W poprzednim rozdziale
Liam otworzył usta by coś powiedzieć ale przerwał mu dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę.- powiedział i wyszedł.
Cisza jaka między nami panowała dała nam usłyszeć żeńskie głosy w holu. -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Po chwili Liam wszedł do salonu z dwoma pięknymi dziewczynami.
-El!- krzyknął Louis, zrywając się z kanapy i biegnąc do brunetki.
Przytulił ją i pocałował czule. Kiedy się od siebie oderwali dziewczyna zarumieniła się.
-Liam może nas przedstawisz?- szturchnęła go dziewczyna w lokach.
-A tak. Danielle to Caroline, a to Kate. Caroline, Kate to moja dziewczyna Danielle.- powiedział Liam pokazując na każdą po kolei.
Wstałam, podeszłam do Danielle, wyciągnęłam rękę i powiedziałam
-Caroline ale mów mi Car.
-Danielle ale mów mi Dan. Miło poznać.- powiedziała dziewczyna potrząsając moją dłonią.
-Mi również.- powiedziałam uśmiechając się.
Odsunęłam się robiąc miejsce Kate. Przywitały się.
-A to moja cudowna dziewczyna Eleanor.- wyszczerzył się Lou.
-Car.- wyciągnęłam do niej rękę.
-Eleanor ale mów mi El.- przywitała się.
-Miło mi.
-Mi również.
Wróciłam na swoje miejsce, obok Zayn'a.
-A Niall'a nie ma?- zdziwiła się El.
-Jest na górze.- powiedział Harry.
-I jest obrażony na Car.- dodał Lou siadając obok mnie i obejmując El ramieniem.
-Co się stało?
Liam opowiedział całą historię dziewczynom. Zaśmiały się ale zaraz opanowały i spojrzały w stronę schodów. Podążyłam za nimi wzrokiem i zobaczyłam Niall'a opierającego się o poręcz schodów.
-Ha ha ha. Bardzo śmieszne. Cześć dziewczyny.- pomachał im.
-Hej.- odpowiedziały zgodnie.
-Przyłączysz się do nas?- zapytał Li.
-Nie.- odpowiedział krótko i już go nie było.
-Ide do niego.- powiedziałam podnosząc się z kanapy i ruszając w stronę schodów.
- Drugie drzwi na lewo. Powodzenia.- poinformował mnie Zayn, uśmiechając się.
-Nie dziękuje.- odwzajemniłam uśmiech, wchodzą na schody.
Po wejściu na szczyt schodów, ukazał mi się korytarz z 8 drzwiami. Wzięłam głęboki oddech podchodząc do drzwi i zapukałam lekko. Żadnej reakcji. Zapukałam znowu tylko trochę mocniej. Odpowiedziała mi cisza. Nacisnęłam klamkę. Drzwi nie były zamknięte. Uchyliłam je lekko i niepewnie wsadziłam głowę. Niall leżał na łóżku, z zamkniętymi oczami.
-Niall?- zapytałam.
Nie poruszył się.
-Niall?- zapytałam głośniej pukając w drzwi.
Nic. Nie otworzył oczu, nie podniósł głowy, leżał tam bez ruchu. Weszłam do środka, zamykając za sobą drzwi. Muszę z nim wyjaśnić tę sytuację.
-Niall?-spróbowałam raz jeszcze, stojąc przy drzwiach i rozglądając się po pomieszczeniu.
Ściany były pomalowane na różne odcienie zielonego. Na biurku i szafkach nocnych stały zdjęcia.Na ścianie ponad łóżkiem wisiał obraz przedstawiający czterolistną koniczynę. Obok obrazu wisiała flaga Irlandii. Drzwi na balkon były uchylone. Podeszłam niepewnym krokiem do łóżka. Nic dziwnego że mnie nie słyszał, miał słuchawki na uszach. Dobiegło mnie warknięcie. Odwróciłam szybko głowę w stronę dochodzącego dźwięku. Koło drzwi balkonowych siedział nieduży szczeniak.
-Ciii.- przystawiłam palet do ust i podeszłam do łóżka.
Głośne warknięcie. -Boisz się o swojego pana tak? Nie bój się nic mu nie zrobię. Tobie też nie. No chodź do mnie malutki chodź.- Usiadłam po turecku na podłodze. - Chodź malutki chodź.- szeptałam cicho patrząc się na szczeniaka.
Powoli, niespuszczając ze mnie swoich ślep podchodził do mnie. Wyciągnęłam rękę przed siebie. Podszedł nieufnie i powąchał moją dłoń. Pogłaskałam go po łbie, i podrapałam za uchem. Skoczył na mnie i zaczął mnie lizac po twarzy. Zanosząc się śmiechem, odepchnęłam go od siebie. Pogłaskałam psa, podrapałam go a on wskoczył mi na kolana.
-Dał Ci się pogłaskać.
Podskoczyłam na podłodze na dźwięk słów.
-Boże Niall przestraszyłeś mnie.
-Przepraszam. Tylko się zdziwiłem że do Ciebie od razu się przekonał. Ze mną jet od 5 dni i nic. Kompletnie.- powiedział, zszedł z łóżka i podszedł do mnie.
Pies odwrócił łeb w jego stronę, zerwał mi się z kolan i pobiegł do drzwi balkonowych i za nimi się schował warcząc.
-Widzisz? Nie wiem co robię źle. Znalazłem go w parku. Przywiązanego do drzewa.- powiedział smutno.
-Biedactwo. Chodź do mnie malutki, chodź. Nic złego ci nie zrobię.- powiedziałam wyciągając rękę przed siebie. Wychylił łeb zza drzwi. Po 15 sekundach wyszedł stamtąd i ruszył w moją stronę śmielej niż wcześniej. Niall westchnął głęboko i usiadł obok mnie. Pies zaczął się cofać.
-Niall, idioto nie ruszaj się!- syknęłam.
Złapałam go za rękę, podnosząc ją do góry i zawieszając w powietrzu pod swoją. Przez ten cały czas nie przestawałam szeptać w stronę psa. Podchodził powoli, kierując oczy raz na mnie raz na blondyna. Zerknęłam kątem oka na Niall'a. Patrzył to na nasze dłonie to na mnie. Po 2 minutach które trwały wieczność powąchał dłoń chłopaka, i polizał. Rzucił się na niego i liznął po twarzy. Pokierowałam dłonią Niall'a na sierść psa, żeby go pogłaskał. Pies ucieszony z pieszczoty położył się na nogach chłopaka domagając się więcej.
-I czy to takie trudne?- zapytałam uśmiechając się.
-No nie.- powiedział odwzajemniając uśmiech.
-Niall, ja przyszłam przeprosić. Przeze mnie się z Ciebie śmieją. Może to błahe ale nie chcę żebyś przez moje zachowanie nie spędzał czasu z przyjaciółmi.
-Już się przyzwyczaiłem, że się ze mnie nabijają. Uwierz mi to nie jest wcale takie złe uczucie. Cieszę się że mogłem poprawić im humor.
-To znaczy że się na mnie nie gniewasz?
-Nie. Na początku byłem wkurzony że się oparłaś mojemu urokowi osobistemu. Do tej pory nikomu się to nie udało.- uśmiechnął się.
-Powinnam być z siebie dumna. Ale jest mi głupio w tym momencie.- uśmiechnęłam się krzywo.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pies Niall'a
Przepraszam że długo nic nie dodawałam i przepraszam że zdjęcie psa jest poniżej ale coś mi się popierdaczyło w kompie i nie mogę go wstawić w tekst :)
I'm gonna make You feel, Like You're the only girl in the world
czwartek, 27 czerwca 2013
piątek, 3 maja 2013
Rozdział 11
W poprzednim rozdziale
Chłopaki byli w połowie drogi do samochodu. Zejdzie im się trochę.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kate weszła do samochodu mówiąc.
-Musimy się wybrać na zakupy.
-Dziś?- zapytałam, odwracając się do niej i uśmiechając się.
-No wiesz. Ostatnio jak byłyśmy to spotkałyśmy swoich idoli.
-I dzięki temu masz wymarzonego chłopaka.
-Masz racje.- zaśmiała się.
Kiedy skończyłyśmy rozmowę do samochodu wsiedli chłopcy. Zapięłam pasy.
-Możemy jechać.
-Niezbyt.
Wokół samochodu stały nowo przybyłe fanki. Nacisnęłam parę razy klakson, ale to nic nie dało. Nadal kłębiły się wokół auta pukając w szyby.
-Trzymajcie się.- powiedziałam i zaciągnęłam hamulec ręczny, wrzuciłam pierwszy bieg, dodałam gazu i zwolniłam sprzęgło.
Samochód z piskiem opon wyrwał do przodu. Nacisnęłam hamulec, a przerażone fanki rozbiegły się. Wrzuciłam bieg, nacisnęłam gaz i wyjechaliśmy zostawiając zdumione fanki w tyle.
-Caroline! Czyś Ty zwariowała?! - krzyknęła Kate z tylnego siedzenia.
-Jeszcze nie.- uśmiechnęłam się, i spojrzałam w lusterko.
-Wow! - zawołał Harry.
Kate pacnęła go po głowie, a on złapał się za nią i powiedziała
-Za co?
-Mogłaś kogoś poturbować!- zignorowała go Kate.
-Przecież zahamowałam.- powiedziałam nie przestając się uśmiechać.
Wymianę zdań przerwał dzwonek telefonu. Niall pogrzebał po kieszeniach, by wyjąć swój telefon.
-Halo?
-Ok.- popatrzył na mnie Niall po czym powiedział- Car możesz zajechać do sklepu?
-Jasne.- odpowiedziałam i wrzuciłam kierunkowskaz.
-Dzięki.-popatrzył się na mnie po czym odwrócił wzrok i powiedział- a co mam kupić?
-Car nie znałem Cię od tej strony.- powiedział Harry.
Spojrzałam w lusterko i uśmiechnęłam się do niego. Odwzajemnił uśmiech, obiął Kate ramieniem i powiedział coś na ucho. Jej reakcji na to już nie widziałam bo światła się zmieniły i skręciłam na parking sklepu spożywczego. Zaparkowałam.
-Mmm, Caroline?-zapytał Niall.
-Co?-spojrzałam na niego.
-Pójdziesz ze mną?
-Niall nikt Cie tam nie zje.
