reklamówkami.
-Wrócimy do tego.- popatrzyłam na nich, odpięłam pas i wysiadłam z samochodu.
Zamknęłam drzwiczki, poszłam do tyłu i otworzyłam bagażnik. Oparłam dłonie na biodrach. Niall podszedł, bez słowa wsadził zakupy do bagażnika, zamknął go i poszedł do drzwi. Pokręciłam głową i poszłam z powrotem do samochodu. Wsiadłam, zamknęłam drzwi, zapięłam pas i zapaliłam samochód.
-Może mi powiecie gdzie mam jechać?
-Stanhope Street.
Wyjechałam z parkingu i ruszyłam w stronę tejże ulicy. Po 15 minutach byliśmy na miejscu. Zaparkowałam na podjeździe. Wyszliśmy z samochodu. Poszłam, otworzyłam bagażnik a Pan Obrażalski wyciągnął zakupy i poszedł bez słowa do domu. Zamknęłam bagażnik i cały samochód i za Harry'm i Kate weszłam do środka. Zamknęłam drzwi, zdjęłam buty i poszłam za zakochańcami. Weszliśmy do salonu gdzie zastaliśmy Obrażalskiego i resztę.
-Hej.- przywitałam się ze wszystkimi.
-Siema.- przywitali się zgodnie.
-Będę na górze, jakby coś.- mruknął Niall.
Wymijając mnie wszedł na górę.
-Caroline, rozgość się.- zawołał Liam z kuchni.
Teraz dopiero zauważyłam że wszyscy siedzą a ja jedna stoję. Usiadłam pomiędzy Louis'em a Zayn'em na kanapie. Na drugiej siedziała Kate razem z Harry'm.
-A ja coś wiem!- krzyknął Harry.
Spojrzeliśmy na niego jak na wariata.
-To może nam powiesz?- zadał pytanie Zayn.
-Caroline dała czadu!- uśmiechnął się Harry.
-Mówcie do mnie Car. Niezręcznie się czuje jak zwracacie się do mnie pełnym imieniem.
-Jakiego czadu?! To było nieodpowiedzialne i niebezpieczne!- wtrąciła się Kate, kręcąc głową.
-Nie powiem kto więcej razy był nieodpowiedzialny.- uśmiechnęłam się w jej stronę.
Zarumieniła się.
-Co takiego zrobiła?- dopytywał Louis.
Harry opowiedział im zdarzenie sprzed domu.
-Nie spodziewałem się tego po Tobie.- nie wiadomo kiedy do rozmowy włączył się Liam.
-Oj Li teraz i ty będziesz mi prawił kazanie?- powiedziałam znudzonym głosem.
-Następnym razem mnie zabieracie ze sobą! Musze to zobaczyć na żywo!- krzyknął Zayn.
-I mnie też!- krzyknął Louis.
Zaśmiałam się.
-A co się stało Głodomorowi?
-Hahahahhahahahahaha- dostał ataku śmiechu Harry.
-A temu co?- zdziwił się Louis.
-Chciał żeby Car poszła z nim do sklepu ale ona nie chciała i on zrobił słodkie oczka ale to na nią nie działa i się obraził.- wyjaśniła Kate.
Oczy Zayn'a, Liam'a i Louis'a były zwrócone w moją stronę. Wzruszyłam ramionami. Po tym geście wszyscy trzej wybuchli śmiechem.
-Ej dobra cicho już.- powiedziałam zawstydzona.
Zaczęli się śmiać jeszcze głośniej.
-Nie śmiejcie się.
Ani myśleli przestać. Śmiali się tak donośnie jak przed chwilą.
-Cisza do cholery!!- krzyknęłam.
Uciszyli się. Wszyscy teraz patrzyli na mnie.
-Dziękuje.
Liam otworzył usta by coś powiedzieć ale przerwał mu dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę.- powiedział i wyszedł.
Cisza jaka między nami panowała dała nam usłyszeć żeńskie głosy w holu.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo bardzo bardzo chce Was przeprosić. Za tak długą przerwę. Przepraszam. Bardzo przepraszam. Zawiodłam Was. Teraz wątpię żeby już ktoś tu w ogóle zaglądał. Poprawię się. Obiecuje. Jest rozdział 11 :) Dziękuje Ci Kasiu. Dzięki Tobie on powstał. Dziękuje Ci bardzo. Opinie pozostawiam Wam. Mam nadzieje że się nie rozczarujecie :) Pozdrawiam xx Jeżeli macie jakiekolwiek pytania, coś wam nie pasuje, proszę opisać to w komentarzu a ja spróbuje to poprawić :)