-Proszę, proszę, bardzo proszę.-zrobił słodkie oczka.
Zaśmiałam się.
-Nie działa to na nią.- odezwała się Kate.
-Skąd wiesz?- zapytał Niall, robiąc nadal słodkie oczka w moją stronę.
-Próbowałam już.
-Uważaj żeby Ci oczy z orbit nie wyszły.- zaśmiałam się.
Przestał. Wyszedł bez słowa z samochodu trzaskając drzwiami. Wsadził ręce w kieszenie i poszedł w stronę sklepu. Harry zaśmiał się.
-Co mu się stało?-zapytałam.
Harry złapał się za brzuch, nie przestając się śmiać.
-Co jest takie śmieszne?- zapytałam poważnie odwracając się w jego stronę.
Przestał się śmiać, uśmiechnął się i powiedział
-Jeszcze nikt nie oparł się jego słodkiemu spojrzeniu.
-Kiedyś musi być ten pierwszy raz.- odwzajemniłam uśmiech.
Włączyłam radio. Nie leciało nic ciekawego więc przyciszyłam je, wyjęłam telefon i sprawdziłam godzinę. Była 12:23. Spojrzałam w lusterko. Kate szeptała coś Harry'emu pokazując oczami w moją stronę. Harry potaknął głową. Odwróciłam się do nich. Przestali coś szeptać wlepiając oczy we mnie.
-O co wam chodzi?-zapytałam prosto z mostu.
Nie odpowiedzieli, tylko popatrzyli się po sobie.
-Czekam.
-Nie wiem o co Ci chodzi.- powiedziała Kate unikając mojego wzroku.
-Widziałam jak wskazywałaś na mnie. Nie jestem ślepa.
-Komplementowała Twój dzisiejszy ubiór.- powiedział Harry, a Kate spojrzała na niego jakby urwał się z kosmosu.
-Lepszego kłamstwa nie umiesz wymyślić?- pokręciłam głową.
-Szybko się uwinął.- powiedziała Kate, patrząc gdzieś nad moją głową.
Odwróciłam się. Niall szedł w stronę samochodu z dwa reklamówkami.
-Wrócimy do tego.- popatrzyłam na nich, odpięłam pas i wysiadłam z samochodu.
Zamknęłam drzwiczki, poszłam do tyłu i otworzyłam bagażnik. Oparłam dłonie na biodrach. Niall podszedł, bez słowa wsadził zakupy do bagażnika, zamknął go i poszedł do drzwi. Pokręciłam głową i poszłam z powrotem do samochodu. Wsiadłam, zamknęłam drzwi, zapięłam pas i zapaliłam samochód.
-Może mi powiecie gdzie mam jechać?
-Stanhope Street.
Wyjechałam z parkingu i ruszyłam w stronę tejże ulicy. Po 15 minutach byliśmy na miejscu. Zaparkowałam na podjeździe. Wyszliśmy z samochodu. Poszłam, otworzyłam bagażnik a Pan Obrażalski wyciągnął zakupy i poszedł bez słowa do domu. Zamknęłam bagażnik i cały samochód i za Harry'm i Kate weszłam do środka. Zamknęłam drzwi, zdjęłam buty i poszłam za zakochańcami. Weszliśmy do salonu gdzie zastaliśmy Obrażalskiego i resztę.
-Hej.- przywitałam się ze wszystkimi.
-Siema.- przywitali się zgodnie.
-Będę na górze, jakby coś.- mruknął Niall.
Wymijając mnie wszedł na górę.
-Caroline, rozgość się.- zawołał Liam z kuchni.
Teraz dopiero zauważyłam że wszyscy siedzą a ja jedna stoję. Usiadłam pomiędzy Louis'em a Zayn'em na kanapie. Na drugiej siedziała Kate razem z Harry'm.
-A ja coś wiem!- krzyknął Harry.
Spojrzeliśmy na niego jak na wariata.
-To może nam powiesz?- zadał pytanie Zayn.
-Caroline dała czadu!- uśmiechnął się Harry.
-Mówcie do mnie Car. Niezręcznie się czuje jak zwracacie się do mnie pełnym imieniem.
-Jakiego czadu?! To było nieodpowiedzialne i niebezpieczne!- wtrąciła się Kate, kręcąc głową.
-Nie powiem kto więcej razy był nieodpowiedzialny.- uśmiechnęłam się w jej stronę.
Zarumieniła się.
-Co takiego zrobiła?- dopytywał Louis.
Harry opowiedział im zdarzenie sprzed domu.
-Nie spodziewałem się tego po Tobie.- nie wiadomo kiedy do rozmowy włączył się Liam.
-Oj Li teraz i ty będziesz mi prawił kazanie?- powiedziałam znudzonym głosem.
-Następnym razem mnie zabieracie ze sobą! Musze to zobaczyć na żywo!- krzyknął Zayn.
-I mnie też!- krzyknął Louis.
Zaśmiałam się.
-A co się stało Głodomorowi?
-Hahahahhahahahahaha- dostał ataku śmiechu Harry.
-A temu co?- zdziwił się Louis.
-Chciał żeby Car poszła z nim do sklepu ale ona nie chciała i on zrobił słodkie oczka ale to na nią nie działa i się obraził.- wyjaśniła Kate.
Oczy Zayn'a, Liam'a i Louis'a były zwrócone w moją stronę. Wzruszyłam ramionami. Po tym geście wszyscy trzej wybuchli śmiechem.
-Ej dobra cicho już.- powiedziałam zawstydzona.
Zaczęli się śmiać jeszcze głośniej.
-Nie śmiejcie się.
Ani myśleli przestać. Śmiali się tak donośnie jak przed chwilą.
-Cisza do cholery!!- krzyknęłam.
Uciszyli się. Wszyscy teraz patrzyli na mnie.
-Dziękuje.
Liam otworzył usta by coś powiedzieć ale przerwał mu dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę.- powiedział i wyszedł.
Cisza jaka między nami panowała dała nam usłyszeć żeńskie głosy w holu.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo bardzo bardzo chce Was przeprosić. Za tak długą przerwę. Przepraszam. Bardzo przepraszam. Zawiodłam Was. Teraz wątpię żeby już ktoś tu w ogóle zaglądał. Poprawię się. Obiecuje. Jest rozdział 11 :) Dziękuje Ci Kasiu. Dzięki Tobie on powstał. Dziękuje Ci bardzo. Opinie pozostawiam Wam. Mam nadzieje że się nie rozczarujecie :) Pozdrawiam xx Jeżeli macie jakiekolwiek pytania, coś wam nie pasuje, proszę opisać to w komentarzu a ja spróbuje to poprawić :)
Chłopaki byli w połowie drogi do samochodu. Zejdzie im się trochę.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kate weszła do samochodu mówiąc.
-Musimy się wybrać na zakupy.
-Dziś?- zapytałam, odwracając się do niej i uśmiechając się.
-No wiesz. Ostatnio jak byłyśmy to spotkałyśmy swoich idoli.
-I dzięki temu masz wymarzonego chłopaka.
-Masz racje.- zaśmiała się.
Kiedy skończyłyśmy rozmowę do samochodu wsiedli chłopcy. Zapięłam pasy.
-Możemy jechać.
-Niezbyt.
Wokół samochodu stały nowo przybyłe fanki. Nacisnęłam parę razy klakson, ale to nic nie dało. Nadal kłębiły się wokół auta pukając w szyby.
-Trzymajcie się.- powiedziałam i zaciągnęłam hamulec ręczny, wrzuciłam pierwszy bieg, dodałam gazu i zwolniłam sprzęgło.
Samochód z piskiem opon wyrwał do przodu. Nacisnęłam hamulec, a przerażone fanki rozbiegły się. Wrzuciłam bieg, nacisnęłam gaz i wyjechaliśmy zostawiając zdumione fanki w tyle.
-Caroline! Czyś Ty zwariowała?! - krzyknęła Kate z tylnego siedzenia.
-Jeszcze nie.- uśmiechnęłam się, i spojrzałam w lusterko.
-Wow! - zawołał Harry.
Kate pacnęła go po głowie, a on złapał się za nią i powiedziała
-Za co?
-Mogłaś kogoś poturbować!- zignorowała go Kate.
-Przecież zahamowałam.- powiedziałam nie przestając się uśmiechać.
Wymianę zdań przerwał dzwonek telefonu. Niall pogrzebał po kieszeniach, by wyjąć swój telefon.
-Halo?
-Ok.- popatrzył na mnie Niall po czym powiedział- Car możesz zajechać do sklepu?
-Jasne.- odpowiedziałam i wrzuciłam kierunkowskaz.
-Dzięki.-popatrzył się na mnie po czym odwrócił wzrok i powiedział- a co mam kupić?
-Car nie znałem Cię od tej strony.- powiedział Harry.
Spojrzałam w lusterko i uśmiechnęłam się do niego. Odwzajemnił uśmiech, obiął Kate ramieniem i powiedział coś na ucho. Jej reakcji na to już nie widziałam bo światła się zmieniły i skręciłam na parking sklepu spożywczego. Zaparkowałam.
-Mmm, Caroline?-zapytał Niall.
-Co?-spojrzałam na niego.
-Pójdziesz ze mną?
-Niall nikt Cie tam nie zje.
-Proszę, proszę, bardzo proszę.-zrobił słodkie oczka.
Zaśmiałam się.
-Nie działa to na nią.- odezwała się Kate.
-Skąd wiesz?- zapytał Niall, robiąc nadal słodkie oczka w moją stronę.
-Próbowałam już.
-Uważaj żeby Ci oczy z orbit nie wyszły.- zaśmiałam się.
Przestał. Wyszedł bez słowa z samochodu trzaskając drzwiami. Wsadził ręce w kieszenie i poszedł w stronę sklepu. Harry zaśmiał się.
-Co mu się stało?-zapytałam.
Harry złapał się za brzuch, nie przestając się śmiać.
-Co jest takie śmieszne?- zapytałam poważnie odwracając się w jego stronę.
Przestał się śmiać, uśmiechnął się i powiedział
-Jeszcze nikt nie oparł się jego słodkiemu spojrzeniu.
-Kiedyś musi być ten pierwszy raz.- odwzajemniłam uśmiech.
Włączyłam radio. Nie leciało nic ciekawego więc przyciszyłam je, wyjęłam telefon i sprawdziłam godzinę. Była 12:23. Spojrzałam w lusterko. Kate szeptała coś Harry'emu pokazując oczami w moją stronę. Harry potaknął głową. Odwróciłam się do nich. Przestali coś szeptać wlepiając oczy we mnie.
-O co wam chodzi?-zapytałam prosto z mostu.
Nie odpowiedzieli, tylko popatrzyli się po sobie.
-Czekam.
-Nie wiem o co Ci chodzi.- powiedziała Kate unikając mojego wzroku.
-Widziałam jak wskazywałaś na mnie. Nie jestem ślepa.
-Komplementowała Twój dzisiejszy ubiór.- powiedział Harry, a Kate spojrzała na niego jakby urwał się z kosmosu.
-Lepszego kłamstwa nie umiesz wymyślić?- pokręciłam głową.
-Szybko się uwinął.- powiedziała Kate, patrząc gdzieś nad moją głową.
Odwróciłam się. Niall szedł w stronę samochodu z dwa reklamówkami.
-Wrócimy do tego.- popatrzyłam na nich, odpięłam pas i wysiadłam z samochodu.
Zamknęłam drzwiczki, poszłam do tyłu i otworzyłam bagażnik. Oparłam dłonie na biodrach. Niall podszedł, bez słowa wsadził zakupy do bagażnika, zamknął go i poszedł do drzwi. Pokręciłam głową i poszłam z powrotem do samochodu. Wsiadłam, zamknęłam drzwi, zapięłam pas i zapaliłam samochód.
-Może mi powiecie gdzie mam jechać?
-Stanhope Street.
Wyjechałam z parkingu i ruszyłam w stronę tejże ulicy. Po 15 minutach byliśmy na miejscu. Zaparkowałam na podjeździe. Wyszliśmy z samochodu. Poszłam, otworzyłam bagażnik a Pan Obrażalski wyciągnął zakupy i poszedł bez słowa do domu. Zamknęłam bagażnik i cały samochód i za Harry'm i Kate weszłam do środka. Zamknęłam drzwi, zdjęłam buty i poszłam za zakochańcami. Weszliśmy do salonu gdzie zastaliśmy Obrażalskiego i resztę.
-Hej.- przywitałam się ze wszystkimi.
-Siema.- przywitali się zgodnie.
-Będę na górze, jakby coś.- mruknął Niall.
Wymijając mnie wszedł na górę.
-Caroline, rozgość się.- zawołał Liam z kuchni.
Teraz dopiero zauważyłam że wszyscy siedzą a ja jedna stoję. Usiadłam pomiędzy Louis'em a Zayn'em na kanapie. Na drugiej siedziała Kate razem z Harry'm.
-A ja coś wiem!- krzyknął Harry.
Spojrzeliśmy na niego jak na wariata.
-To może nam powiesz?- zadał pytanie Zayn.
-Caroline dała czadu!- uśmiechnął się Harry.
-Mówcie do mnie Car. Niezręcznie się czuje jak zwracacie się do mnie pełnym imieniem.
-Jakiego czadu?! To było nieodpowiedzialne i niebezpieczne!- wtrąciła się Kate, kręcąc głową.
-Nie powiem kto więcej razy był nieodpowiedzialny.- uśmiechnęłam się w jej stronę.
Zarumieniła się.
-Co takiego zrobiła?- dopytywał Louis.
Harry opowiedział im zdarzenie sprzed domu.
-Nie spodziewałem się tego po Tobie.- nie wiadomo kiedy do rozmowy włączył się Liam.
-Oj Li teraz i ty będziesz mi prawił kazanie?- powiedziałam znudzonym głosem.
-Następnym razem mnie zabieracie ze sobą! Musze to zobaczyć na żywo!- krzyknął Zayn.
-I mnie też!- krzyknął Louis.
Zaśmiałam się.
-A co się stało Głodomorowi?
-Hahahahhahahahahaha- dostał ataku śmiechu Harry.
-A temu co?- zdziwił się Louis.
-Chciał żeby Car poszła z nim do sklepu ale ona nie chciała i on zrobił słodkie oczka ale to na nią nie działa i się obraził.- wyjaśniła Kate.
Oczy Zayn'a, Liam'a i Louis'a były zwrócone w moją stronę. Wzruszyłam ramionami. Po tym geście wszyscy trzej wybuchli śmiechem.
-Ej dobra cicho już.- powiedziałam zawstydzona.
Zaczęli się śmiać jeszcze głośniej.
-Nie śmiejcie się.
Ani myśleli przestać. Śmiali się tak donośnie jak przed chwilą.
-Cisza do cholery!!- krzyknęłam.
Uciszyli się. Wszyscy teraz patrzyli na mnie.
-Dziękuje.
Liam otworzył usta by coś powiedzieć ale przerwał mu dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę.- powiedział i wyszedł.
Cisza jaka między nami panowała dała nam usłyszeć żeńskie głosy w holu.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo bardzo bardzo chce Was przeprosić. Za tak długą przerwę. Przepraszam. Bardzo przepraszam. Zawiodłam Was. Teraz wątpię żeby już ktoś tu w ogóle zaglądał. Poprawię się. Obiecuje. Jest rozdział 11 :) Dziękuje Ci Kasiu. Dzięki Tobie on powstał. Dziękuje Ci bardzo. Opinie pozostawiam Wam. Mam nadzieje że się nie rozczarujecie :) Pozdrawiam xx Jeżeli macie jakiekolwiek pytania, coś wam nie pasuje, proszę opisać to w komentarzu a ja spróbuje to poprawić :)
sobota, 6 kwietnia 2013
Rozdział 10
W poprzednim rozdziale
Pogłośniłam telewizor i to co zobaczyła i usłyszałam nie tylko mnie wprawiło w osłupienie..
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
,,Niall Horan wraz z Harry'm Styles'em byli widziani w klubie wraz z dwoma pięknymi dziewczynami. Widać było że łączy ich ze sobą wiele. Oto Niall całujący szatynkę w policzek (wyświetlono zdjęcie moje i Niall'a z przed klubu.). A tu Harry z blondynką. (wyświetlono zdjęcie, kiedy szliśmy w stronę samochodu.). Kim są? Wielkie miłości? Czy może kolejne romanse? Jak wiadomo Harry jest znany.... "
Niall wyłączył telewizor. Zapadła cisza.
-Caroline, coś jeszcze zrobiliśmy?- zapytała Kate.
-Nic nie pamiętacie?
-No nie..- przyznał się Harry
Opowiedziałam im co się wydarzyło w nocy.
-Głupio mi teraz...- zawstydził się Niall.
-Dzięki Car. Bez Ciebie byśmy sobie nie poradzili.- powiedział Harry uśmiechając się do mnie.
-Polecam się na przyszłość.- zaśmiałam się.
Wstałam wzięłam opróżnione talerze i szklanki i poszłam do kuchni. Włożyłam je do zlewu i zaczęłam zmywać.
-Ja miałem to zrobić.- znikąd pojawił się Niall.
Podskoczyłam ze strachu.
-Przestraszyłeś mnie.
-Przepraszam. Nie chciałem. Mogę Ci pomóc?
-Ja myje, Ty wycierasz.- powiedziałam odwracając się do niego i rzuciłam mu ściereczkę uśmiechając się.
Odwzajemnił uśmiech i wziął się za wycieranie szklanki.
-Gdzie postawić szklankę?- zapytał po chwili.
-Szafka nad Tobą.
-Będziemy się za chwile zbierać.- powiedział wycierając następną szklankę.
-Macie zamiar na piechotę szorować do domu?- zapytałam się go, podając mu talerz.
-A no nie do końca. Przyszedłem Cię prosić o to byś nas zawiozła.- powiedział odkładając szklankę i biorąc ode mnie talerz.
-Czyli przeszedłeś tu tylko dlatego, żeby mieć podwózkę do domu?- zapytałam oddając mu ostatni talerz.
-Nie. Obiecałem że posprzątam. A jak mowa już o podwózce do zgadzasz się?-zapytał odkładając talerze na miejsce.
-Dobra, odwiozę was.- powiedziałam, wycierając ręce.
-Dzięki.- powiedział Niall, podchodząc do mnie, całując w policzek i wybiegł drąc się- Harry jedziemy do domu!
Śmiejąc się pod nosem, pokręciłam głową. Poszłam do salonu.
-Kate jedziesz ze mną ich odwieść?- zapytałam się, wskazując głową na Harry'ego i Niall'a.
-Pojedzie.- odpowiedział Harry.
Uśmiechnęła się w moja stronę Kate.
-No ale w piżamie chyba nie pojedziesz?- zapytałam się.
-Dajcie mi 5 minut.- powiedziała biegnąc na górę.
Chłopaki poszli do przedpokoju zakładać buty a ja rozłożyłam się na kanapie, biorąc do ręki książkę.
-Co robisz? Przecież jedziemy.- powiedział Harry wychylając się zza ściany.
-Radze usiąść.- powiedziałam nie podnosząc wzroku.
-No ale jak mamy jechać, to po co mamy siadać?- do rozmowy włączył się Niall.
-Nogi wam odpadną.- zaśmiałam się cicho.
-Kate ma przyjść za 5 minut.- powiedział Harry.
-Za 5 minut? Jej ,,5 minut" to 10 co najmniej.
Po chwili chłopaki usiedli koło mnie i włączyli telewizor. Po 15 minutach Kate zeszła na dół.
-Jestem.- powiedziała uśmiechając się do nas.
Wstaliśmy z kanapy, ja odłożyłam książkę a Harry wyłączył telewizor i wyszliśmy do holu. Założyłam buty i jeszcze wróciłam się po klucze do dom i kluczyki do samochodu i wyszliśmy za zewnątrz. Ogłuszyły mnie piski dziewczyn stojące przed domem. Zamknęłam drzwi. Wróć, wróć, wróć. Przed domem stało co najmniej 50 dziewczyn. Otworzyłam szeroko oczy ze zdziwienia. Chłopaki podeszli do nich i robili sobie z nimi zdjęcia, podpisywali się itp. My razem z Kate stałyśmy jak te głupie i gapiłyśmy się na nich. Współczuje im. Nie mają prywatności. Stanęła przede mną mała dziewczynka. Na oko miała 5 lat.
-Pseprasam paniom bardzo. Moge autograf?- zapytała wyciągając do mnie różowy zeszycik i długopis.
-Ale ode mnie?- zdziwiłam się.
-Tak. Widziałam Paniom razem z Niall'em. Dawał pani buzi.- uśmiechnęła się do mnie.- Tak jak mój tatuś mamusi.- dodała.
Odwzajemniłam jej uśmiech i podpisałam się jej.
-Dziękuje.- przytuliła się do moim nóg.
Następnie podeszła do Kate. Przechodziłam obok Kate i szepnęłam jej na ucho
-Czekam w samochodzie.
Ruszyłam w stronę pojazdu. Wsiadłam do niego, odpaliłam silnik i wyjechałam na ulice. Po 5 minutach Kate wsiadła do samochodu. Chłopaki byli w połowie drogi do samochodu. Zejdzie im się trochę.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest 10 :D Przepraszam za błędy jeżeli są. Były dwie wersje rozdziału ale wybrałam tą :D Spodobała mi się i mam nadzieje że i wam się spodoba :) Liczę na komentarze :) Miłego czytania :) Pozdrawiam :)
Pogłośniłam telewizor i to co zobaczyła i usłyszałam nie tylko mnie wprawiło w osłupienie..
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
,,Niall Horan wraz z Harry'm Styles'em byli widziani w klubie wraz z dwoma pięknymi dziewczynami. Widać było że łączy ich ze sobą wiele. Oto Niall całujący szatynkę w policzek (wyświetlono zdjęcie moje i Niall'a z przed klubu.). A tu Harry z blondynką. (wyświetlono zdjęcie, kiedy szliśmy w stronę samochodu.). Kim są? Wielkie miłości? Czy może kolejne romanse? Jak wiadomo Harry jest znany.... "
Niall wyłączył telewizor. Zapadła cisza.
-Caroline, coś jeszcze zrobiliśmy?- zapytała Kate.
-Nic nie pamiętacie?
-No nie..- przyznał się Harry
Opowiedziałam im co się wydarzyło w nocy.
-Głupio mi teraz...- zawstydził się Niall.
-Dzięki Car. Bez Ciebie byśmy sobie nie poradzili.- powiedział Harry uśmiechając się do mnie.
-Polecam się na przyszłość.- zaśmiałam się.
Wstałam wzięłam opróżnione talerze i szklanki i poszłam do kuchni. Włożyłam je do zlewu i zaczęłam zmywać.
-Ja miałem to zrobić.- znikąd pojawił się Niall.
Podskoczyłam ze strachu.
-Przestraszyłeś mnie.
-Przepraszam. Nie chciałem. Mogę Ci pomóc?
-Ja myje, Ty wycierasz.- powiedziałam odwracając się do niego i rzuciłam mu ściereczkę uśmiechając się.
Odwzajemnił uśmiech i wziął się za wycieranie szklanki.
-Gdzie postawić szklankę?- zapytał po chwili.
-Szafka nad Tobą.
-Będziemy się za chwile zbierać.- powiedział wycierając następną szklankę.
-Macie zamiar na piechotę szorować do domu?- zapytałam się go, podając mu talerz.
-A no nie do końca. Przyszedłem Cię prosić o to byś nas zawiozła.- powiedział odkładając szklankę i biorąc ode mnie talerz.
-Czyli przeszedłeś tu tylko dlatego, żeby mieć podwózkę do domu?- zapytałam oddając mu ostatni talerz.
-Nie. Obiecałem że posprzątam. A jak mowa już o podwózce do zgadzasz się?-zapytał odkładając talerze na miejsce.
-Dobra, odwiozę was.- powiedziałam, wycierając ręce.
-Dzięki.- powiedział Niall, podchodząc do mnie, całując w policzek i wybiegł drąc się- Harry jedziemy do domu!
Śmiejąc się pod nosem, pokręciłam głową. Poszłam do salonu.
-Kate jedziesz ze mną ich odwieść?- zapytałam się, wskazując głową na Harry'ego i Niall'a.
-Pojedzie.- odpowiedział Harry.
Uśmiechnęła się w moja stronę Kate.
-No ale w piżamie chyba nie pojedziesz?- zapytałam się.
-Dajcie mi 5 minut.- powiedziała biegnąc na górę.
Chłopaki poszli do przedpokoju zakładać buty a ja rozłożyłam się na kanapie, biorąc do ręki książkę.
-Co robisz? Przecież jedziemy.- powiedział Harry wychylając się zza ściany.
-Radze usiąść.- powiedziałam nie podnosząc wzroku.
-No ale jak mamy jechać, to po co mamy siadać?- do rozmowy włączył się Niall.
-Nogi wam odpadną.- zaśmiałam się cicho.
-Kate ma przyjść za 5 minut.- powiedział Harry.
-Za 5 minut? Jej ,,5 minut" to 10 co najmniej.
Po chwili chłopaki usiedli koło mnie i włączyli telewizor. Po 15 minutach Kate zeszła na dół.
-Jestem.- powiedziała uśmiechając się do nas.
Wstaliśmy z kanapy, ja odłożyłam książkę a Harry wyłączył telewizor i wyszliśmy do holu. Założyłam buty i jeszcze wróciłam się po klucze do dom i kluczyki do samochodu i wyszliśmy za zewnątrz. Ogłuszyły mnie piski dziewczyn stojące przed domem. Zamknęłam drzwi. Wróć, wróć, wróć. Przed domem stało co najmniej 50 dziewczyn. Otworzyłam szeroko oczy ze zdziwienia. Chłopaki podeszli do nich i robili sobie z nimi zdjęcia, podpisywali się itp. My razem z Kate stałyśmy jak te głupie i gapiłyśmy się na nich. Współczuje im. Nie mają prywatności. Stanęła przede mną mała dziewczynka. Na oko miała 5 lat.
-Pseprasam paniom bardzo. Moge autograf?- zapytała wyciągając do mnie różowy zeszycik i długopis.
-Ale ode mnie?- zdziwiłam się.
-Tak. Widziałam Paniom razem z Niall'em. Dawał pani buzi.- uśmiechnęła się do mnie.- Tak jak mój tatuś mamusi.- dodała.
Odwzajemniłam jej uśmiech i podpisałam się jej.
-Dziękuje.- przytuliła się do moim nóg.
Następnie podeszła do Kate. Przechodziłam obok Kate i szepnęłam jej na ucho
-Czekam w samochodzie.
Ruszyłam w stronę pojazdu. Wsiadłam do niego, odpaliłam silnik i wyjechałam na ulice. Po 5 minutach Kate wsiadła do samochodu. Chłopaki byli w połowie drogi do samochodu. Zejdzie im się trochę.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest 10 :D Przepraszam za błędy jeżeli są. Były dwie wersje rozdziału ale wybrałam tą :D Spodobała mi się i mam nadzieje że i wam się spodoba :) Liczę na komentarze :) Miłego czytania :) Pozdrawiam :)
środa, 3 kwietnia 2013
Rozdział 9
W poprzednim rozdziale
Trzeba im będzie śniadanie zrobić. Wzięłam swój telefon i cicho wyszłam z pokoju.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zeszłam na dół i skierowałam się do kuchni. Z szafki wyjęłam 3 butelki wody niegazowanej i tabletki od bólu głowy. Poszłam z powrotem na górę i postawiłam im na szafkach nocnych po wodzie i proszku i wróciłam na dół. Zdecydowałam zrobić naleśniki. Wzięłam potrzebne produkty i zabrałam się za robienie ciasta na naleśniki. Po 10 minutach pierwsze naleśniki były już gotowe. Po 15 minutach skończyłam je smażyć. Naleśniki postawiłam na stole. Wyjęłam dżemy, nutelle i bitą śmietanę. Wzięłam 4 naleśniki i każdy z nich posmarowałam innym dżemem i przyozdobiłam bitą śmietaną.Zrobiłam herbatę. Ze szklanką, talerzem i telefon i poszłam do salonu. Na stoliku położyłam telefon i szklankę na stoliku, usiadłam po turecku na kanapie, położyłam sobie talerz na kolanach i włączyłam telewizor. Ugryzłam pierwszego naleśnika i przeskakiwałam z kanału na kanał. Nie było nic ciekawego w telewizji. Po 7 minutach zjadłam naleśniki i wypiłam kakao. Przełączyłam na jakiś program muzyczny i poszłam do kuchni umyć talerz i szklankę. Potem poszłam do swojego pokoju i założyłam czarne rurki i bluzkę. Zeszłam na dół. Popatrzyłam na zegarek była 11:36. Wyłączyłam telewizor. Wzięłam jakąś książkę z półki i zaczęłam czytać. Po 10 minutach usłyszałam kroki na schodach. Podniosłam głowę i ujrzałam Harry'ego, schodzącego z pustą butelki.
-Hej Car. To Ty uratowałaś mi życie?
-Hej Harry. Można tak powiedzieć.- przywitałam się odrywając się od książki i spoglądając na niego.
-Dziękuje.- powiedział podchodząc do mnie i całując mnie w policzek.
-Nie ma za co. W kuchni masz naleśniki.- powiedziałam rumieniąc się.
-Jestem Twoim dłużnikiem.- uśmiechnął się w moją stronę.
Odwzajemniłam uśmiech i wróciłam do książki. Po chwili Harry przysiadł się biorąc pilot do ręki i pytając
-Mogę włączyć?
-Jasne. Nie będzie mi przeszkadzać.- odpowiedziałam nie podnosząc wzroku.
Po sekundzie uderzyła we mnie fala dźwięków.
-Kto jest moim wybawicielem? - usłyszałam głos Kate.
-Nie wybawicielem a wybawicielką.- powiedział Harry uśmiechając się.
-Hej kotku.- powiedział Harry odwracając się w jej stronę i dając jej buziaka.
-Hej skarbie.- odpowiedziała.
-Śniadanie masz na stole.- dodałam, przekręcając kartkę książki.
-Kocham Cię.- powiedziała wchodząc po chwili z talerzem naleśników.
Usiadła obok mnie i dała mi buziaka w policzek.
-Ja też chce.- powiedział Harry kładąc talerz na stoliku i siadając obok Kate.
Pocałowała go.
-Czyli jesteście razem.- powiedziałam odkładając książkę na swoje miejsce i uśmiechając się do nich.
W odpowiedzi uśmiechnęli się.
-Kto jest moim bogiem?!- usłyszałam krzyk Niall'a.
-Caroline!-krzyknęli w tym samym momencie Kate i Harry.
-Na stole masz naleśniki!
Usłyszeliśmy tupot stóp na schodach. Mignęła nam przed oczami postać Niall'a wbiegająca do kuchni. Po chwili wyszedł Niall z talerzem w ręku.
-Jak mogę Ci się odwdzięczyć?- zapytał radosnym głosem, całując mnie w policzek.
-Wystarczy, ze posprzątasz po sobie, Kate i Harry'm.- zaśmiałam się.
-Dobra.- powiedział sadowiąc się obok mnie.
-To był żart. ja to zrobię.- powiedziałam uśmiechając się w jego stronę.
-Myślisz że nie umiem sprząt...- wytrzeszczył oczy Niall.
Podążyłam za jego wzrokiem zobaczyłam całujących się Kate i Harry'ego.
-Są razem.- powiedziałam odwracając się w jego stronę.
-Aaa.- powiedział zabierając się za pałaszowanie następnego naleśnika.
Pogłośniłam telewizor i to co zobaczyła i usłyszałam nie tylko mnie wprawiło w osłupienie..
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest 9 :) Przepraszam za błędy jeśli są. Jest chyba taki krótki ale chciałam jeszcze dziś go dodać. Mam nadzieję że wybaczycie :D Podoba się nowy wygląd bloga? :D Miłego czytania :)
Trzeba im będzie śniadanie zrobić. Wzięłam swój telefon i cicho wyszłam z pokoju.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zeszłam na dół i skierowałam się do kuchni. Z szafki wyjęłam 3 butelki wody niegazowanej i tabletki od bólu głowy. Poszłam z powrotem na górę i postawiłam im na szafkach nocnych po wodzie i proszku i wróciłam na dół. Zdecydowałam zrobić naleśniki. Wzięłam potrzebne produkty i zabrałam się za robienie ciasta na naleśniki. Po 10 minutach pierwsze naleśniki były już gotowe. Po 15 minutach skończyłam je smażyć. Naleśniki postawiłam na stole. Wyjęłam dżemy, nutelle i bitą śmietanę. Wzięłam 4 naleśniki i każdy z nich posmarowałam innym dżemem i przyozdobiłam bitą śmietaną.Zrobiłam herbatę. Ze szklanką, talerzem i telefon i poszłam do salonu. Na stoliku położyłam telefon i szklankę na stoliku, usiadłam po turecku na kanapie, położyłam sobie talerz na kolanach i włączyłam telewizor. Ugryzłam pierwszego naleśnika i przeskakiwałam z kanału na kanał. Nie było nic ciekawego w telewizji. Po 7 minutach zjadłam naleśniki i wypiłam kakao. Przełączyłam na jakiś program muzyczny i poszłam do kuchni umyć talerz i szklankę. Potem poszłam do swojego pokoju i założyłam czarne rurki i bluzkę. Zeszłam na dół. Popatrzyłam na zegarek była 11:36. Wyłączyłam telewizor. Wzięłam jakąś książkę z półki i zaczęłam czytać. Po 10 minutach usłyszałam kroki na schodach. Podniosłam głowę i ujrzałam Harry'ego, schodzącego z pustą butelki.
-Hej Car. To Ty uratowałaś mi życie?
-Hej Harry. Można tak powiedzieć.- przywitałam się odrywając się od książki i spoglądając na niego.
-Dziękuje.- powiedział podchodząc do mnie i całując mnie w policzek.
-Nie ma za co. W kuchni masz naleśniki.- powiedziałam rumieniąc się.
-Jestem Twoim dłużnikiem.- uśmiechnął się w moją stronę.
Odwzajemniłam uśmiech i wróciłam do książki. Po chwili Harry przysiadł się biorąc pilot do ręki i pytając
-Mogę włączyć?
-Jasne. Nie będzie mi przeszkadzać.- odpowiedziałam nie podnosząc wzroku.
Po sekundzie uderzyła we mnie fala dźwięków.
-Kto jest moim wybawicielem? - usłyszałam głos Kate.
-Nie wybawicielem a wybawicielką.- powiedział Harry uśmiechając się.
-Hej kotku.- powiedział Harry odwracając się w jej stronę i dając jej buziaka.
-Hej skarbie.- odpowiedziała.
-Śniadanie masz na stole.- dodałam, przekręcając kartkę książki.
-Kocham Cię.- powiedziała wchodząc po chwili z talerzem naleśników.
Usiadła obok mnie i dała mi buziaka w policzek.
-Ja też chce.- powiedział Harry kładąc talerz na stoliku i siadając obok Kate.
Pocałowała go.
-Czyli jesteście razem.- powiedziałam odkładając książkę na swoje miejsce i uśmiechając się do nich.
W odpowiedzi uśmiechnęli się.
-Kto jest moim bogiem?!- usłyszałam krzyk Niall'a.
-Caroline!-krzyknęli w tym samym momencie Kate i Harry.
-Na stole masz naleśniki!
Usłyszeliśmy tupot stóp na schodach. Mignęła nam przed oczami postać Niall'a wbiegająca do kuchni. Po chwili wyszedł Niall z talerzem w ręku.
-Jak mogę Ci się odwdzięczyć?- zapytał radosnym głosem, całując mnie w policzek.
-Wystarczy, ze posprzątasz po sobie, Kate i Harry'm.- zaśmiałam się.
-Dobra.- powiedział sadowiąc się obok mnie.
-To był żart. ja to zrobię.- powiedziałam uśmiechając się w jego stronę.
-Myślisz że nie umiem sprząt...- wytrzeszczył oczy Niall.
Podążyłam za jego wzrokiem zobaczyłam całujących się Kate i Harry'ego.
-Są razem.- powiedziałam odwracając się w jego stronę.
-Aaa.- powiedział zabierając się za pałaszowanie następnego naleśnika.
Pogłośniłam telewizor i to co zobaczyła i usłyszałam nie tylko mnie wprawiło w osłupienie..
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest 9 :) Przepraszam za błędy jeśli są. Jest chyba taki krótki ale chciałam jeszcze dziś go dodać. Mam nadzieję że wybaczycie :D Podoba się nowy wygląd bloga? :D Miłego czytania :)
niedziela, 31 marca 2013
Rozdział 8
W poprzednim rozdziale
-Alleee obiecujes?- zapytał patrząc się na mnie i nie puszczając mojej ręki.
-Obiecuje.- uśmiechnęłam się do niego.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Uśmiechnął się niemrawo i puścił moją rękę. Czym prędzej popędziłam w stronę zakochańców.
-Kate?- stuknęłam ją w ramie.
-Mmm?- odwróciła głowę w moją stronę.
-Chodźcie idziemy do domu.
Potaknęła głową. Zdziwiło mnie to. Odwróciła się w stronę Harry'ego i wtuliła się w niego. I tak jak myślałam. Nie ruszy się stąd.
-Harry?- dźgnęłam go w plecy.
Odwrócił się do mnie.
-Idziemy do domu. Teraz.
Potaknął. Objął Kate ramieniem i chwiejnym krokiem ruszył w stronę wyjścia. Trochę im zajmie to dojście więc ja zdarzę Horan'a zgarnąć. Szybkim krokiem wróciłam do Horan'a.
-Wróóóóóócilasz.- powiedział wieszając się na mnie.
-Tak. A teraz chodźmy bo czekają na nas.
Objęłam go w pasie i ruszyliśmy wolno do wyjścia. Po upływie 7 minut byliśmy już na zewnątrz. Po 2 minutach Kate razem z Harry'm wyszli i stanęli obok nas. Niall pocałował mnie w policzek. Uśmiechnęłam się lekko.
-Harry, teraz idziemy tam.- pokazałam mu ręką właściwy kierunek i skierowaliśmy się we czwórkę w stronę parkingu.
Dojście do samochodu zajęło nam 9 minut. Otworzyłam kluczykiem drzwi. Harry i Ktae jakimś cudem weszli do samochodu. Na dworze zostaliśmy tylko ja i Niall.
-Niall chodź. Usiądziesz z przodu.
-Ale ja prrrrowadze.- kiwał głową w przód i w tył.
-Jesteś pijany.- przypomniałam mu.
-Ale ja mogę jechać, jako kieeecjavcja. kieeegaw. kieeegwavdre.- bełkotał coś pod nosem.
-Jechać to sobie możesz na klapie od majtek.- mówiąc to wcisnęłam go na siedzenia pasażera.
Obeszłam samochód i wsiadłam od strony kierowcy. Otworzyłam torebkę i wyciągnęłam telefon Niall'a. Była godzina 2:50. Zastanawiałam się czy dzwonić do Liam'a, żeby podał mi adres. Pewnie śpi teraz. Postanowiłam że pojedziemy do nas do domu i przenocuje ich. chowałam telefon do torebki, zapięłam pas i odpaliłam silnik. Po 5 minutach zajechałam na parking pod naszym domem. Wyszłam z samochodu, okrążyłam go i otworzyłam drzwi od strony Horan'a. Spał. Kate z Harry'm kręcili się na tylnym siedzeniu. Postanowiłam, ze najpierw zaprowadzę ich do pokoi a później wrócę do Niall'a. Jak postanowiłam tak i zrobiłam. Zamknęłam drzwiczki od Niall'a i otworzyłam od strony Kate.
-Kate, chodź idziemy.- mówiąc to pochyliłam się nad nią, wyplątałam ja z objęć Harry'ego, co nie było łatwe i jej rękę wieszając sobie na szyi. Wyprowadziłam ją z samochodu. Otworzyłam drzwi i weszłyśmy do domu. Powoli poprowadziłam Kate po schodach do jej pokoju. Rozebrałam ją i przebrałam w piżamę. Zdjęłam jej też buty. Położyłam ją do łóżka i otuliłam kołdrą. Wyszłam cicho z jej pokoju i skierowałam się z powrotem na dół. Wyszłam na zewnątrz i skierowałam się w stronę Harry'ego.
-Harry teraz Twoja kolej.- powiedziałam i przewiesiłam jego rękę.
Ważył więcej niż Kate i dlatego dłużej mi się zeszło z wprowadzeniem go do domu. Następne kilka minut wchodzenia razem z nim po schodach i po chwili znajdowaliśmy się w jednym z dwóch pokoi gościnnych.
-Kate...Kate...- wybełkotał cicho Harry.
-Ciiiii.- powiedziałam cicho i położyłam go do łóżka, zdejmując mu buty.
Przykryłam go kołdrą. Wyszłam z pokoju, zamykając drzwi i poszłam do samochodu. Został tylko Niall. Otworzyłam drzwiczki samochodu i powiedziałam:
-Niall, chodź do domu.
-Mmm?- mruknął.
Założyłam jego ręce na szyje, i objęłam go ręką w pasie. Wyszedł jakimś cudem z samochodu. Kopniakiem zamknęłam drzwiczki samochodu i poszliśmy do domu. Jedna ręką zamknęłam drzwi i przekręciłam kluczyk. Weszliśmy po schodach aby po chwili znaleźć się w pokoju gościnnym. Położyłam Niall'a na łóżko, wcześniej zdejmując mu buty. Powoli odchodziłam od łóżka, kiedy poczułam ucisk na lewym nadgarstku.
-Caroline??- usłyszałam cichy szept.
-Tak, Niall jestem tu.- złapałam drugą ręką za jego rękę.
-Nie idźźź.....Proszrzrzsze..- powiedział to tak błagalnym głosem ze nie miałam serca odmówić.
Torebkę przewieszoną przez ramie zdjęłam i położyłam na szafce nocnej obok łóżka. Usiadłam na skrawku łóżka. Po chwili Niall przytulił mnie.
-Niall, pójdę się umyć. Zaraz do Ciebie wrócę dobrze?- powiedziałam cicho.
-Alle przyjdziesz na prawdee? Nnnie zoooostawisz mnnie?- zapytał równie cicho.
-Obiecuje, Ci.
Jego uścisk zelżał i po chwili mnie puścił. Wstałam z łóżka i chwytając torebkę, wyszłam z pokoju kierując się do swojego. Będąc już w nim, wyjęłam z torebki telefon Niall'a i napisałam sms'a do Liam'a o takiej treści Hej. Niall i Harry śpią dziś u nas. Dobranoc :) Życz Danielle szybkiego powrotu do zdrowia. Caroline." Po wysłaniu, urządzenie odłożyłam na stolik, wzięłam piżamę składającą się z białego topu i spodenek i poszłam do łazienki. Zeszło mi się 20 minut. Ciuchy rzuciłam na krzesło i łapiąc telefon Niall'a i swój wyszłam z pokoju. Weszłam do naprzeciwległego pokoju gościnnego w którym był Niall. Telefony położyłam na szafce nocnej.
-Już jestem Niall.- powiedziałam cicho, myśląc że chłopak śpi.
Poczułam jak chwyta mnie za rękę i ciągnie lekko w stronę łóżka. Weszłam na nie i położyłam się na plecach.
-Zostanieeeszz ze mnom?- zapytał cicho, nie puszczając mojej ręki.
-Jasne. No chyba, że mnie wygonisz.- zaśmiałam się cicho.
Przytulił się do mnie bełkocząc coś pod nosem.
-Jak dobrze że tu jesteś.- powiedział zrozumiale przytulając mnie mocniej i dając buziaka w policzek.
-Znasz mnie niecały dzień.. Nie możliwe że aż tak mnie lubisz...
-Jesteś moją przyjaciółką.
-Miło mi na prawdę, ale jesteś pijany.- skomentowałam jego wypowiedź.
Sięgnęłam po telefon. Byłą 3:31.
-Jest już późno. Nie wiem jak Ty ale ja jestem zmęczona.Dobranoc.- powiedziałam cicho, wyplątując się z jego objęć i wchodząc pod kołdrę.
On natomiast położył się w poprzek łóżka, kładąc swoją głowę na moim brzuchu i momentalnie zasypiając. Westchnęłam cicho. Zamknęłam oczy, by po chwili przenieść się do krainy snu. Obudził mnie dźwięk dzwonka informujący o połączeniu. Otworzyłam oczy, złapałam szybko za telefon i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
Rozmowa telefoniczna-Halo?- zapytałam zaspanym głosem.
-Dzień dobry! Z tej strony Paul. Czy mam przyjemność z Caroline?
-To ja.
-Zastanowiłaś się nad moją propozycją?
O fuck. Całkiem o tym zapomniałam. Ja piernicze...
-Halo?
-Jestem, jestem. No więc przyjmuje propozycje.
-To świetnie!
-Kiedy mogę zacząć?
-Nawet dziś.
-Emmm. Paul mieliśmy imprezę i tak nie do końca będziemy się czuć na siłach. Ja nie piłam ale Harry i Niall tak więc..
-Rozumiem, rozumiem. Liam mi coś wspominał. To już Cie nie męczę. Do usłyszenia.
-Do usłyszenia.
Koniec rozmowy.Zobaczyłam na godzinę. Byłą 11:04. Odłożyłam telefon na szafkę i zamknęłam oczy. Po otworzeniu ich ponownie zobaczyłam, że Niall nadal śpi na moim brzuchu. Przesunęłam powoli jego głowę i wyszłam z pościeli. Trzeba im będzie śniadanie zrobić. Wzięłam swój telefon i cicho wyszłam z pokoju.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć wam!! Jest rozdział 8. Przepraszam za błędy jak są. Wydaje mi się ze rozdział trochę dłuższy niż poprzednie :) Życzę miłego czytania. Pozdrawiam.
-Alleee obiecujes?- zapytał patrząc się na mnie i nie puszczając mojej ręki.
-Obiecuje.- uśmiechnęłam się do niego.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Uśmiechnął się niemrawo i puścił moją rękę. Czym prędzej popędziłam w stronę zakochańców.
-Kate?- stuknęłam ją w ramie.
-Mmm?- odwróciła głowę w moją stronę.
-Chodźcie idziemy do domu.
Potaknęła głową. Zdziwiło mnie to. Odwróciła się w stronę Harry'ego i wtuliła się w niego. I tak jak myślałam. Nie ruszy się stąd.
-Harry?- dźgnęłam go w plecy.
Odwrócił się do mnie.
-Idziemy do domu. Teraz.
Potaknął. Objął Kate ramieniem i chwiejnym krokiem ruszył w stronę wyjścia. Trochę im zajmie to dojście więc ja zdarzę Horan'a zgarnąć. Szybkim krokiem wróciłam do Horan'a.
-Wróóóóóócilasz.- powiedział wieszając się na mnie.
-Tak. A teraz chodźmy bo czekają na nas.
Objęłam go w pasie i ruszyliśmy wolno do wyjścia. Po upływie 7 minut byliśmy już na zewnątrz. Po 2 minutach Kate razem z Harry'm wyszli i stanęli obok nas. Niall pocałował mnie w policzek. Uśmiechnęłam się lekko.
-Harry, teraz idziemy tam.- pokazałam mu ręką właściwy kierunek i skierowaliśmy się we czwórkę w stronę parkingu.
Dojście do samochodu zajęło nam 9 minut. Otworzyłam kluczykiem drzwi. Harry i Ktae jakimś cudem weszli do samochodu. Na dworze zostaliśmy tylko ja i Niall.
-Niall chodź. Usiądziesz z przodu.
-Ale ja prrrrowadze.- kiwał głową w przód i w tył.
-Jesteś pijany.- przypomniałam mu.
-Ale ja mogę jechać, jako kieeecjavcja. kieeegaw. kieeegwavdre.- bełkotał coś pod nosem.
-Jechać to sobie możesz na klapie od majtek.- mówiąc to wcisnęłam go na siedzenia pasażera.
Obeszłam samochód i wsiadłam od strony kierowcy. Otworzyłam torebkę i wyciągnęłam telefon Niall'a. Była godzina 2:50. Zastanawiałam się czy dzwonić do Liam'a, żeby podał mi adres. Pewnie śpi teraz. Postanowiłam że pojedziemy do nas do domu i przenocuje ich. chowałam telefon do torebki, zapięłam pas i odpaliłam silnik. Po 5 minutach zajechałam na parking pod naszym domem. Wyszłam z samochodu, okrążyłam go i otworzyłam drzwi od strony Horan'a. Spał. Kate z Harry'm kręcili się na tylnym siedzeniu. Postanowiłam, ze najpierw zaprowadzę ich do pokoi a później wrócę do Niall'a. Jak postanowiłam tak i zrobiłam. Zamknęłam drzwiczki od Niall'a i otworzyłam od strony Kate.
-Kate, chodź idziemy.- mówiąc to pochyliłam się nad nią, wyplątałam ja z objęć Harry'ego, co nie było łatwe i jej rękę wieszając sobie na szyi. Wyprowadziłam ją z samochodu. Otworzyłam drzwi i weszłyśmy do domu. Powoli poprowadziłam Kate po schodach do jej pokoju. Rozebrałam ją i przebrałam w piżamę. Zdjęłam jej też buty. Położyłam ją do łóżka i otuliłam kołdrą. Wyszłam cicho z jej pokoju i skierowałam się z powrotem na dół. Wyszłam na zewnątrz i skierowałam się w stronę Harry'ego.
-Harry teraz Twoja kolej.- powiedziałam i przewiesiłam jego rękę.
Ważył więcej niż Kate i dlatego dłużej mi się zeszło z wprowadzeniem go do domu. Następne kilka minut wchodzenia razem z nim po schodach i po chwili znajdowaliśmy się w jednym z dwóch pokoi gościnnych.
-Kate...Kate...- wybełkotał cicho Harry.
-Ciiiii.- powiedziałam cicho i położyłam go do łóżka, zdejmując mu buty.
Przykryłam go kołdrą. Wyszłam z pokoju, zamykając drzwi i poszłam do samochodu. Został tylko Niall. Otworzyłam drzwiczki samochodu i powiedziałam:
-Niall, chodź do domu.
-Mmm?- mruknął.
Założyłam jego ręce na szyje, i objęłam go ręką w pasie. Wyszedł jakimś cudem z samochodu. Kopniakiem zamknęłam drzwiczki samochodu i poszliśmy do domu. Jedna ręką zamknęłam drzwi i przekręciłam kluczyk. Weszliśmy po schodach aby po chwili znaleźć się w pokoju gościnnym. Położyłam Niall'a na łóżko, wcześniej zdejmując mu buty. Powoli odchodziłam od łóżka, kiedy poczułam ucisk na lewym nadgarstku.
-Caroline??- usłyszałam cichy szept.
-Tak, Niall jestem tu.- złapałam drugą ręką za jego rękę.
-Nie idźźź.....Proszrzrzsze..- powiedział to tak błagalnym głosem ze nie miałam serca odmówić.
Torebkę przewieszoną przez ramie zdjęłam i położyłam na szafce nocnej obok łóżka. Usiadłam na skrawku łóżka. Po chwili Niall przytulił mnie.
-Niall, pójdę się umyć. Zaraz do Ciebie wrócę dobrze?- powiedziałam cicho.
-Alle przyjdziesz na prawdee? Nnnie zoooostawisz mnnie?- zapytał równie cicho.
-Obiecuje, Ci.
Jego uścisk zelżał i po chwili mnie puścił. Wstałam z łóżka i chwytając torebkę, wyszłam z pokoju kierując się do swojego. Będąc już w nim, wyjęłam z torebki telefon Niall'a i napisałam sms'a do Liam'a o takiej treści Hej. Niall i Harry śpią dziś u nas. Dobranoc :) Życz Danielle szybkiego powrotu do zdrowia. Caroline." Po wysłaniu, urządzenie odłożyłam na stolik, wzięłam piżamę składającą się z białego topu i spodenek i poszłam do łazienki. Zeszło mi się 20 minut. Ciuchy rzuciłam na krzesło i łapiąc telefon Niall'a i swój wyszłam z pokoju. Weszłam do naprzeciwległego pokoju gościnnego w którym był Niall. Telefony położyłam na szafce nocnej.
-Już jestem Niall.- powiedziałam cicho, myśląc że chłopak śpi.
Poczułam jak chwyta mnie za rękę i ciągnie lekko w stronę łóżka. Weszłam na nie i położyłam się na plecach.
-Zostanieeeszz ze mnom?- zapytał cicho, nie puszczając mojej ręki.
-Jasne. No chyba, że mnie wygonisz.- zaśmiałam się cicho.
Przytulił się do mnie bełkocząc coś pod nosem.
-Jak dobrze że tu jesteś.- powiedział zrozumiale przytulając mnie mocniej i dając buziaka w policzek.
-Znasz mnie niecały dzień.. Nie możliwe że aż tak mnie lubisz...
-Jesteś moją przyjaciółką.
-Miło mi na prawdę, ale jesteś pijany.- skomentowałam jego wypowiedź.
Sięgnęłam po telefon. Byłą 3:31.
-Jest już późno. Nie wiem jak Ty ale ja jestem zmęczona.Dobranoc.- powiedziałam cicho, wyplątując się z jego objęć i wchodząc pod kołdrę.
On natomiast położył się w poprzek łóżka, kładąc swoją głowę na moim brzuchu i momentalnie zasypiając. Westchnęłam cicho. Zamknęłam oczy, by po chwili przenieść się do krainy snu. Obudził mnie dźwięk dzwonka informujący o połączeniu. Otworzyłam oczy, złapałam szybko za telefon i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
Rozmowa telefoniczna-Halo?- zapytałam zaspanym głosem.
-Dzień dobry! Z tej strony Paul. Czy mam przyjemność z Caroline?
-To ja.
-Zastanowiłaś się nad moją propozycją?
O fuck. Całkiem o tym zapomniałam. Ja piernicze...
-Halo?
-Jestem, jestem. No więc przyjmuje propozycje.
-To świetnie!
-Kiedy mogę zacząć?
-Nawet dziś.
-Emmm. Paul mieliśmy imprezę i tak nie do końca będziemy się czuć na siłach. Ja nie piłam ale Harry i Niall tak więc..
-Rozumiem, rozumiem. Liam mi coś wspominał. To już Cie nie męczę. Do usłyszenia.
-Do usłyszenia.
Koniec rozmowy.Zobaczyłam na godzinę. Byłą 11:04. Odłożyłam telefon na szafkę i zamknęłam oczy. Po otworzeniu ich ponownie zobaczyłam, że Niall nadal śpi na moim brzuchu. Przesunęłam powoli jego głowę i wyszłam z pościeli. Trzeba im będzie śniadanie zrobić. Wzięłam swój telefon i cicho wyszłam z pokoju.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć wam!! Jest rozdział 8. Przepraszam za błędy jak są. Wydaje mi się ze rozdział trochę dłuższy niż poprzednie :) Życzę miłego czytania. Pozdrawiam.
sobota, 30 marca 2013
Wesołych świąt!
W dniu Wielkanocy
życzę Wam mocy,
zero zmęczenia,
dużo natchnienia,
serca szczerego,
domu ciepłego.
Niech to będzie czas uroczy,
życzę wszystkim miłej nocy.
Życzę wam także mokrego śmingusa - dyngusa :D
życzę Wam mocy,
zero zmęczenia,
dużo natchnienia,
serca szczerego,
domu ciepłego.
Niech to będzie czas uroczy,
życzę wszystkim miłej nocy.
Życzę wam także mokrego śmingusa - dyngusa :D
poniedziałek, 25 marca 2013
Rozdział 7
W poprzednim rozdziale
Wybiegłyśmy przed dom. Zamknęłam drzwi i wskoczyłam za kierownice. Pojechałyśmy pod adres napisany przez Louis'a. Po 5 minutach ukazał nam się dosyć duży budynek.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zaparkowałam samochód. Wyszłyśmy z auta. Zamknęłam go i kluczyki włożyłam do torebki.
-Jak myślisz są już w środku?- zapytała Kate, kiedy szłyśmy do wejścia do klubu.
-Są przed nami.
-Witam ponownie dziewczyny.- powiedział Harry.
-Cześć wszystkim.- przywitałyśmy się z chłopakami buziakami w policzek.
-A gdzie reszta?- zapytała Kate
-Louis pojechał razem z Liam'em i Zayn'em po dziewczyny.- powiedział szybko Niall.
-To może zaczekamy na nich w środku?- zapytała Kate.
-Aaa. Jasne.
We czwórkę skierowaliśmy się w stronę drzwi. Weszliśmy bez problemu. Uderzyła w nas fala perfum zmieszana z alkoholem. Usiedliśmy przy barem. Dosyć tu głośno.
-Co podać?- zapytał nas barman.
-Ja poproszę kieliszek whisky na początek.- powiedziała szybko Kate.
-Wow. Ja poproszę to samo.- powiedział Harry nie kryjąc swojego zdumienia.
-Ja poproszę szklankę wody niegazowanej.- powiedziałam szybko.
-A ja piwo.- uśmiechnął się Niall.
Po minucie nasze zamówienia stały już przed nami. Upiłam łyk wody. Coś czuję, że ta impreza będzie gruba. Kate zamawia whisky tylko w wyjątkowych sytuacjach.
-No wiecie co? Pić tak bez nas?- usłyszeliśmy za sobą krzyk Louis'a.
-Cześć Lou- krzyknęłam machając mu na przywitanie.
-Poznajcie. Caroline, Kate to Eleanor. Eleanor to Caroline i Kate.- powiedział Louis pokazując na nas.
-Cześć dziewczyny. Mówcie mi El.- powiedziała wyciągając rękę w moją stronę.
-Caroline.- uścisnęłam ja lekko.
-Kate.- powiedziała przyjaciółka witając się tak jak ja.
Lou razem z El usiedli obok nas na krzesełkach.
-A reszta gdzie?- zapytał Harry wypijając jednym duszkiem swoje whisky.
-Zayn z Pezz, zostali jeszcze przy aucie, a Dan jest chora i Li z nią został.- powiedziała El.
-Idę potańczyć.- powiedziała Kate, wypijając swoją whisky i ruszając na parkiet.
Po chwili Lou razem z El też poszli potańczyć. Wzięłam łyk wody.
-Gdzie Zayn i Perrie?
-Nie wiem.- wzruszył ramionami Niall, biorąc łyk piwa.
-Dostałem właśnie od Zayn'a sms'a że zmienili plany co do wieczoru.- powiedział Harry stukając coś w telefonie.
Poszłam potańczyć. Po 6 piosenkach z rzędu usiałam na swoim miejscu i zamówiłam sobie 3 wodę.
Muzyka stała się wolniejsza i cichsza. Nagle zadzwonił telefon. Niall zaczął szybko grzebać po kieszeniach, po czym wyjął swój telefon. Odebrał go.
-Halo? Siema. No jest. Ale że teraz? A mi nie możesz powiedzieć? No ok.- powiedział tylko podając mi telefon. Zakrztusiłam się wodą.
Rozmowa telefoniczna-Halo?- zapytałam kaszląc jeszcze.
-Caroline? Tu Li. Wszystko w porządku?- usłyszałam jego zatroskany głos.
-Tak, tak. Zakrztusiłam się tylko. O co chodzi?- zapytałam wprost.
-Jak zamierzacie wrócić do domu?
-Ja nie pije.
-Miałbym do Ciebie prośbę. Jeżeli chłopaki byli by bardzo pijani to czy byś mogła ich przywieść do domu?
-Mmmm. Ok. Tylko by się przydał adres. Czuje, że będę musiała ich odwieść bo Niall pije już 3 piwo a Harry razem z Kate po 5 kieliszku whisky piją.- powiedziałam patrząc w ich stronę.
-Jakby co to zabierz Niall'owi telefon i dzwoń na mój numer. To przyjadę i Ci pomogę.
-Dam sobie radę.- zapewniłam go.
-Na pewno?
-Na pewno. Powiedz Danielle, żeby do zdrowia wracała.
-Przekażę. To miłej zabawy życzę. Paa.
-Dzięki. Pa
Koniec rozmowy.
Popatrzyłam na zegarek. już 22:00. Jak ten czas szybko mija. Włożyłam telefon Niall'a do torebki.
-A gdzieee mój telefon?- zapytał Niall
-Schowałam go. Nie martw się nie zginie.- zapewniłam go.
-A. No dobrze.
Zapadła cisza.
-Emmm. Caroline?- zapytał Niall przerywając ciszę.
-Tak?- zapytałam się odwracając głowę w jego stronę.
-Może... chcesz... pójść... zatańczyć?- zapytał Niall nieśmiało.
-Ok.- odpowiedziałam cicho i wstałam z krzesła.
Niall złapał mnie za rękę i poprowadził w stronę parkietu. Kiedy chwycił ją poczułam się niesamowicie. Tak lekko, pewniej tak cieplej aż mi się zrobiło, tak... nie da się tego opisać. Dotarliśmy na środek parkietu. Stanęliśmy naprzeciwko siebie. Niall nieśmiało położył swoje ręce na moich biodrach. Oplotłam ręce wokół jego szyi. Patrzyliśmy sobie w oczy. Uśmiechnęłam się lekko. Odwzajemnił uśmiech. Po 2 magicznych minutach piosenka się skończyła. Zaczęła się szybsza jakaś. Niall popatrzył na mnie pytającym wzrokiem. Złapałam go za rękę i zaczęliśmy wirować wokół innych par. Przetańczyliśmy z 4 godziny robiąc krótkie przerwy na napicie się. Oczywiście ja wody a Niall przestawił się na coś mocniejszego, a mianowicie na wódkę. Kiedy siedzieliśmy przy barze, wyjęłam telefon by sprawdzić która godzina. Była 2:30. El podeszła do mnie powiedziała że zabierze Lou do domu i wyszli z lokalu. Kate i Harry tańczyli wtuleni w siebie na parkiecie. Widać było, że są już dosyć mocno schlani. Czemu to było aż tak widać? Tańczyli, właściwie to stali w miejscu, na środku parkietu a muzyka leciała coraz szybsza. Trzeba wracać już do domu. Wstałam z krzesła i chciałam iść w ich stronę ale poczułam jak ktoś łapie mnie za nadgarstek. Odwróciłam się w tą stronę i zobaczyłam Niall'a z załzawionymi oczami.
-Carrrroline gdzie e e idziesz?- powiedział bełkocząc.
-Niall, usiądź tu i poczekaj na mnie ok? Zaraz wrócę.- mówiąc a właściwie krzycząc to w jego stronę usadziłam go z powrotem na krześle.
-Alleee obiecujes?- zapytał patrząc się na mnie i nie puszczając mojej ręki.
-Obiecuje.- uśmiechnęłam sie do niego.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest 7 :) Jak widzicie dodałam następny chociaż pod poprzednim nie było 3 komentarzy. Ten rozdział dedykuje Kasi Puczyńskiej. To dzięki Tobie tak właściwie ten rozdział w ogóle powstał jako tako. Dziękuje Ci ze uświadomiłaś mi kilka rzeczy :***
Przepraszam za błędy jeśli jakieś są. Co mogę jeszcze powiedzieć. Miłego czytania :) Komentarze mile widziane :) Pozdrawiam.
Wybiegłyśmy przed dom. Zamknęłam drzwi i wskoczyłam za kierownice. Pojechałyśmy pod adres napisany przez Louis'a. Po 5 minutach ukazał nam się dosyć duży budynek.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zaparkowałam samochód. Wyszłyśmy z auta. Zamknęłam go i kluczyki włożyłam do torebki.
-Jak myślisz są już w środku?- zapytała Kate, kiedy szłyśmy do wejścia do klubu.
-Są przed nami.
-Witam ponownie dziewczyny.- powiedział Harry.
-Cześć wszystkim.- przywitałyśmy się z chłopakami buziakami w policzek.
-A gdzie reszta?- zapytała Kate
-Louis pojechał razem z Liam'em i Zayn'em po dziewczyny.- powiedział szybko Niall.
-To może zaczekamy na nich w środku?- zapytała Kate.
-Aaa. Jasne.
We czwórkę skierowaliśmy się w stronę drzwi. Weszliśmy bez problemu. Uderzyła w nas fala perfum zmieszana z alkoholem. Usiedliśmy przy barem. Dosyć tu głośno.
-Co podać?- zapytał nas barman.
-Ja poproszę kieliszek whisky na początek.- powiedziała szybko Kate.
-Wow. Ja poproszę to samo.- powiedział Harry nie kryjąc swojego zdumienia.
-Ja poproszę szklankę wody niegazowanej.- powiedziałam szybko.
-A ja piwo.- uśmiechnął się Niall.
Po minucie nasze zamówienia stały już przed nami. Upiłam łyk wody. Coś czuję, że ta impreza będzie gruba. Kate zamawia whisky tylko w wyjątkowych sytuacjach.
-No wiecie co? Pić tak bez nas?- usłyszeliśmy za sobą krzyk Louis'a.
-Cześć Lou- krzyknęłam machając mu na przywitanie.
-Poznajcie. Caroline, Kate to Eleanor. Eleanor to Caroline i Kate.- powiedział Louis pokazując na nas.
-Cześć dziewczyny. Mówcie mi El.- powiedziała wyciągając rękę w moją stronę.
-Caroline.- uścisnęłam ja lekko.
-Kate.- powiedziała przyjaciółka witając się tak jak ja.
Lou razem z El usiedli obok nas na krzesełkach.
-A reszta gdzie?- zapytał Harry wypijając jednym duszkiem swoje whisky.
-Zayn z Pezz, zostali jeszcze przy aucie, a Dan jest chora i Li z nią został.- powiedziała El.
-Idę potańczyć.- powiedziała Kate, wypijając swoją whisky i ruszając na parkiet.
Po chwili Lou razem z El też poszli potańczyć. Wzięłam łyk wody.
-Gdzie Zayn i Perrie?
-Nie wiem.- wzruszył ramionami Niall, biorąc łyk piwa.
-Dostałem właśnie od Zayn'a sms'a że zmienili plany co do wieczoru.- powiedział Harry stukając coś w telefonie.
Poszłam potańczyć. Po 6 piosenkach z rzędu usiałam na swoim miejscu i zamówiłam sobie 3 wodę.
Muzyka stała się wolniejsza i cichsza. Nagle zadzwonił telefon. Niall zaczął szybko grzebać po kieszeniach, po czym wyjął swój telefon. Odebrał go.
-Halo? Siema. No jest. Ale że teraz? A mi nie możesz powiedzieć? No ok.- powiedział tylko podając mi telefon. Zakrztusiłam się wodą.
Rozmowa telefoniczna-Halo?- zapytałam kaszląc jeszcze.
-Caroline? Tu Li. Wszystko w porządku?- usłyszałam jego zatroskany głos.
-Tak, tak. Zakrztusiłam się tylko. O co chodzi?- zapytałam wprost.
-Jak zamierzacie wrócić do domu?
-Ja nie pije.
-Miałbym do Ciebie prośbę. Jeżeli chłopaki byli by bardzo pijani to czy byś mogła ich przywieść do domu?
-Mmmm. Ok. Tylko by się przydał adres. Czuje, że będę musiała ich odwieść bo Niall pije już 3 piwo a Harry razem z Kate po 5 kieliszku whisky piją.- powiedziałam patrząc w ich stronę.
-Jakby co to zabierz Niall'owi telefon i dzwoń na mój numer. To przyjadę i Ci pomogę.
-Dam sobie radę.- zapewniłam go.
-Na pewno?
-Na pewno. Powiedz Danielle, żeby do zdrowia wracała.
-Przekażę. To miłej zabawy życzę. Paa.
-Dzięki. Pa
Koniec rozmowy.
Popatrzyłam na zegarek. już 22:00. Jak ten czas szybko mija. Włożyłam telefon Niall'a do torebki.
-A gdzieee mój telefon?- zapytał Niall
-Schowałam go. Nie martw się nie zginie.- zapewniłam go.
-A. No dobrze.
Zapadła cisza.
-Emmm. Caroline?- zapytał Niall przerywając ciszę.
-Tak?- zapytałam się odwracając głowę w jego stronę.
-Może... chcesz... pójść... zatańczyć?- zapytał Niall nieśmiało.
-Ok.- odpowiedziałam cicho i wstałam z krzesła.
Niall złapał mnie za rękę i poprowadził w stronę parkietu. Kiedy chwycił ją poczułam się niesamowicie. Tak lekko, pewniej tak cieplej aż mi się zrobiło, tak... nie da się tego opisać. Dotarliśmy na środek parkietu. Stanęliśmy naprzeciwko siebie. Niall nieśmiało położył swoje ręce na moich biodrach. Oplotłam ręce wokół jego szyi. Patrzyliśmy sobie w oczy. Uśmiechnęłam się lekko. Odwzajemnił uśmiech. Po 2 magicznych minutach piosenka się skończyła. Zaczęła się szybsza jakaś. Niall popatrzył na mnie pytającym wzrokiem. Złapałam go za rękę i zaczęliśmy wirować wokół innych par. Przetańczyliśmy z 4 godziny robiąc krótkie przerwy na napicie się. Oczywiście ja wody a Niall przestawił się na coś mocniejszego, a mianowicie na wódkę. Kiedy siedzieliśmy przy barze, wyjęłam telefon by sprawdzić która godzina. Była 2:30. El podeszła do mnie powiedziała że zabierze Lou do domu i wyszli z lokalu. Kate i Harry tańczyli wtuleni w siebie na parkiecie. Widać było, że są już dosyć mocno schlani. Czemu to było aż tak widać? Tańczyli, właściwie to stali w miejscu, na środku parkietu a muzyka leciała coraz szybsza. Trzeba wracać już do domu. Wstałam z krzesła i chciałam iść w ich stronę ale poczułam jak ktoś łapie mnie za nadgarstek. Odwróciłam się w tą stronę i zobaczyłam Niall'a z załzawionymi oczami.
-Carrrroline gdzie e e idziesz?- powiedział bełkocząc.
-Niall, usiądź tu i poczekaj na mnie ok? Zaraz wrócę.- mówiąc a właściwie krzycząc to w jego stronę usadziłam go z powrotem na krześle.
-Alleee obiecujes?- zapytał patrząc się na mnie i nie puszczając mojej ręki.
-Obiecuje.- uśmiechnęłam sie do niego.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest 7 :) Jak widzicie dodałam następny chociaż pod poprzednim nie było 3 komentarzy. Ten rozdział dedykuje Kasi Puczyńskiej. To dzięki Tobie tak właściwie ten rozdział w ogóle powstał jako tako. Dziękuje Ci ze uświadomiłaś mi kilka rzeczy :***
Przepraszam za błędy jeśli jakieś są. Co mogę jeszcze powiedzieć. Miłego czytania :) Komentarze mile widziane :) Pozdrawiam.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
